Głos rozsądku w Twoim domu
O łaskę detoxu dla wciąż błądzących, prosimy Cię, Panie... bo w życiu, jak i w polityce, nie ma przypadków - są tylko znaki ... lecz "oczy ich nadal są ślepe".
48 obserwujących
324 notki
401k odsłon
3910 odsłon

Machinacje wokół „hiszpanki” matrycą dla „operacji koronawirus”?

Wykop Skomentuj49

"Wszyscy wiemy", że sto lat temu grasowała „straszna grypa”, która (zależnie od źródła) w latach 1918-19 zabiła na całym świecie 20-40-50, a może nawet i 100 milionów ludzi?

Ale „grypa hiszpanka” ani nie była „hiszpańska”, ani - najprawdopodobniej - wcale nie była grypą…

Na całym świecie zachorowało wtedy ok. 500 milionów ludzi – 27% całej populacji!!! – a np. w Szwecji zmarło na nią wtedy 37,5 tysiąca ludzi (brakuje zaś danych by oszacować, choćby w przybliżeniu, liczbę jej ofiar na ziemiach odradzającej się Polski)  - ale np. w Wielkiej Brytanii to zmarło – wedle różnych danych – od 150 do 250 tysięcy osób – a ponieważ nie prowadzono zbyt dokładnych statystyk w Afryce i Azji (np. ilość ofiar w Indiach jest szacowana od 5 do 20 milionów) - to i dokładnie nie wiadomo ile osób tam wtedy padło ofiarą "hiszpanki”…

„Ogólnie na podstawie danych wojskowych śmiertelność można oszacować na 5–10%. W zamkniętych społecznościach śmiertelność była jeszcze wyższa. W Bostonie zachorowało 10% ludności. 2/3 chorych zmarło. W całej armii Stanów Zjednoczonych zachorowało 20%. (…)

Śmierć ofiar grypy hiszpanki była w większości spowodowana wirusowym krwotocznym zapaleniem płuc, które zabijało w ciągu kilku pierwszych dni choroby. W wypadkach, kiedy pacjent przeżył pierwszą krytyczną fazę choroby, często przyczyną zgonu było bakteryjne zapalenie płuc. (…)
W czasie pandemii podawano w wątpliwość, czy rzeczywiście zachorowania były spowodowane przez grypę.”

-    = >  Pandemia grypy w latach 1918-1919

I mimo, że wydaje się nam, że wiemy o niej stosunkowo dużo – to niewiele w tej naszej wiedzy zgadza się ze stanem faktycznym… bo pamięć zbiorowa o „hiszpance” zdaje się być splotem paradoksów, mitów medycznych, świadomej dezinformacji, niezamierzonych kłamstw oraz zwykłych nieporozumień.

Bo tak naprawdę to nawet nie wiemy, ile osób wtedy ta epidemia faktycznie zabiła. Ale na pewno była najgorszą pandemią od czasów średniowiecznej dżumy.

A najbardziej przerażające było to, że była w gruncie rzeczy „chorobą zdrowych ludzi” – rano czułeś się jak „młody Bóg”, a wieczorem mogłeś się już znaleźć w kostnicy…

„Hiszpanka” była chorobą o niezwykle ciężkim przebiegu, z objawami typowymi dla grypy: gwałtownymi bólami głowy i ciała, wysoką gorączką i zadławiającym kaszlu. Ale były one znacznie bardziej intensywne „powalając ludzi tak nagle, jak gdyby zostali postrzeleni”.

Chorzy odczuwali rozrywający ból klatki piersiowej, krwawili z nosa i ust, gorączkowali i tracili kontakt z rzeczywistością. Od pierwszych, często niepozornych objawów przeziębieniowych do zaawansowanej formy choroby mijały nierzadko zaledwie dwie godziny.

Ofiary miały ciemne przebarwienia pod skórą powodowane brakiem tlenu we krwi, ponieważ ich płuca błyskawicznie wypełniały się krwawym śluzęm – a zszokowani lekarze niejednokrotnie stwierdzali przy autopsji, że płuca zmarłych wyglądały jak po ataku gazowym.

Zarażonych zabijał ich własny system immunologiczny – tym bardziej zabójczy, im był silniejszy. Organizm atakował własne płuca, topiąc chorego w wydzielinach i krwotokach.

Lekarze byli bezradni – zalecano popuszczanie krwi, lewatywę, rtęć czy sproszkowaną korę drzew. Aż w końcu sięgnięto po „cudowną tabletkę”, czyli aspirynę, którą zaczęto wtedy masowo produkować i podawać, gdyż właśnie skończył się okres ochronny tego wynalazku. A o tym, że przedawkowana aspiryna powoduje astmę i krwotoki, to nikt jeszcze wtedy nie słyszał…

Bo zażywanie aspiryny w zalecanych wtedy dawkach mogło powodować encefalopatię (przewlekłe lub trwałe uszkodzenia w strukturach mózgu), co prowadziło do: wymiotów, puchnięcia mózgu i nerek, krwotocznego zapalenie płuc, otłuszczenia wątroby, delirium i śpiączki.

Wokół tej epidemii narosło tak wiele mitów (może dlatego, że raportujące ją media były/są własnością tych samych kręgów, które były/są właścicielami zamieszanych w nią koncernów farmaceutycznych?), że w gruncie rzeczy mamy dziś całkiem zafałszowany obraz tego, do czego wtedy faktycznie doszło.  

  • Po pierwsze – wcale nie przybyła z Hiszpanii, a najprawdopodobniej z USA, wraz ze starannie zaszczepionymi amerykańskimi żołnierzami, ale cenzura wojenna w dotkniętych nią krajach europejskich sprawiła, że tylko media w neutralnej wtedy Hiszpanii mogły o niej swobodnie pisać - rejestrując liczbę nowych zachorowań, raportując jej wędrówkę po kraju, informując o rosnącej liczbie zgonów i o jej przebiegu u chorych. Stąd jej nazwa…
  • Po drugie – miała b. dziwny przebieg - bo zabijała „najsilniejszych, najzdrowszych, najbardziej krzepkich ludzi” w okolicy. Bo jej ofiarą padali najczęściej ludzie w wieku 20-40 lat, a zwłaszcza 25-29-letni – do tego momentu zdrowi i pełni sił. A przecież zwykle to najsłabsi - dzieci i starcy - umierają jako pierwsi przy epidemiach…
  • Po trzecie – była groźniejsza niż tocząca się przez cztery lata I wojna światowa - bo ofiarą tego krwawego konfliktu padło w sumie ok. 10 milionów żołnierzy i 7 milionów cywili.
  • Po czwarte - „grypa hiszpanka” chyba nie za bardzo mogła być grypą, a już na pewno nie mogło do niej dojść w wyniku powikłań po masowych szczepieniach na grypę, bo pierwszą udaną szczepionkę na grypę wynaleziono dopiero pod koniec lat 30-tych ub. wieku. A związek wirusa grypy z zakażeniem u ludzi to udowodniono dopiero w 1933 r…

Ale do masowych szczepień w armii USA wtedy faktycznie doszło… Tylko co tym biednym żołnierzom tak naprawdę wtedy wstrzykiwano?

Wykop Skomentuj49
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale