Holistyczne widzenie świata
Uchwyć ukryte dla oczu.
25 obserwujących
6033 notki
275k odsłon
  36   0

6. On i ona. Wyzwanie


Projekt rozwijał się dalej. Uczestnicy zostali postawieni w obliczu ograniczeń wody i paliwa. Musieli przesiąść się do tramwaju, brać prysznic raz w tygodniu. Używać cały dzień tego samego kubka, chodzić cały tydzień w tym samym ubraniu, suszyć na balkonie, bo suszarka okazała się luksusem. Odcięci od Internetu ludzie zaczęli wracać do dawnych przyjemności: spotkań z przyjaciółmi, kart z sąsiadami, spacerów z rodziną. Teraz były na topie osoby z poczuciem humoru, które rozweselały codzienność. Uczestnicy projektu odkryli drugie dno wolności: wolność była energożerna, nieekonomiczna, wyczerpująca zasoby. Rozkwitł coaching oszczędzania. Przewodnicy nie tylko prezentowali alternatywne strategie, przypominali również dawne przyjemności, w których drugi człowiek był na pierwszym miejscu. To dostęp do technologii umożliwił wolność od relacji. Wraz z brakiem energii technologia zamilkła. Ludzie ponownie zostali zdani na siebie nawzajem.

Michał zaczął się zachowywać co najmniej dziwnie. Rzucał półsłówkami, nie kończył, wycofywał się. Wzbudzał napięcie i nie pozwalał go rozładować. Podniecał Wiktorię, a potem mówił, że go boli głowa. Snuł plany na weekend przez cały tydzień, by potem powiedzieć, że jedzie na konferencję. Wszystko odbywało się grzecznie i było pseudo-uzasadnione. Wszystko powodowało u Wiktorii nerwowe rozedrganie. Michał zaczął znikać wieczorami, wracał po północy i po prysznicu (on się nie ograniczał) kładł się spać w gabinecie. Jednocześnie obdarowywał Wiktorię małymi upominkami bez okazji. Zdarzało się, że robił kolację. Było to miłe, mimo, że wybierał potrawy, których Wiktoria nie znosiła. Stawiał ją w sytuacji konfliktu lojalności. Sugerował, że dla zwiększenia wpływu projektu powinna zawyżyć wyniki, pominąć porażki. Tłumaczył, że muszą mieć niepodlegające dyskusji dane dla inwestorów. Wiktoria broniła się. Uznawała, że prawda się wybroni. Ludzie nie byli idealnie zaprogramowanymi robotami, mieli swoje słabości i przyczajenia. Zmiany następowały stopniowo.

Nikt na początku nie zauważył, że Michał przejął kontakty z inwestorami, że spółki, które miały produkować rozwiązania ekologiczne były rejestrowane w rajach podatkowych, a ich portfolio był co najmniej dyskusyjne. Na szczęście uczestnicy projektu nie inwestowali w ciemno, po dyskusji zgodzili się, że wszystkie środki przeznaczą na start-upy młodych naukowców. Aby nie wzbudzać podejrzeń Michał wycofał się. Miał bardziej dalekosiężne plany, niż przejęcie inwestowanych sum. Musiał zdobyć zaufanie, a do tego potrzebne były spektakularne sukcesy. Do tego potrzebny był kozioł ofiarny, do tego była potrzebna Wiktoria.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale