0 obserwujących
11 notek
4294 odsłony
362 odsłony

Uczmy się od Estończyków jak robić nowoczesne wybory.

i-głosowanie w Estonii
i-głosowanie w Estonii
Wykop Skomentuj7


Trzeciego marca tego roku w Estonii odbyły się wybory parlamentarne. Nie będę pisał o tym, która partia wygrała i jaki miała program, bo nie ukrywam, że nie bardzo orientuję się w tamtych niuansach politycznych ani wyborczych. Przypuszczam, że tak samo jak większość z nas.

Ale warto pisać o wyborach w Estonii w kontekście nowoczesności, gdyż prawie 44% głosów w tegorocznych estońskich wyborach parlamentarnych zostało oddanych za pomocą internetu (i-głosowanie).

Estonia pierwszy raz zastosowała wspomaganie elektroniczne wyborów w 2005 roku, kiedy to zaczęto wprowadzać e-dowody zabezpieczone chipami i zainstalowano czytniki tych dowodów w komisjach wyborczych. Kolejnym krokiem milowym był 2011 rok, kiedy to wprowadzono oddanie głosu za pomocą telefonu komórkowego ze specjalnie zabezpieczoną kartą SIM i kodem PIN (coś takiego jak nasz e-podpis).

Estończycy mogą głosować za pomocą internetu przez sześć dni, od dziesiątego do czwartego dnia przed dniem wyborów. Coś takiego jak nasze korespondencyjne głosowanie z tym, że w przeciwieństwie do Estonii, Polska w nowelizacji wyborczej w 2018 roku, ograniczyła liczbę podmiotów uprawnionych do głosowania korespondencyjnego. Co ciekawe, Estończycy w czasie tych sześciu dni mogą wielokrotnie zmieniać swoje zdanie, tym samym anulując swój wcześniejszy głos.

I-głosowanie jest zamknięte na cztery dni przed właściwym dniem wyborów. O północy czwartego dnia przed wyborami, ostatni głos oddany przez wyborcę jest uznawany za jego ostateczny głos. Oddając głos przez internet, nie można później zmienić go w dniu wyborów w punkcie wyborczym.

Po oddaniu swojego głosu można sprawdzić za pomocą specjalnej aplikacji lub wygenerowanego kodu QR, czy oddany głos został zarejestrowany w komisji wyborczej.

Nie ulega wątpliwości, że głosowanie przez internet niesie ze sobą ryzyko hakerskie. Rządy raczej nie są znane z tego, że potrafią zabezpieczyć swoje dane lepiej niż banki komercyjne czy międzynarodowe korporacje, a co chwila przecież słyszymy o włamaniach hakerskich i wycieku danych posiadaczy milionów kart kredytowych z tych banków czy firm. Każde kolejne zabezpieczenie, które zostaje wymyślone, niedługo potem zostaje złamane przez kogoś innego. Taka zabawa w kotka i myszkę od czasu powstania ludzkości.

Ale głosowanie tradycyjne również jest podatne na manipulacje. Wystarczy popatrzeć na Rosję i niezliczone filmiki na Youtube, jak to dorzucane są karty wyborcze do przeźroczystych urn, aby nie mieć co do tego najmniejszych wątpliwości.




Wydaje się zresztą, że większe ryzyko w dzisiejszych czasach niesie ingerencja partii politycznych i obcych mocarstw w media społecznościowe danego kraju, gdzie aktywnie wpływają na poglądy atakowanego społeczeństwa poprzez fałszywe konta i zmanipulowane informacje. Zhakowanie sytemu wyborczego nie jest takie łatwe bez pozostawienia śladu w systemie.

Dokładnie taka sytuacja miała miejsce w USA w 2016 roku, gdzie powstało tysiące fałszywych kont, głównie na FB i TT, napędzające odpowiednio spreparowane wiadomości, które następnie były powielane przez ludzi nie zdających sobie sprawę z tego jak bardzo byli manipulowani.

Wyniki dochodzenia służb w USA nie znalazły dowodów na to, że elektroniczne dane w punktach wyborczych czy też ich przesył do centrali wyborczej został zhakowany. Udowodnio natomiast, że wiele fałszywych kont FB czy TT zostało założone przez rosyjskie służby specjalne, wpływając na wynik wyborów w USA.

Nasze partie polityczne bądź obce mocarstwa stosują takie same metody w Polsce. Tu opisałem jak przypadkowo natrafiłem na konto TT, które urosło od 0 do prawie 2800 obserwujących w ciągu niecałych 3 dni. Wszystkie wpisy oczywiście były anty jedna i pro druga partia.


Jak ze wszystkim, zmiany rodzą się w bólach. Polska powoli wprowadza e-dowody, elektroniczne podpisy i idzie we właściwym kierunku nieraz szybciej niż niejedno państwo jak chociażby USA i Kanadzie, gdzie jeszcze stosują czeki ????.

W tym samym czasie wydaje się jednak, że idziemy w całkowicie przeciwną stronę, jeżeli chodzi o wybory. Już dzisiaj w większości państw zachodnich liczenie głosów jest co najmniej wspomagane przez systemy informatyczne, które rejestrują głos w punktach wyborczych i przesyłają je dalej do centrali wyborczej. My mamy trzy armie ludzi. Jedna wydaje karty, druga liczy głosy a trzecia pilnuje pierwsze dwie, po czym zza flanki wyłania się czwarta, która sprawdza czy przypadkiem gdzieś nie ma ataku czeskiego błędu, w czasie przeklepywania wyników do systemu.

Estonia zrobiła milowy krok, pozwalając na oddanie głosu siedząc np. w kafejce, przy piwku albo w czasie, kiedy ziemniaki się gotują. Świat idzie w tym kierunku. Zapytajcie swoje dzieci i wnuki.

Frekwencja w ostatnich wyborach w Estonii wynosiła 63.7% i była nieznacznie niższa do tej sprzed roku ale wyższa do kilka punktów procentowych w stosunku do wcześniejszych wyborów.


image


Dla tych zainteresowanych, tu jest link do strony estońskiej komisji wyborczej w języku angielskim, gdzie można sobie poczytać jak działają ich i-głosowania.


Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie