wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
139 obserwujących
263 notki
663k odsłony
  3472   16

Hazard o Kijów, czyli z czym do gościa

Musimy z całą brutalnością odpowiedzieć na to "inwentaryzacyjne" pytanie, jeśli chcemy poważnie zastanowić się nad tym, co dalej. Otóż jesteśmy koszmarnie przeregulowaną gospodarką, w której dobrze się czują tylko marnotrawne biurokracje - korporacyjna, samorządowa i państwowa. Jesteśmy krajem nie posiadającym żadnej samodzielności w ramach kształtowania pryncypiów polityki gospodarczej, a nasze działania to realizowanie obcej agendy oszalałych "zielonych khmerów", czy raczej ich mocodawców. Nie mamy wystarczających źródeł energii, ani nowoczesnych sieci przesyłowych. Nie mamy też zgody na eksploatację własnych bogactw, a raczej przyrzeczenie dalszego ograniczania potencjału. Choćby w rolnictwie i leśnictwie. W istocie przeznaczono nam rolę wielkiego magazynu i zajezdnej karczmy. A na dodatek jesteśmy spłukani, bo to co mamy to społeczeństwo wychowane w kulcie "niech państwo zrobi" i politycy licytujący się w rozdawaniu publicznego grosza ponad wszelkie sensy.

W tej chwili, nie pomni nauk z przeszłości , znowu postawiliśmy wszystko na szalę "hazardu o Kijów", który i owszem, chętnie nasze poświęcenie przyjmuje. Bo taki ma twardy interes. Jak się otrząśnie, a już widać, że centrum Rusi po wiekach wróci do Kijowa - stanie z nami do bezwzględnej rywalizacji gospodarczej. Kijów jest o wiele lepiej położony niż Moskwa. Ukraina ma zasoby daleko większe niż Polska. W warunkach równoprawnej konkurencji, nasze rolnictwo nie ma żadnych szans z ukraińskim. W warunkach "zatykania komina" i dewastowania źródeł surowców, nasza energetyka, a co za tym idzie przemysł, nie mają żadnych szans z ukraińskim.

Jedynym atutem jaki możemy położyć na szali, to "gęstość" i "stabilność" struktury. Czyli możemy być punktem oparcia "na szlaku", z odpowiednimi instytucjami. Ale i to właśnie przegrywamy, bo prawdziwą wojnę wydano nam na zachodzie, a nasz premier przypomina niedźwiadka na łańcuchu KE, tak charakterystycznego dla opisywanych przez Karola Szajnochę uczt krzyżackich. 

A zatem - z czym do gościa pytam? Co my tej Ukrainie mamy do zaproponowania, poza darmochą dla uchodźców i bezekwiwalentnymi dostawami broni? Co potem? Bo co Ukraińcy nam zaproponują, to już mniej więcej wiadomo. Odbudowę Donbasu, na spółkę z Włochami.


Lubię to! Skomentuj143 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka