Holistyczne widzenie świata
Uchwyć ukryte dla oczu.
25 obserwujących
6323 notki
287k odsłon
  30   0

Odmieniec 6. Gra o wszystko


Michał znalazł 12 sprawiedliwych, którzy zgodzili się na grę RPG w celu ratowania lasu. Zebrali się o 11.00 w starej stodole, każdy miał belę słomy do siedzenia i szalik, by zasłonić oczy. Wiedźma nalegała na brak wzrokowego kontaktu grających, w przeciwnym razie hipnoza by nie wyszła. Na początku rozbudziła ich świadomość, zebrani wodzili wzrokiem za ruchem, zapachem, odgłosem, dotykiem. W głębokiej ciszy, która zapadła, każdy szmer wywoływał dreszcze. Zadanie pozornie było proste. Każdy miał swoją głowę smoka trzymać w bańce bezznaczenia. Polegało to na oczyszczaniu przestrzeni z cieni. Brak bodźców był tak nieprzyjemny, że po czasie głowa musiała wycofać się z obszaru lasu. O 12.00 walka się rozpoczęła. Głowy atakowały Wolnych ludzi żarem, ciemnością, smrodem, a sprawiedliwi wyrywali z przestrzeni cienie, wszystko odbywało się szybko. Głowy wiły się w poszukiwaniu bodźców, zakradały się w zakamarki mając nadzieję, że tam coś zostało, co będzie karmiło ich wrażliwość. Na szczęście sprawiedliwi byli dobrze przygotowani. Czarnoksiężnik musiał usunąć się z przestrzeni Wolnych Ludzi, postanowił walczyć w ludzkiej postaci, był człowiekiem o nadludzkich mocach. Tu sprawiedliwi nie mogli pomóc. Do akcji wszedł natomiast Tymek wspierany przez Michała. Jako Odmieniec miał dostęp do mocy cienia. Były to wpływy na podświadomość, trudne do wychwycenia dla ludzi na niższym poziomie świadomości. W transie Tymek grał na harfie, każda struna uderzała w inną przestrzeń wewnętrzną Werona, Tymek grał preludium, a Weron nie miał miejsca w swoim JA , by się schronić. Dlatego tańczył, syndrom tańczących nóg zmuszał go do ruchu. Cała jego istota trzęsła się w konwulsjach.

Zrozumiał, że nie zrealizuje celu sam. Mógł natomiast skłonić siły Zła do penetracji lasu. Wystarczyło rozrzucić w lesie pastylki szczęścia, uzależniający narkotyk, za który Wróżki dałyby się pokroić. Narkotyk w kontakcie z wilgocią rozpraszał zapach, który nęcił potwory. Siły Dobra były odporne, pierwszą lekcją jaką musiały zaliczyć w trakcie szkolenia była niezależność od narkotyku. Uzależnienie osłabiało osobowość, dawało możliwość manipulowania uzależnionymi istotami, ale dawało iluzję mocy, pozwalało doświadczać euforii. Wróże zatopione w euforii były zdolne zabić.

Walka z siłami Zła nie odbywała się na miecze, ani na pioruny, nie była fizyczna, nie była widowiskowa. Realizowała się w sferze psychiki i umysłu. Wyobraźnia wprowadzała w przestrzeń poznania przerażające stwory, które wysysały energię, Była to walka na wzbudzanie lęku. Dlatego ludzie podatni na wpływ sił Zła leczyli się, pigułki pozwalały wygaszać lęki. Było to przydatne mieć furtkę bezpieczeństwa. Tymek był jeszcze dzieckiem, nie uodpornionym na siły Zła, dlatego Wiedźma otoczyła go kokonem Miłości, od którego ataki się odbijały wracając do napastników. On tylko wzbudzał uśpione energie. Siły Zła nie miały Miłości dla swojej obrony, największej siły Wszechświata, dającej niepokonaną moc matkom. Wzbudzone energie miały tendencję kumulowania się w bańki, zasysając każdą energię wokół. Siły Zła po pewnym czasie zostały pozbawione energii. Musiały się wycofać.

Walka się skończyła. Nie było wygranych. Świat równoległy był już na zawsze skażony, zaistniał w umysłach Złych jako źródło narkotyku. Było pewne, że zawsze będą tam wracali. Wyprowadzka Leśnych Ludzi była przesądzona. Pozostawało otwarte pytanie: dokąd się wyprowadzą? Wszyscy byli zniechęceni. Michał miał pomysł.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale