lorem ipsum
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
4 obserwujących
13 notek
26k odsłon
22790 odsłon

Jarek, jesteś jednym z najbardziej nielubianych polityków

Wykop Skomentuj58

- I nastąpiło, Jarek. Ale przez nasze oszołomstwo.

- Dziewczyno, na jakim ty świecie żyjesz! Zachowujesz się jak dziecko, a nie osoba świadoma społecznie, świadoma istnienia podstawowych mechanizmów społecznych. Oni grali na to od początku. Gołym okiem to było widać. Uważali, że wcześniej czy później taka chwila nadejdzie, a wtedy oni coś będą mogli na tym zbudować. Ja miałem nadzieję, że jednak nie, ale oni byli o tym przekonani. Oni liczyli tylko, iż ta chwila nadejdzie później. Tam padała liczba 10 lat. Żeby przetrwać następnych 10 lat, mówili między sobą. Mieli dużo naprawdę młodych polityków, dlatego ten dystans czasowy wcale nie wydawał się im nie do przetrzymania. Kwaśniewski miał wtedy 35 lat, Cimoszewicz, Wiatr ze trzy lata więcej, Oleksy, Sekuła to byli ludzie niewiele ponad czterdziestkę. Pierwszy więc cel: przetrwać, a drugi: zdobyć pieniądze, bo dopiero jak się ma forsę, to można się bawić w politykę.

- Skąd to wiesz?

- (Śmiech) wiem. Michnik, jak mi potem Czyrek opowiadał, miał swój mały Okrągły Stół z Kwaśniewskim. Bo Michnik wtedy zwariował, on po prostu wtedy zwariował. Kwaśniewski, Miller, Oleksy i jeszcze ich kilkunastu mieszkali w zwykłych blokach na Wilanowie, czyli w reżymkowie, nie żaden luksus

- Byłam.

-Ty?

- Ja, Jarek, chodzę wszędzie. Lepiej niż na Ursynowie, gorzej niż w mieszkaniach, które podostawali niektórzy ministrowie Mazowieckiego.

- Więc to całe towarzystwo dużo wówczas piło, a jak piło, to się przewalało z mieszkania do mieszkania, szczególnie w soboty i niedziele, i bełkotało. W ramach takiego pijaństwa Kwaśniewski potwornie przechwalał się na przełomie sierpnia i września 1989, że będzie w jednej partii z Michnikiem, a Michnik w tym samym czasie opowiadał, że trzeba powołać partię mądrych, w której znajdzie się miejsce także dla Kwaśniewskiego.

- Przed tobą, Jarek, nic się nie ukryje (śmiech).

- Bo człowiekiem, który bez przerwy sypał tę grupę i wynosił pomysły, jakie mieli, był..

- Nie mów, uczciwy porządny facet.

- Szczery chłopak, po prostu. Nie należał do ścisłego kierownictwa, ale coś mu tam mówili i on w swojej naiwności powtarzał dalej. Geremek więc zadawał się wtedy z komunistami, grał na rząd z komunistami, w tę koncepcję bardzo się zaangażował, chociaż oznaczała podtrzymanie PZPR-u i skończyłaby się kompromitacją "Solidarności". Zaczął ten sojusz montować i nawet by mu się to udało, gdybyśmy nie przeszkodzili.

- Kto my?

- Wałęsa, któremu pomagałem, ja i mój brat Leszek, wchodząc w negocjacje z Stronnictwem Demokratycznym i Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym.

- Bo ci zgadzali się na wszystko?

- Oni mieli poczucie interesu, i Jóźwiak i Malinowski, oraz wiarę, że dogadując się z nami, przejdą w ten sposób przez trudny dla nich okres i wejdą do następnej epoki.

- I ZSL weszło. Ale przy pomocy "naszego" Romana Bartoszcze.

- Pamiętaj, że ja rozmawiałem z nimi jeszcze przed upadkiem komunizmu w Czechosłowacji, przed rozwaleniem muru berlińskiego, przed całą wschodnioeuropejską rewolucją, więc ta następna epoka miała wyglądać troszeczkę inaczej, niż w końcu wyglądała. Oni zresztą myśleli, że Wałęsa chce być premierem.

- A chciał?

- Nie, absolutnie nie.

- I kogo chciał?

- No, właśnie nikogo (śmiech). Żeby on kogoś chciał na premiera, to by ten ktoś nim został. Ja nie miałbym takiej siły, żeby go przełamać. Problemem jednak było, że Wałęsa nie chciał nikogo z tej trójki: Mazowiecki, Geremek, Kuroń, która wchodziła w grę, i trzeba go było parę godzin łamać, aby mianował w końcu Mazowieckiego. Nie ukrywam, że to ja osobiście go łamałem.

- Nie chciałeś Geremka?

- Wałęsa go nie chciał. Najpierw, pamiętam, po gdańskim strajku w sierpniu 1988 r. podjął decyzję, że będziemy teraz popierać Mazowieckiego. Memu bratu zakomunikował, że teraz stawiamy na Mazowieckiego. A potem, kiedy Geremek zyskał doskonały wynik wyborczy, absolutne poparcie OKP, uznanie w kraju, fantastyczną pozycję w świecie i wszyscy jak do Pana Boga zaczęli się do niego odnosić, zaczął się go trochę bać.

- Ale czy ty go chciałeś?

- Nie chciałem, i nie tylko dlatego, że go osobiście - czego nie ukrywam - nie lubię. A nie lubię z kilku powodów. Pierwszy: to sprawa biografii. Ja pochodzę ze środowiska AK-owskiego, jestem więc człowiekiem z całkiem innej parafii, który od początku wiedział, czym jest komunizm, czym jest PRL. Poza tym mam taką cechę charakteru, że gdy na wstępie nie uzyskam pewnego poziomu akceptacji, to potem nie pomogą żadne zabiegi, by nawiązać ze mną porozumienie. Tej akceptacji na początku ze strony Geremka nie wyczułem i dlatego nie chciałem do niego chodzić, nie chciałem się z nim na kawy umawiać, choć próbował, i w ogóle nie chciałem tańczyć wokół niego. A nie chciałem, bo w ogóle nie znoszę nadskakiwania, którego on oczekiwał, i dlatego, że często kręcił, coś rozgrywał i niejednokrotnie różne nieprawdy musiałem mu wytykać. Gdyby więc Geremek nie zrażał do siebie ludzi bez żadnego powodu, gdyby był łaskaw przyjąć, że ludzie spoza jego kręgu towarzyskiego też potrafią myśleć, gdyby zechciał uznać, iż ludzie ci nie zawsze kierują się złą wolą i chęcią szkodzenia, a więc nie są li tylko, jak on mówi, "spoconymi mężczyznami"

Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka