56 obserwujących
26 notek
244k odsłony
  144   1

DObrus, NAbis

- - -
Nikt mnie o to nie prosił, ale to nie szkodzi. Napiszę, co mam do napisania, tak jak będąc w pierwszej klasie szkoły podstawowej mówiłam na lekcjach, co miałam do powiedzenia, chociaż nikt mnie o to nie pytał. Nauczycielka była załamana, moi rodzice byli załamani, ale niezbyt długo. Po dwóch lub trzech miesiącach nauczycielka pochwaliła mnie przed rodzicami, że nie ma pytania, na które nie znałabym odpowiedzi. Tak więc nic dziwnego, że nawet bez zadawania mi pytań wiedziałam, co miałam mówić. Tak samo teraz doskonale wiem, co mam napisać, bez niczyjego proszenia mnie o to.

*

Najpierw więc będzie o tym, że nie przeczytałam żadnej książki kapitana Borchardta, ale i tak wiedziałam, jak skorzystać z jego twórczości. Gdzieś kiedyś posłyszałam coś, co mnie zainteresowało, więc przeczytałam kilka stron wspomnień kapitana, aby je wykorzystać dla dobra moich uczniów, wiele lat temu, a potem co roku przekazując kolejnym znajomym maturzystom praktyczną poradę, jak można zdawać egzaminy z języka angielskiego metodą Wielkiego Maga.

Nie będę teraz rozpisywać się o tej metodzie, a kto jest jej ciekawy, jeśli poczyta sobie książki kapitana, to pewnie w którejś na Wielkiego Maga trafi. Żeby jednak nie wyjść na kompletną egoistkę, mogę teraz całkiem gratis poradzić, jak sobie radzić w jednym z języków obcych z rozumieniem aspektu określanego mianem Perfect. Wystarczy bowiem jedynie posłuchać mowy kaszubskiej: - Mam byte w Brusach. - powie taki Kaszub. I będzie to znaczyło identycznie to samo, co I have been in (to) Brusy w takim na przykład języku angielskim.

Przykład powyższy jest bardzo dobry, ale nie wiem, czy do końca prawdziwy, gdyż po prawdzie nigdy nie słyszałam żadnego Kaszëby tak mówiącego, a jedynie słyszałam, że ktoś mówił, że oni tak mówią. Słyszałam natomiast na własne młode uszy, kiedy dawno dawno temu bywałam u mojego wujostwa mieszkającego wtedy niedaleko wspomnianych wyżej Brus, jak mówiło się w ich domu, kiedy jechało się tamże rowerem w celu zakupienia chleba w tamtejszym sklepie spożywczym: - Jadę DObrus POchleb. - z akcentem na przyimki DO i PO, wymawiane jednym tchem z następującymi po nich  rzeczownikami.

*

Ten chleb oraz te Brusy przyszły mi na myśl, kiedy zastanawiałam się nad tytułem notki, która chodziła mi po głowie, i kiedy jedynym pomysłem na tytuł, jaki mi do tej głowy przychodził, było niby dobre, ale jednak nie najlepsze sformułowanie. Postanowiłam więc proste „Na bis” nieco urozmaicić, przez ukaszubienie go w kierunku „NAbis”. A potem przypomniały mi się te Brusy, i to byte w nich, i ta cała reszta, i jeszcze to, że chociaż po notce Seegerowi poświęconej [Kobieta zdradziecka, mon amour] nikt mnie o żaden bis nie prosił, to ja i tak swoje powiem, bo tak już od dziecka mam. Piosenka z bardzo dawnego repertuaru Pete Seegera, którą na ten bis teraz zaprezentuję w innym - nowym i ciekawym - wykonaniu, dawno temu w peerelu służyła mi za pomoc dydaktyczną, kiedy pracowałam w ogólniakach. Przy jej pomocy nie tylko uczyłam języka obcego, ale też chciałam przy okazji ostrzegać nią uczniów, żeby nie dawali się zunifikować, zestandaryzować, zuniformizować, czyli inaczej mówiąc - wpakować do jednego pudełka.



I jeszcze taką buntowniczą piosenką z repertuaru amerykańskiego komunisty karmiłam kiedyś moich polskich uczniów, żeby myśleli, a nie przyjmowali w sposób bezkrytyczny wszystkiego, czego próbowała ich uczyć peerelowska propaganda:

What Did You Learn in School Today? (Czego nauczyłeś się dzisiaj w szkole?) - w wykonaniu Pete Seegera:



.
Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura