wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
136 obserwujących
248 notek
636k odsłon
  8296   18

Augustin Barruel, czyli czego nie czyta Rafał Ziemkiewicz

Mamy zatem inicjatorów - Woltera, Diderota, d'Alemberta i patronującego im Fryderyka Wielkiego, dążących najpierw do rewolucji pojęć, a potem przebudowy całego świata według apriorycznych założeń rozumu. Skąd my to znamy, chciałoby się zadać pytanie, ale musimy jeszcze zawiesić je w przestrzeni, dopóki nie przeczytamy jakimi metodami posługiwali się owi destruktorzy starego porządku.

Absolutny fundament to "Encyklopedia", sama w sobie być może nie będąca niczym złym, wydawano wtedy i później różne "dykcyonarze", ale tu przeraża skala manipulacji, którą właśnie Barruel obnaża. Podaje masę "haseł" opisanych tak, aby wywoływać u publiczności odpowiednią reakcję, aby budzić jednoznaczne skojarzenia. I tak właśnie podważa się cały autorytet religii. Przy czym, tu autor oddaje hołd Encyklopedystom - są wyjątkowo zręczni, konsekwentni i intelektualnie zasobni. To jeszcze nie pałka ksiądz = pedofil, ale wskazanie drogi jaką iść należy.

Kolejne tomy są poświęcone opisowi powstania, struktury i działalności sekty "Iluminatów". Można kwestionować ich wpływy, podobnie jak wykpiwać działalność masonerii, tak zresztą postępuje Rafał Ziemkiewicz, nie przywiązując wagi do realnych wpływów tych środowisk, poprzestawszy na wyśmianiu tendencji epoki, w której dobrze urodzeni panowie , z nudów bawili się w Indian. Jednak tak nie było , choć to temat na inną rozprawkę. Wpływy podobnych stowarzyszeń były silne i to we wszystkich dziedzinach życia, nie wyłączając Kościoła i kto je chce wyrzucić na wąski margines, ten po prostu epoki nie zrozumie. To też jest przesłanie Barruela. I choć pewnie w wielu elementach się mylił i przesadzał, to jednak opis metod werbunku do sekty, utrzymania adeptów w posłuszeństwie, typowania ludzi do pozyskania, raczej żywcem przypomina "Akwarium" Suworowa niż księżycowe teorie Macieja Giertycha.

Pamiętajmy, że Augustin Barruel był przy tym niezłej klasy filozofem. Nie mogę tu dać w pełni wiarygodnego świadectwa, bo dysponuję ledwie dwoma z pięciu tomów jego "Helwienek, czyli listów prowincjonalno - filozoficznych", ale i na tej podstawie można sobie wyrobić pozytywny obraz ich autora.

Na własnej skórze przeżył koszmar rewolucji, poprzedzony likwidacją Jezuitów, w jego mniemaniu będącą elementem gry na zniszczenie tradycyjnego Kościoła. A mając przy tym sporą wiedzę o ludziach i ich czynach, starał się ją przekazać w formie ostrzeżenia. Nie słuchamy i nie czytamy, a gdyby w miejsce negatywnych bohaterów dzieła Barruela postawić inne nazwiska, współcześnie głośne, to ze zdziwieniem zauważylibyśmy, że dekoracje się zmieniają, a cele , metody istota tego z czym walczymy - zupełnie nie. I o tym należy pamiętać, z dużą ostrożnością podchodząc do relacji z drugiej ręki i niepewnego źródła.



Lubię to! Skomentuj114 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura