Holistyczne widzenie świata
Uchwyć ukryte dla oczu.
25 obserwujących
6309 notek
286k odsłon
  12   0

Odmieniec 1. Szczyl


Tymek był młodszym bratem, zawsze plątającym się z tyłu, zapatrzonym w Michała, który nie zamierzał bawić się w niańkę. Był nudny w swoim uwielbieniu, gotowy pełnić w zabawach rolę zapchaj dziury. Rodzice pracowali i Michał był skazany na towarzystwo Tymka. Czasem zabierała go babcia, wówczas spotykał się ze swoją dziewczyną. Tymek był nie tylko ciężarem, bywał niebezpiecznie szczery. Miał zdolność widzenia sytuacji takiej jaka jest, czym doprowadzał do niefortunnych wydarzeń. Czasem ludziom wydawało się, że Tymek widzi przyszłość, a on był tylko niesamowicie spostrzegawczy i inteligentny. Swoimi wielkimi oczami przewiercał ludzi, dzięki empatii rozpoznawał uczucia. Bawił się prowokowaniem wydarzeń, wiedział, że wiele zachowań ma na celu ukrycie prawdy, ludzie unikali sytuacji, w której byli oceniani. A on wymuszał konfrontację. Co było dziwne, nie bał się gróźb. Wynikało to z faktu wyczuwania emocji, w sytuacji zagrożenia Tymek znikał. Nikt nie gonił szczyla, to było niehonorowe bić młodszych.

Tymek testował miłość. Na bracie, na babci, na nieobecnych rodzicach. Potrafił w nocy budzić dom krzykiem z czystej tęsknoty. Płakał, wył, potem wyciszał się w ramionach matki. Widział więcej i strach przed ciemną przyszłością wprawiał go w rozedgranie. Michał nauczył się uspokajać Tymka, chwytał go za ręce, dmuchali w dłonie i wyrzucali złapany strach za okno. Babcia opowiadała bajki o silnych rycerzach i Tymek wierzył, że rycerz go obroni. Mieszkali na skraju lasu, leśne dziady podchodziły wieczorami pod okna, widział je tylko Tymek. Ginęły kury, zboże wysypywało się z podziurawionych worków, ułożone sterty drzewa rozpadały się. Tymek widział, lecz nikt mu nie wierzył. Krasnoludy szukały dziedzica, Tymek był wybrańcem, ale musiał dorosnąć, metr dwadzieścia to była pożądana wysokość. Dziady nie chciały dzieci, chciały króla, który poprowadzi leśny lud do walki o przestrzeń. Ludzie niszczyli lasy, dom wielu istot ze świata równoległego.

Stary dom był źródłem lokalnych legend. Warscy wprowadzili się do niego zimą, kiedy leśne zwierzęta spały. Wraz z nadejściem wiosny las ożywał. Ptaki wróciły z ciepłych krajów, zające w ogródku podgryzały sałatę, nawet wilk sprawdzał, czy kury są zostawione bez opieki. Podwórkiem rządziła Saba, duży owczarek niemiecki, która z Tymkiem rozumiała się bez słów. Dlatego wilk się tylko przyglądał. Dlatego dziki nie przekraczały granic gospodarstwa, choć obok można było deptać po nasionach buczyny. Chłopcy mieli nauczanie zdalne, dla dzieci naukowców. Ojciec Tymka był panem od pogody, dokładniej od burz i cyklonów. Badał aktywność chmur i publikował komunikaty o lokalnym znaczeniu. U podnóża gór, gdzie mieszkali, pogoda rządziła się swoimi prawami, a turyści musieli wiedzieć, czy wyjście w góry jest bezpieczne. Górskie Pogotowie Ratunkowe miało pełne ręce roboty, ludzie ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale