Prognozy i uwagi "Docenta"
O łaskę detoxu dla nadal błądzących, prosimy Cię, Panie... bo w życiu, jak i w polityce, nie ma przypadków - są tylko znaki ...
39 obserwujących
288 notek
374k odsłony
345 odsłon

„Premiera Matołuszka” do Brukseli na eurokomisarza?

Wykop Skomentuj4

Co też zrobić z „premierem Matołuszkiem” po eurowyborach roku 2019?

Bo co powinno się zrobić z politykiem, który najwyraźniej szczyt swych możliwości osiągnął w chwili objęcia teki premiera i który w miarę upływu czasu coraz szybciej, coraz wyraźniej i coraz bezradniej ześlizguje się z pozycji „government asset” w stronę „government liability”?

A przed nami przecież najważniejsze kampanie wyborcze...

Zakładam, że - tak jak to przedstawia propaganda rządowa - siłą premiera Mateusza Morawieckiego (PMM) faktycznie jest talent menadżerski i sprawne zarządzanie rządową korporacją oraz ogólnie - polityka gabinetowa, ale wypychanie go na barykady i obsadzanie w roli „cheerleader-in-chief” w przykry sposób uwypukla jego słabości, także te charakterologiczne.

A jedną z nich jest chyba słabo uświadamiane sobie chwalipięctwo, które już nie raz wpędziło i rząd, i jego samego w grube tarapaty. I lepiej by pan premier robił po prostu spokojnie pracując, niż się tą pracą bezustannie chwaląc.

Bo im mniej pana premiera w mediach, tym lepiej ....

Bo gdy jeszcze jako wicepremier jesienią roku 2017 dzień w dzień tokował w telewizorach o – iluzorycznej, jak się wtedy szybko okazało - „historycznej nadwyżce budżetowej”, to jak amen w pacierzu spadł rządowi na głowę strajk rezydentów medycznych, słusznie wnioskujących, że skoro pojawiły się wreszcie extra pieniądze, to dlaczego nie przeznaczyć ich na kulejącą od lat służbę zdrowia?

Ale ta „siurpryza” niczego go najwyraźniej nie nauczyła i kontynuował tę swoją przypadłość także na stanowisku premiera.
Bo wiosenne upajanie się PMM swymi „sukcesami w uszczelnianiu VAT” od razu zaowocowało okupacją sejmu przez matki niepełnosprawnych...

A radosna galopada w trakcie kampanii samorządowej oraz mało eleganckie deprecjonowanie osiągnięć poprzedników przyniosły mu dwa wyroki sądowe nakazujące publiczne prostowanie szerzonych dezinformacji oraz chyba trwale przykleiło mu twarz „Pinokia”, co podkopuje powagę sprawowanego urzędu oraz wiarygodność przyszłego przekazu.

image


A do tego ten nieszczęsny, irytujący nawet w czasach prosperity i niemalże gierkowski ton propagandy premiera – że byczo jest, rodacy! – bo z pierwszą chwilą masowego odczucia przez Polaków, że ich faktyczne doznania rozjeżdżają się z przekazem płynącym z telewizora, z hukiem strąci Zjednoczoną Prawicę w niebyt opozycyjny. Tym bardziej zasłużony, im bardziej ludzie będą wkurzeni mijaniem się opowieści PMM z prawdą i realiami...

A polityk irytujący wyborców to oksymoron w demokracji, która niestety w dużej mierze polega na ich uwodzeniu i gładkim okłamywaniu...

I do tego polityk tak łatwy do rozszyfrowania i atakowania... zawsze będzie ściągać swoje ugrupowanie w dół, zamiast pozwolić mu się cieszyć z faktycznych sukcesów i osiągnięć. A tych przecież jest niemało...

Bo PMM jest  niewątpliwie sprawnym menadżerem i dobrze odnajduje się w wewnątrzkorporacyjnych gierkach (inaczej nie dotarłby tak wysoko), ale polityk z niego żaden.

Ale nie jest dobrze, gdy wpisując w google słowo „kłamstwa” automatycznie dostajemy podpowiedź „kłamstwa morawieckiego”...

A w roku 2019 problem ten pojawi się z jeszcze większą ostrością, bo upływ czasu po prostu daje PMM jeszcze więcej okazji do wyboru złej taktyki i palnięcia czegoś mało przemyślanego. No i co wtedy zrobić z „premierem Matołuszkiem”?

Bo w końcu dotrze do wszystkich, że jego dalsze trwanie na stanowisku premiera będzie przynosiło partii i państwu więcej strat, niż korzyści.

A jedyną fuchą na terenie krajowym, która nie byłaby bolesną dymisją dla PMM, jest „strażnik żyrandola”, ale wątpliwe jest by Prezes zdecydował się na taką roszadę.

Pozostaje więc zagranica.

Czyli - „premier Matołuszek” na eurokomisarza?

Bo biorąc pod uwagę jego „nowoczesność” i „międzynarodowe obycie”, to niewątpliwym strzałem w dziesiątkę byłaby posada polskiego komisarza w Brukseli.

I myślę, że takie rozwiązanie ucieszyłoby w Warszawie b-a-a-a-a-a-rdzo wielu ludzi...

A i w Brukseli powinni go przyjąć z otwartymi ramionami – jako jednego ze swoich. Nie, nie z racji pochodzenia, ale z powodu przynależności do rządzącego tam zakulisowo banksterskiego „we the people”...

I może nawet mógłby on wtedy coś tam dla Polski ugrać, jeśli tylko miałby taki kaprys?

Bo jak na razie, to PMM okazał się politykiem zadziwiająco nieskutecznym w kwestiach międzynarodowych, aspirując wprost do tytułu  mimowolnego? sabotażysty polskiego interesu.

Bo gromko zapewniając o nieuleganiu „Brukseli” w sprawie relokacji„uchodźców” – po cichu wpuszcza do nam kraju miliony obcych, niby to „do roboty”. I aż palił się do podpisania migracyjnego porozumienia z Marrakeszu, stanowiącego onz-owskie ukoronowanie„strategii Sorosa”...

- => Co najmniej milion ludzi rocznie przez 30 lat!!!

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale