Głos rozsądku w Twoim domu
O łaskę detoxu dla wciąż błądzących, prosimy Cię, Panie... bo w życiu, jak i w polityce, nie ma przypadków - są tylko znaki ... lecz "oczy ich nadal są ślepe".
48 obserwujących
324 notki
401k odsłon
1127 odsłon

Walka z wirusem „po chińsku” to skrajna głupota

Wykop Skomentuj7

Trudno jest dziś pisać o koronawirusie, bo każdy dzień przynosi całkiem nowe dane oraz wiadomości wywracające do góry nogami dotychczasowe wyobrażenia, ale pewne jest, że wielką nieuchronną tragedią będzie nadchodząca nieunikniona porażka wybranego przez „cały demokratyczny Zachód” chińskiego, zamordystycznego modelu walki z epidemią koronawirusa, co opisywałem tutaj - = > Szwedzi biorą koronowirusa "na klatę"?  

Chińska, niezmiernie brutalna i bezwzględna strategia,

przyrównywana jest do budowania „Wielkiego Muru”  wokół ognisk choroby

- drastycznie odizolować miliony potencjalnie chorych

i drakońsko egzekwować przestrzeganie narzucanych restrykcji -

co praktycznie nie jest wykonalne w warunkach demokracji.

Bo jednak nasza zachodnia cywilizacja opiera się na poszanowaniu godności człowieka oraz respektowaniu niezbywalnych praw społeczeństw, państw i narodów.

I dlatego dziwi mnie niezmiernie, dlaczego teraz w Europie sięgnięto po ten model,

kiedy można było skorzystać z odmiennego podejścia do tej epidemii władz demokratycznej Korei Południowej.

image

Może dlatego, że chińskie podejście – równie marksistowskie w działaniu (tylko, że tam w wersji "hard", podczas gdy "u nas w Unii" preferujemy wersję "soft")  - czyli brutalnie łamiące i ograniczające prawa jednostki – jest dużo bliższe „naszym”  kieszonkowym neomarksistowskim zamordystom?

Którzy sprawują władzę niby to z demokratycznego mandatu swych rodaków – ale głównie to w interesie swych zakulisowych banksterskich sponsorów i animatorów? A obecna sytuacja to może  po prostu spadła im „jak z nieba”…?

Natomiast Koreańczycy – w przeciwieństwie do Chińczyków, najpierw zwlekających z decyzjami i brutalnie uciszających pierwszych „sygnalistów” – a następnie zbyt późno, zbyt przesadnie i zbyt brutalnie reagujących - szybko i efektywnie pokazali światu, co i jak należało teraz zrobić…

image

"Korea Południowa pokonała koronawirusa"

A śmiertelność wśród zarażonych wyniosła u nich ledwie 0,7% (w Chinach miało to być 3-4%, a we Włoszech - najbardziej teraz  "chorym człowieku Europy" - już mamy 9-10%, z szybką tendencją wzrostową), a mieszkańców najbardziej narażonego miasta Daegu to nawet nie próbowano odizolować…

Dziś jednak wiele wskazuje na to, że władze chińskie cynicznie oszukały świat zaniżając od 5 do 10 razy liczbę swoich ofiar                - = > Chińskie władze kłamią ws koronawirusa     

Ponadto, równie spektakularne, a nawet jeszcze większe sukcesy odniosły Tajwan i Singapur, które do epidemii koronawirusa podeszły podobnie jak Korea Południowa.

Co zatem głównie przyczyniło się do koreańskiego sukcesu?

  • Silna i b. sprawna służba zdrowia
  • Lekcje wyciągnięte z poprzednich epidemii oraz praktyczne i mentalne przygotowanie decydentów na wszelkich szczeblach
  • Agresywne i niezwłoczne przystąpienie do masowych testów, wprowadzenie sprawnej izolacji oraz adekwatnego leczenia zainfekowanych
  • Sprawna komunikacja ze społeczeństwem oraz wykorzystanie najnowszych technologii
  • Dynamiczne i pozbawione paniki podejście do problemu na każdym szczeblu

Korea Południowa po prostu okazała się być organizacyjnie i mentalnie na to wyzwanie przygotowana…

Jednym słowem – to kolejny przykład, że struktury demokratyczne zwykle sprzyjają selekcji właściwych ludzi do stosownych działań i stanowisk, ale w dyktaturach to jest już całkiem odwrotnie…

Bo i Korea, i Chiny (oraz ich azjatyccy sąsiedzi) były całkiem niedawno dotykane tymi samymi epidemiami – i SARS, i świńską, i ptasią grypą…

Ale chińscy towarzysze nie wyciągnęli należytych wniosków i koronawirus ich najwyraźniej potężnie teraz zaskoczył, podobnie jak ich mentalnych pobratymców w czasach słusznie minionych nad Wisłą - co roku „zaskakiwała zima”…

Bo w systemie komunistycznym funkcja myślenia zarezerwowana jest dla "samej wierchuszki", a wszyscy podwładni boleśnie tresowani są pod kątem posłuszeństwa, niewykazywania się inicjatywą i ogólnego "niewychylania się" - bo awans czeka tam jedynie "biernych, wiernych i miernych."  A każda wartościowa i w miarę samodzielna jednostka, to zostanie tam brutalnie przez system sponiewierana, przemielona i wypluta.

I dlatego, gdy tylko pojawia się jakiekowiek nagłe wyzwanie, to takie skostniałe struktury, lękliwie czekające na zgodę przełożonych oraz na wytyczne "z góry" - nie są w stanie adekwatnie zareagować... A "naczalstwo" - czy to kiedyś na Kremlu, czy obecnie w Pekinie - zwykle niewiele wie, bo podwładni boją się raportować "niepomyślne i niepożądane" wieści.

I nic tu nie pomoże bogata tradycja i wielowiekowa mądrość danej kultury, bo wirus marksizmu jest w sumie gorszy i groźniejszy od koronawirusa, niszcząc wszystko co mądre, piękne i wartościowe w danym społeczeństwie. I dlatego Chiny totalnie "dały teraz ciała" - szczególnie na tle swych demokratycznych sąsiadów.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości