0 obserwujących
2 notki
2200 odsłon
1982 odsłony

«Nord Stream-2»: rosyjska ruletka dla Danii

https://bi.im-g.pl/im/84/c7/14/z21789572V,Morze-wyrzucilo-na-brzeg-rosyjska-beczke.jpg
https://bi.im-g.pl/im/84/c7/14/z21789572V,Morze-wyrzucilo-na-brzeg-rosyjska-beczke.jpg
Wykop Skomentuj40

Zgoda Duńskiej Agencji Energii na budowę w swoich wodach terytorialnych gazociągu «Nord Stream-2» jest prawdziwą grą w rosyjską ruletkę.

Trasa którą Duńska Agencja Energii nazwała «najbezpieczniejszą dla środowiska naturalnego», w rzeczywistości jest wyjątkowo niebezpieczna, ponieważ na tym obszarze po II wojnie światowej ZSRR zatopił co najmniej cztery statki z bronią chemiczną na pokładzie, z wagą całkowitą ładunku – około 15 tysięcy ton. Ponadto na obszarze na wschód od wyspy Bornholm flota radziecka dokonała niekontrolowanych zrzutów 8 tysięcy ton amunicji chemicznej.

Kwestie ekologiczne i ochrona środowiska dla ZSRR i współczesnej Rosji nigdy nie były priorytetem, i właśnie dlatego broń chemiczną zrzucano ze statków w sposób chaotyczny, o czym istnieją dowody dokumentalne.

W piśmie ministra spraw wewnętrznych ZSRR Krugłowa skierowanym do Stalina w sierpniu 1948 roku czytamy: «Często z powodu słabej widoczności i silnych sztormów pociski z chemicznymi środkami bojowymi są zrzucane do morza z dala od danych kwadratów». Oczywiście nie zostało to oznakowane na mapach.

Amunicję chemiczną w wody Bałtyku zrzucały także marynarka brytyjska i amerykańska.

Różnicę w podejściach sojuszników i ZSRR doskonale opisano w badaniach rosyjskiego naukowca Jabłokowa: «Alianci topili broń chemiczną razem z barką. Takie pochówki są zlokalizowane w kilku miejscach w zachodniej części Morza Bałtyckiego i w cieśninach. ZSRR ze swojej strony utopił do 50 tysięcy ton amunicji chemicznej zrzucając pociski i bomby za burtę. Oznacza to, że broń chemiczna zalega na rozległych przestrzeniach. Teraz kontenery rdzewieją na dnie i nie wiadomo co z tym dalej robić».

Ogółem na dnie morza okazało się co najmniej 303 tysiące ton różnego rodzaju substancji toksycznych, czyli około 1/5 całkowitej wielkości wyżej wymienionych substancji. Więc nic dziwnego, że na wybrzeżu Szwecji miejscowi rybacy wciąż znajdują «dary minionej wojny» - całe pudła min.

Co więcej, w ładunkach zalegających na dnie morza znajduje się jedna z najbardziej niebezpiecznych substancji – iperyt, znany ze swojej toksyczności i siły rażenia. Zdecydowana większość ekologów od dawna twierdzi, że minimalny termin zachowania szczelności pocisków i kontenerów wynosi 60 lat czy nieco dłużej. To znaczy, że substancje trujące stopniowo trafiają do wód Bałtyku od początku XX wieku.

Wszystko «się zmieniło» w 2017 r. po aktywizacji w Europie lobbingu na rzecz «Nord Stream-2». Potężna kampania rosyjskich media głosiła: «Broń chemiczna na dnie Bałtyku: katastrofa odwołana». Nie było to oczywiście prawdą, ponieważ ryby w miejscach zatopienia niebezpiecznych ładunków nadal mutują. Nie jest to jednak zbyt ważne. Ważne natomiast jest odpowiednie tło informacyjne.

Ze względu na wspomniane, informacja o wydaniu przez Duńską Agencję Energetyczną zezwolenia dla «Nord Stream-2 AG» na budowę części gazociągu na szelfie kontynentalnym Danii na południowym wschodzie od wyspy Bornholm w Morzu Bałtyckim jest szokująca i zaskakująca. Zezwolenie zostało wydane zgodnie z ustawą o szelfie kontynentalnym i na podstawie zobowiązań Danii wynikających z Konwencji ONZ o prawie morza, po dokładnej analizie, wyniki której zostaną uwzględnione w dokumentach dotyczących końcowej oceny oddziaływania projektu na środowisko, oraz innych aspektów ekologicznych, ekonomicznych, technicznych i prawnych.

Trudno powiedzieć, co i jak analizowali Duńczycy, a jednak podjęli decyzję o wyborze opcji trasy na południowy wschód od Bornholmu w najbardziej niebezpiecznym dla środowiska miejscu, chociaż wcześniej planowano skorzystać z droższej «trasy północnej», nieco oddalonej od wyspy. Można to wyjaśnić tylko tym, że «Nord Stream-2 AG» stara się zaoszczędzić czas i pieniądze. Fakt, że Dania zdecydowała się zagrać w rosyjską ruletkę, wspominając instalację «upadłego reaktora» na białoruskiej elektrowni jądrowej, nie jest czymś zaskakującym. Najwyraźniej – takie są czasy.

Co z tego wynika? W najbliższej przyszłości rozpoczną się prace w miejscach gdzie jakakolwiek większa aktywność może doprowadzić do naruszenia szczelności kontenerów z szczególnie niebezpieczną bronią chemiczną, rozlewu substancji toksycznych i katastrofy ekologicznej o zasięgu lokalnym lub globalnym. Wszystko będzie zależało od powodzenia. Rosja jest już do tego przyzwyczajona: Severodvinsk, zanieczyszczony Bajkał, płytka rzeka Lena i tysiące innych przestępstw wobec środowiska już nie interesują rosyjskie społeczeństwo. Najwyraźniej jest ono już przyzwyczajone. Powstaje tylko pytanie: czy tego pragnie Europa? Tym bardziej, że po stronie Rosji chodzi tylko o zaspokojenie ambicji politycznych oraz zyski akcjonariuszy «Nord Stream-2 AG» i o nic więcej.

Greenpeace, gdzie jesteś?

Źródło: https://udf.by/news/main_news/201433-severnyj-potok-2-russkaja-ruleta-dlja-danii.html


Wykop Skomentuj40
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka