27 obserwujących
2072 notki
674k odsłony
126 odsłon

Od prezesa Bana...na do kartelu z Medellin - czyli "plan B" jako political-fiction

Wykop Skomentuj

(...) Banan lekko drgnął. Zbyt dobrze znał całe środowisko, wiedział, gdzie rozgrywa się prawdziwa polityka i co może człowiek u władzy. Tu chodziło o miliardy, mogli więc zrobić naprawdę dużo. Ale przekalkulował sobie, że nawet jeśli ustąpi, to i tak mogą okazać się mało wyrozumiali, choćby dla jego syna.

Prezes przez jakiś czas spoglądał na Banana, licząc, że coś wreszcie od niego usłyszy. Ten popatrzył raz na jednego, raz na drugiego i spytał:
– Jakie mam gwarancje, że wyjdę z tego, wraz z rodziną, cały i że moje interesy na tym nie ucierpią?
– Gwarancji nikt nie może ci dać, ale możesz mieć naszą obietnicę, że zrobimy wszystko żeby było jak dotąd, z tym, że nie będziesz już prezesem NIR-u – Kaczorowskiemu w oczach rozbłysła nadzieja.
– A plan „B”? – spytał Banan.
– Wiesz, że nie wszystko zależy od nas, ale przypuszczam, że nikt rozsądny nie wdroży planu „B” w sytuacji, gdy zrezygnujesz ze stanowiska (...)

Od prezesa Bana...na do kartelu z Medellin - czyli "plan B" jako political-fiction

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale