Wszystko o ludziach i świecie.
Szukaj dogłębnie.
5 obserwujących
203 notki
172k odsłony
1241 odsłon

Mit o promowaniu przez lidera KNP przemocy: przemoc domowa

Fot: By Sławek (Korwin-Mikke Janusz) [CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons.
Fot: By Sławek (Korwin-Mikke Janusz) [CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons.
Wykop Skomentuj

 

Dziewczynki są zazwyczaj znacznie subtelniejsze, stąd i kary powinny być odpowiednio dobrane. Napomnienie ustne łagodnie udzielone albo solidny klaps raz na jakiś czas powinien wystarczyć.  [Vademecum ojca, 1991, "kary", par. niecały 1 - 6, 8-10, niecały 11, 12]

 

Kluczowe tezy zawarte w powyższym cytacie wyglądają na następujące.

 

A. Kara musi być ani nie za łagodna, ani nie za surowa oraz sprawiedliwa. W przeciwnym razie dziecko poczuje się pokrzywdzone - przy karze zbyt surowej lub niesłusznej - albo będzie mieć wyrzuty sumienia - przy karze zbyt łagodnej lub przy braku kary.

 

B. Kary cielesne.

a). Trzeba ograniczyć to do absolutnego minimum i stosować tylko w ostatecznie ostatecznej ostateczności - a nie po tzw. najmniejszej linii oporu.

b). Trzeba to robić na spokojnie, a nie w gniewie - bo w przeciwnym razie ojciec nie szanuje dziecka i powinien iść się leczyć.

c). Właśnie ten kawałek z porównaniem do karania psa świadczy o tym, że nie wolno znęcać się nad dzieckiem.

d). Musi być w stylu nie za coś klaps, a za coś innego drugi, lecz sprać raz, a dobrze - czyli kara surowa, ale nie przeradza się w znęcanie się.

 

D. Jeśli mimo kary (tu: jeśli doszło aż do kary cielesnej) dziecko wciąż robi coś nie tak - należy zaniechać karania i poszukać pomocy u tzw. osób trzecich.

 

E. Kary dla córek muszą być łagodniejsze niż kary dla synów.

 

Nie widzę tu żadnego propagowania przemocy czy agresji. Tak samo jak i w poniższym cytacie.

 

2. W ogromnej większości wypadków (videMŁYNARZ ŚPIĄCY) dziecko — nawet dwuletnie — można przekonać, że powinno coś zrobić. W wypadkach pozostałych lub w razie nagłej konieczności, daje się mu polecenie, które powinno być wykonane.

 

Mogą się jednak zdarzyć wypadki, gdy będzie Pan chciał być pewnym absolutnego posłuszeństwa. Taki zbieg okoliczności: sprawa jest naprawdę ważna, syn (bo tylko o nim będzie mowa) — wyjątkowo niechętnie nastawiony do polecenia. Wówczas można mu kazać je wykonać.

 

Rozkaz (nie musi paść to słowo) ma mieć formę ustaloną w wieku czterech-pięciu lat, gdy dziecko zdolne jest do przyswojenia i zapamiętania zrytualizowanej formuły. Gdy — wobec bezskuteczności polecenia — stosuje ją Pan po raz pierwszy, należy wyraźnie, bez podnoszenia głosu, ale z niezwykłym naciskiem, powtórzyć, np.: „To jest rozkaz!". W 99 wypadkach na 100 nie zostanie on wykonany (dziecko zacina się) i — wówczas musi Pan syna sprać. Nie ma rady. Sprać stanowczo i boleśnie, pamiętając że dzięki temu będzie to najprawdopodobniej jedyna kara cielesna w jego życiu (jeśli nie liczyć klapsów matki, które z biegiem czasu są bagatelizowane). Jeśli Pan tego nie zrobi — będzie Pan w sytuacji zmuszającej do wykonania tej operacji 100 razy, a i to zapewne już nie pomoże.

 

W żadnym wypadku egzekucja nie może się przytrafić częściej niż raz na półtora roku.Konieczność taka świadczyłaby albo o zbyt delikatnym wykonaniu (tu trzeba być mężczyzną, półśrodki w postaci lekkiego przetrzepania skóry są gorsze od całkowitej pobłażliwości!), albo o wadliwej pamięci dziecka.

 

Z takim instrumentem, jak wytresowany „rozkaz", będzie Pan odczuwał nieustanną pokusę nadużycia. Po co polecać, kiedy można kazać? Jeśli ma Pan tak słabą samokontrolę, że użyje Pan go częściej niż od wielkiego dzwonu (powiedzmy: raz na dwa miesiące), to wróci efekt młynarza i wszystko na nic. W takim wypadku lepiej umówmy się, że Pan tego rozdziału w ogóle nie czytał i kar cielesnych stosować nie będzie. Z narzędzia w niewłaściwych dłoniach więcej bowiem szkody niż pożytku.  [Vademecum ojca, 1991, "rozkaz", cały]

 

Powiedziano tu, że - przy chęci, by dziecko coś zrobiło - ojciec musi najpierw próbować dyplomacji - wpierw przekonywać i polecać. Jak to nie pomoże - dopiero wtedy kazać. A kary cielesne stosować - jak powiedziane w cytacie powyżej - w ostatecznie ostatecznej ostateczności - gdyż w przeciwnym razie zrobi się więcej złego niż dobrego.

 

3.(...) jeśli np. ojciec zanadto bije dziecko, a stryj czy sąsiad da mu w zęby – to prokuratury i sądy powinny to pozytywnie tolerować, a nie karać! I już. (...)

 

Tu są ukazane dwa przykłady agresji. Jeden negatywny - gdzie ojciec znęca się nad dzieckiem. Drugi pozytywny - gdzie jakiś członek rodziny staje w obronie dziecka. Użycia agresji w słusznej sprawie - czyli w tym drugim przypadku, obrony słabszego - nie uważam za niemoralne.

 

4. Nigdy chyba nie zapomnę sceny, gdzie zabroniłem najstarszemu (wówczas 4 lata) synowi dotykać buteleczki z tuszem. Ze spojrzeniem, którego znaczenie zrozumiałem o ułamek sekundy za późno, wyciągnął ku niej rękę; bez namysłu trzepnąłem po łapie. Rozpacz pod hasłem: „Przecież jej nie dotknąłem" była wielominutowa i najoczywiściej płynęła nie z bolącej ręki, tylko ze świadomości, że ojciec złamał regułę gry. On chciał mnie wypróbować!!

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale