2 obserwujących
31 notek
13k odsłon
525 odsłon

Różnorodność czy samorództwo? A może tylko abiogeneza ....

Arystoteles
Arystoteles
Wykop Skomentuj10


SZARLATANERIA

Pozwolę sobie wyjaśnić całą tę szarlatanerię, którą natchnięto Kowalskiego. Rozkład materii odbywa się w wyniku działań OBECNYCH w lesie mikroorganizmów. Nikt ich do lasu nie przywozi! Z pewnością nie czyni tego nocną porą Adam Wajrak i jego towarzysze z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot. Te organizmy są w lesie OBECNE! Jestem przekonany, że nie czynią tego nawet UE i jej organy: PE, KE.

W gruncie rzeczy nie mamy bowiem do czynienia ze wzrostem bioróżnorodności (bo wówczas musiałyby się pojawić nowe gatunki, czego dotychczas nasz ulubiony Redaktor nie komunikował). Mamy do czynienia jedynie ze zmianami ilościowymi – ze zwiększoną liczbą organizmów gatunków wcześniej już tam obecnych. Nauka polska okazuje się na tym poziome jedynie dotkliwą nauczką

Nie należy się temu dziwić. Po prostu zwiększa się liczba typowych dla rozkładu drewna organizmów, ale nie zwiększa się liczebność i różnorodność gatunków tych organizmów. Ta pozostaje na stałym poziomie lub nawet ulega redukcji, w skrajnych przypadkach (różnorodność fauny ma ścisły związek z bogactwem flory – gdy następuje redukcja szaty roślinnej to następuje gwałtowny spadek całej bioróżnorodności).

Ekologia uczy ponadto, że nie ma żadnych gwarancji, by za jakiś czas układ przyrodniczy zwany lasem wrócił do znanej nam postaci (na co często wskazują ekologiści przy okazji dyskusji o rozpadzie Puszczy Białowieskiej, łudząc, że to nastąpi). Nie jest to wykluczone, tak jak nie jest wykluczone, że w końcu uda mi się trafić główną wygraną w Lotto.


POKŁADY SAMORÓDZTWA

Wpływ na społeczeństwo, jaki w Polsce osiągnęło samorództwo, jest ogromny. Kilka lat temu Redaktor Ewa Siedlecka z Gazety Wyborczej popularyzowała pogląd, że istotą zamierania świerczyn w Beskidzie Śląskim jest ich „złe” pochodzenie. Zastanawiałem się wówczas, czy gdyby Senegalczyk zachorował w Polsce na zapalenie płuc, to piewcy tej teorii przekonywaliby, że to tylko z tego powodu, że pochodzi z Senegalu, a tym samym jest obcego pochodzenia? Samorództwo…

Presja teoretyków, a także aktywny napór medialny „oświeconych celebrytów” i „ekspertów”, wyrastających jak grzyby po deszczu, powodują, że wszelkie etyczne zahamowania i ograniczenia znikają. Albo samoistnie, albo przez napór, szantaż czy manipulacje. Samorództwo, samorództwa, samorództwie – zdają się krzyczeć wokół mnie, osaczać w domu, pracy i zagrodzie…

Kraj zanieczyszczony, brudny i ubogi, od dziesiątek lat walczy pod przewodnią siłą „elit” ekologistycznego wariactwa by zniszczyć własne zasoby naturalne. Bo lasy są właśnie takim odtwarzalnym zasobem. Nie zajmuje się (kraj) w wystarczającym stopniu ochroną wód, powietrza czy gleby.

Obowiązujące dziś prawo przeznacza na zniszczenie ponad połowę zasobów leśnych Polaków. Polaków wierzących w prestidigitatorskie sztuczki większości mediów i ich wykreowanych na bohaterów redaktorów, Polaków dźwigających do urny kartkę zaufania dla tej czy innej ekipy. Ekipy zaś, przez stanowienie prawa, prowadzą systematyczną akcję wyniszczającą. Razem z lasami – samych Polaków.


KLUCZ FILOZOFICZNY WEDŁUG TATARKIEWICZA

imageWładysław Tatarkiewicz (1886-1980).
W dzisiejszych czasach obskurantyzmu znajduje się z pewnością jeszcze spora grupa ludzi, którym nieobca jest postać polskiego filozofa i historyka filozofii (03.04.1886 – 04.04.1980). Jeszcze przed II wojną światową wydał monumentalną „Historię filozofii”. Zawartość podręcznika była tak uniwersalna, że cenili ją zarówno studenci sanacyjnej II RP, jak i PRL-u.

Był jednak czas, gdy pewne treści tego dzieła – lub raczej ich niedosyt – wzbudziły niepokój. W mrocznym czasie stalinizmu zwrócono się do Władysława Tatarkiewicza z propozycją, by swoją przedwojenną wersję leninizmu i stalinizmu rozszerzył. Czas pokazał, przekonywano profesora, że leninizm i stalinizm okazały się prawdziwe i zwycięskie. I sugerowano, że filozofia Lenina i Stalina stanowi klucz, który otwiera wszelkie drzwi ówczesnej rzeczywistości. Profesor, świadomy realiów w jakich przyszło mu żyć, odpowiedział, że klucz, który otwiera wszystkie drzwi, to wytrych i… nie zgodził się na zmianę. I nota o leninizmie oraz stalinizmie nie została skorygowana, zarówno ilościowo, jak i jakościowo.

Dziś w wielu dziedzinach obowiązują potocznie uznane za uniwersalne określenia, które mają społeczeństwu wyjaśniać i ukierunkować spojrzenia na wiele spraw. W zakresie ochrony środowiska pojawiło przed kilku dekadami określenie pn. różnorodność, bioróżnorodność. Dziś teoria znacznie rozszerzyła ich pierwotne znaczenie. Stosowane w pewnych sytuacjach można porównywać do określeń używanych w czarnych czasach stalinizmu, gdy szło o eliminację wrogów ludu. Ówcześnie najczęściej chodziło o fizyczne wyniszczanie osób, które inaczej patrzyły na rzeczywistość lub usunięcie pojawiających się co rusz wrogów wewnątrz elit ówczesnej władzy. Co innego oznaczał wróg ludu w perorach pierwszego sekretarza, co innego w tyradach sekretarza w fabryce, a co innego w ustach nauczyciela w podstawówce.

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie