Holistyczne widzenie świata
Uchwyć ukryte dla oczu.
25 obserwujących
6319 notek
287k odsłon
  42   0

Wakacje marzeń. 1. Druga lokata


Krystian cały rok uczył się, ślęczał po nocach, udzielał korepetycji, by zarobić na książki. A tu druga lokata. Martyna nie była lepsza, wybierała lepsze pytania, była ładna, profesorowie dawali jej taryfę ulgową. Wypracowała sobie markę w pierwszej i drugiej klasie, w trzeciej szła na opinii. Zabrakło mu jednego punktu. Jeden punkt staje się ważny, gdy decyduje o porażce. Walczył o stypendium burmistrza, nie wiedział, że ojciec Martyny robił łazienkę matematyczce, policzył jej jak znajomym, ocena też była po znajomości. Gdy odbierał nagrodę na koniec roku usłyszał oklaski, Martynę wygwizdano. Uczniowie sobie zdawali sprawę, że najlepszy był Krystian, wiedzieli, że mu zależy na stypendium, wychowywała go samotnie matka pracująca jako pielęgniarka, ojciec zmarł, wujek, który im pomagał. wyjechał za granicę do pracy, od pięciu lat nie dawał znaku życia.

Dyrektor po akademii zaprosił go do siebie na rozmowę. Miał dla niego propozycję. Syn miejscowego adwokata musiał zdawać egzamin komisyjny z kilku przedmiotów, nie chodził na lekcje, bo jeździł na zawody pływackie, nie dopilnował zaliczania przedmiotów i po wielkich prośbach rodziców szkoła zgodziła się na egzaminy komisyjne. Szymek potrzebował pomocy. Nie zgodził się na nauczycieli, wstydził się kolegów, przystał na kompromis, miał mu pomóc Krystian. Stawka była świetna. Rodzicom zależało, by korepetytorowi zależało. Krystian się zgodził, i tak nie wyjeżdżał na wakacje, mógł trzy razy w tygodniu odwiedzać Szymka. Zażyczył sobie kompletu książek z pierwszej klasy, chciał się przygotować. Szymek okazał się spoko gościem, nie był zmanierowany, po korkach zabierał Krystiana na basen albo na tenisa, powiedział, że muszą sprawiać wrażenie, że się kumplują, bardzo mu zależało na opinii kolegów. Nawet nie zauważyli, kiedy naprawdę się zaprzyjaźnili. Obaj mieli wielkie marzenia, którym podporządkowywali życie. Szymek chciał wziąć udział w olimpiadzie. Krystian chciał wynaleźć lekarstwo na raka, jego ojciec zmarł na chłoniaka.

Z czasem rodzice Szymka zauważyli, że Krystian ma na niego dobry wpływ. Ich jedynak był troszkę rozpieszczony, w dzieciństwie chorował. Krystian był natomiast odpowiedzialny, zajmował się domem i pupilami, gdy matka brała dodatkowe dyżury, by mu kupić rower na urodziny. Konfrontacja dwóch światów przemeblowała im priorytety. Zaproszono Krystiana na weekend nad jezioro, miał pojechać z nimi, pożeglować na łódce. Szymek, do tej pory samotny i wykluczony, zagarnął Krystiana dla siebie, włączył go w swoje życie, pierwszy raz doświadczał z kimś takiej bliskości i zrozumienia. Szymek zapewniał w ich relacji finansowanie, Krystian pomysły, obaj dopełniali swoje braki i czuli się z tym dobrze. Krystian nie wstydził się biedy, był dumny z matki. Szymek odwiedził Krystiana kilka razy i zrozumiał, co to znaczy oszczędzać pieniądze. Szacunek do jedzenia i przedmiotów był widoczny na każdym kroku, pani Czerkas miała maszynę, naprawiała ubrania Krystiana, robiła sąsiadom przeróbki, kupowała w second handach. Szymek z przyjemnością zajadał się u nich frytkami lub racuchami, jedzeniem ubogich. Jego rodzice stawiali na zdrową dietę, która była dla Czerkasów za droga. Tam pierwszy raz skosztował domowego dżemu ze śliwek, nałożonego na pulchne naleśniki, zjadł pierwszy raz gołąbki z mięsem, objadł się ciastem drożdżowym z rabarbarem. Rodzice Szymka mieli gosposię, która gotowała zgodnie z zaleceniami matki. Pani Czerkasowa gotowała czasem potrawy na prośbę Szymka. To było dla niego nowe oświadczenie: decydować o swoich posiłkach. Chłopcy nie chwalili się ze swoich małych grzeszków. Karmili się nawzajem swoją odmiennością, szczęśliwi, że mogą pełnią chłonąć świat.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo