44 obserwujących
96 notek
152k odsłony
  2005   0

Relacja spod Krzyża

Słyszałem też głosy, które twierdziły, że przecież te tragicznie zmarłe osoby mają już swoje groby. Że jest Wawel, Świątynia Opatrzności. Że po co mnożyć te byty. Po co pomniki, tablice? Pytałem się wtedy, czy wiedzą, gdzie jest grób śp. kapitana Protasiuka. Nie wiedzieli. Ja też nie wiem. A chciałbym, aby w miejscu, w którym po 10 kwietnia stałem dziesięć godzin w nieprawdopodobnej kolejce do Pałacu Prezydenckiego, była możliwość zatrzymania się, chwili refleksji i oddania hołdu wszystkim ofiarom tej tragedii. Chciałbym, by było to miejsce dostępne, otwarte, w honorowym punkcie – bo tak się należy. Słyszałem wtedy, że pamięć należy nosić w sercu, a to świeckie miejsce zostawić takim, jakim jest. „A czy gdy umrą twoi rodzice nie postawisz im pomnika, płyty? Czy będziesz nosił pamięć o nich tylko w sercu?” – próbowałem dociec. Milczeli. Niepewni. „Ale żeby czcić te osoby, trzeba wiedzieć, kto to był! No niech Pani wymieni nazwiska chociaż 15 osób. Niech Pani wymieni nazwisko jakiegoś borowca! Pani tu przychodzi ich wspominać, a Pani nikogo nie zna, Pani nikogo nie pamięta! No jak się nazywał borowiec, chociaż jeden!” – grzmiał postawny pięćdziesięcioletni jegomość. Adresatka tych gromów, niska starsza kobieta stała osaczona przez gęstniejący tłum. „No jak się nazywał?” – pytał oskarżycielsko. Stałem za jego plecami. „Janosik” – odpowiedziałem. Odwrócił się przez ramię, spojrzał na mnie, uśmiechnął się, zaliczając mnie pewnie do swoich zwolenników i przyznając mi rację powiedział – „No właśnie, Janosik. A ta Pani nic nie wie”. „Czyli uważa Pan, że nie możemy pamiętać i składać hołdu osobom, których nie znamy z nazwiska?” – zapytałem. „Oczywiście, że nie” – odparł bez chwili namysłu. Poprosiłem go, aby wymienił nazwiska dwóch oficerów spośród ponad 22 tysięcy zamordowanych w Katyniu. Przez kilka sekund wpatrywał się we mnie szeroko otwartymi oczami. Ciszę przerwał głos jego ofiary – „No właśnie, niech Pan wymieni!”.

Jednak najbardziej utkwił mi w pamięci głos młodego człowieka, który starał się mnie przekonać, że sytuacja z Krzyżem jest analogiczna do rozstawienia przed Pałacem budek z tureckimi kebabami. „Bo rozstawiać nie wolno, a oni i tak by sobie rozstawili. I by sprzedawali te kebaby. I byliby chętni na te kebaby. I ich przeciwnicy”. A więc wypisz wymaluj – chodzi o to samo, prawda?

ZATAŃCZYĆ WŚRÓD ZNICZY

„Jestem pedałem i szukam sobie chłopaka na noc” – tak uzasadniał pewien pijany oprych to, że obmacywał mężczyznę, który zapytał się go, po co tu przyszedł. Krótkie spodenki, tatuaże, ogolona głowa. Kiedy obmacywanie nie przyniosło żadnych rezultatów i nie udało się nikogo sprowokować pijany agresor ordynarnie splunął w twarz chłopakowi, którego przed momentem dotykał. Tego tłum znieść już nie mógł. Zaczęła się słowna awantura, przepychanki. Gdy awanturnik zorientował się, że jego bohaterskie zachowania rejestruje kamera Ewy Stankiewicz bez chwili wahania rzucił się w kierunku ekipy. Na szczęście został przytrzymany przez kilku rosłych mężczyzn. Witamy pod Pałacem nocą! „Kiedy rozum śpi, budzą się demony” – powiedział bardzo dumny z siebie jeden z przeciwników Krzyża do obrończyni. O tak, to prawda. Demony najczęściej wyzierają z pobliskiej knajpki z przekąskami i niedalekich dyskotek. Przychodzą ładnie ubrane, atrakcyjne, młode. Za takimi demonami niejeden mężczyzna obejrzałby się na ulicy. I to właśnie tacy ludzie uformowali się w mały oddział i ruszyli szturmem w stronę transparentów W. Bonkowskiego, który pojawił się pod Pałacem w czwartek w nocy. To nie był atak dresiarni, pijaków i menelstwa. To młodzi, piękni i bogaci. Na szpilkach, w spodniach w kant, z karnetami do solarium w kieszeni. To oni osaczyli młodego chłopaka, który trzymał jeden z końców transparentu i krzyczeli, jak w amoku, wyzywając go od najgorszych. Strefa intymna? Zapomnij. Oni stali pięć centymetrów od jego twarzy. Hau, hau, hau! A on nic. I wtedy jeden ze sfory nie wytrzymał i go pochnął. Na odsiecz ruszyli inni obrońcy. Zaczęła się przepychanka. „Pisowiec bije kobietę, damski bokser! Damski bokser!” – zaczął drzeć się prowokator, który wcześniej zaatakował trzymającego transparent. „Dlaczego mnie bijesz, ty gnoju, ty szmato!” – darła się wysoka dziewczyna w kusej spódniczce. Oczy pałały chęcią walki. „Damski bokser!”. Widziałem wszystko. Nikt dziewczyny nie uderzył. Sama pchała się w największą kotłowaninę i sama swoimi pazurami atakowała na lewo i prawo. Ta scena, w której pijana grupka prowokuje awanturę, aby potem krzyczeć, że fanatycy biją niewinne kobiety chyba najlepiej oddaje istotę każdej nocnej warty przed Pałacem. Nocą nie ma dialogów, rozmów. Siła argumentów nie ma szans w starciu z argumentem siły, bo tej drugiej jest po prostu więcej... Nie mogę tu nie zauważyć jednej rzeczy. Kiedy przeciwnicy Krzyża od kilku dni stali z transparentami, które głosiły, że obrona Krzyża jest dziełem szatana, które nawoływały Jarosława Kaczyńskiego do opamiętania się i które krzyczały „Precz z Krzyżakami!” nie dochodziło do fizycznych napaści na osoby, które te transparenty trzymały. Transparenty Bonkowskiego zostały zaatakowane po 30 minutach od pojawienia się. Zostały zaatakowane w dzikim szale agresji i nienawiści napędzanym najniższymi ludzkimi instynktami i podlewanym suto piwem i wódką.

Lubię to! Skomentuj130 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale