Holistyczne widzenie świata
Uchwyć ukryte dla oczu.
24 obserwujących
5644 notki
267k odsłon
  6   0

Grunt to rodzina! Karol w szponach podróży


Poszukiwanie ludzi do zadań specjalnych było ciekawym, aczkolwiek trudnym zadaniem. Jesteśmy tacy, na ile nas sprawdzono - to stwierdzenie tutaj potwierdzało swoją słuszność. Ludzie byli chętni, zarobki były atrakcyjne, ale już w okresie próbnym się wykruszali.

Karol miał swoje narzędzia testowania otwartości ludzi. W zawodach specjalnych nie były istotne posiadane kompetencje (tego można było nauczyć), a otwartość na różne rozwiązania, zdolność uczenia się i kreatywność. Ludzie tworzyli sobie wyobrażenia przyszłej pracy (nie było znanych wzorców) i praktyka weryfikowała wyobrażenia. Osoba, która nie potrafiła uwalniać się ze swoich przewidywań i oczekiwań odpadała.

Karol dużo podróżował. Chciał zawsze zobaczyć środowisko aplikującego, czasem był zapraszany do domu, czasem do pracy. W zamian za zaproszenie oferował pracodawcy wiele ciekawych ofert, które zbierał. Większość aplikantów do zadań specjalnych była nietuzinkowa. W świecie informacji tacy byli najcenniejsi. W świecie informacji kapitałem decydującym o przewadze konkurencyjnej byli ludzie.

Podróże wiązały się z nieregularnymi porami posiłków i snu. Dlatego Karol miał problemy z formą, starał się znaleźć czas na trening, ale było to trudne. W jego zawodzie musiał się dobrze prezentować. Wymagał od innych, więc musiał wymagać od siebie. Postanowił korzystać z restauracji dietetycznych albo z diety pudełkowej. Ufał specjalistom. Dzięki tej decyzji problemy z nadwagą minęły.

Karol lubił zaskakiwać swoich bliskich. Eleonora kochała użytkową porcelanę, babcia apaszki, bliźniaki książki, a dziadek albumy. Z każdej wyprawy przywoził prezenty. Rodzina co jakiś czas urządzała wyprzedaż garażową, na której pozbywała się przedmiotów, które nie pasowały do bieżącego poczucia estetyki lub użyteczności. Pozawalało to odzyskać miejsce na półkach. Pieniądze ze sprzedaży przekazywano na rzeczy regionalnej fundacji pracującej na rzecz ubogich dzieci. Środki te współfinansowały obiady w szkołach.

Bliźniaki w ramach wolontariatu udzielały dzieciom z trudnych środowisk korepetycji. Uczyło to je odpowiedzialności za innych. Eleonora w świetlicy środowiskowej prowadziła zajęcia plastyczne, wyławiała regionalne talenty, które dzięki stypendium fundacji mogły dalej się kształcić w szkołach plastycznych. Musiało minąć kilka lat, aby Rodzina odnalazła swoje miejsce w społeczności.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale