rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
33 obserwujących
43 notki
130k odsłon
4480 odsłon

Rusiństwo.

Wykop Skomentuj90


Ach!

Cóż to była za noc! Prawdziwe czary! Wzniesione dłonie, a w nich diamentowe puchary!

Piją usta nektar złoty, mitów ambrozję! Oto swarni bogowie ucztują na swą cześć! 

Wzniosłe padają słowa, podniośle podkreślając wspaniałe czyny,

Mijają sekundy, minuty, godziny, w szalonym pędzie pląsają, wijąc się ciała,

To chwila doskonała! śmiertelnym niedostępne przeżycie,

Im tylko okruchy Olimpijskiej biesiady, przeżute boskimi ustami

Spadają ze stołu niczym psom, których pod pańską ławą mnogo,

Czekającym z otwartymi ustami na ośliniony kąsek,

Pragnącym choć przez chwilę poczuć dotyk Olimpu, cudowne tchnienie nieśmiertelności,

Choćby i był to tylko odpadek, ogryziony do gołej kości.



I stało się. Dzień dzisiejszy, przeszłość i przyszłość w jedno się splatają. Nikt tego nie przewidział i nikt nie przepowiedział. Wszystkie wydarzenia ostatnich lat przyćmione sensacyjną wiadomością, nieprawdopodobną, niewiarygodną wręcz informacją, jakże istotną dla naszego kraju, dla samego jestestwa naszego Państwa. Od czasu kiedy Adam Małysz nokautował swoich rywali, często przeskakując skocznie, a może nawet i od samego wyboru Polaka na Papieża, nasz kraj nie osiągnął tak gigantycznego sukcesu. Zapisze się on (ten sukces) złotymi zgłoskami na kartach księgi naszych dziejów, stając obok wydarzeń takich jak Bitwa Pod Grunwaldem, chrzest Polski, odzyskanie niepodległości czy zwycięstwo pod Wiedniem. 

Chwalebnego tegoż czynu dokonał nie kto inny jak na poły legendarna gwiazda naszej telewizji, polska Oprah Winfrey, genialna jak Leonardo i niepowtarzalna jak mecz na Wembley. Kinga Rusin. Do historii naszej Ojczyzny przejdzie moment gdy Jay-Z próbował uczyć ją tańca, a Charlize Theron częstowała pizzą, przy nieopisanym zachwycie Beyonce i uśmiechach Bradleya Coopera. Czysty surrealizm, śmiertelniczka znalazła się wśród bogów, stając się mitycznym herosem, który to za pomocą instagramowej relacji, niczym Prometeusz, wyniósł ludziom ogień. Minęło tysiące lat, zmieniły się czasy, ale nie mam wątpliwości, iż to ten sam (albo jeszcze lepszy) rodzaj odwagi, która nakazuje czynić dobro wbrew wszelkim, nawet najbardziej potężnym, niebezpieczeństwom. Cytat z "Lalki", aż sam się poprosił o przytoczenie na tę wieść.

„I na co on się narażał, mówiąc coś podobnego?“ — pomyślała panna Izabela. Nie przyszło jej do głowy, że conajwyżej narażał się na opuszczenie towarzystwa przed końcem kolacyi.

Nikt co prawda nie będzie więc przyczepiał Kingi do skały i wyjadał wątroby (takie fetysze to tylko u jej wielkiej przyjaciółki, Blanki Lipińskiej), ale ten czyn z pewnością nie zostanie zapomniany i zapewne żaden gwiazdor już jej na imprezę nie zaprosi. Ale za to ludzie grzeją się przy ogniu, opalając dzięki niej swe, dotychczas zimne, domostwa (Ci bogatsi) i jaskinie (Ci najbiedniejsi). Dzięki Kindze Rusin świat stał się lepszym miejscem, a krąg zainteresowania jej czynem objął całą kulę ziemską - od Nowej Zelandii do Peru (ile się to musiało kosztować!). Połączenia  urywają się, plotki mówią nawet o telefonie od Prezydenta USA i zamiarze nadania jej orderu przez myśliwego, tego od zakonnicy (no ale czy obrończyni praw zwierząt, owadów i glonojadów wypada?), jak tylko powróci do Pałacu (czyli na świętego nigdy). Niektórzy twierdzą, iż powstaje oparty na kanwie tej opowieści film, którego reżyserem ma być sam Steven Spielberg, pragnący obsadzić dziennikarkę w głównej roli, aby odegrała samą siebie, szczególnie chodzi o fascynujący dialog jaki odbyła ona z Adele o najważniejszych problemach współczesnego świata, czyli niedopasowanych szpikach i kapciach w które nie weszła. Zaiste wiele da się przeżyć i wytrzymać, ale upadek współczesnego rynku obuwia to prawdziwy problem - większy nawet niż pożary w Afryce i Australii, do kupy zebrane z wojną w Syrii i najazdem nielegalnych imigrantów. Na osłodę Kinga, ocierając łzy, które spłynęły nad tą tragedią, posiliła się kawałkiem pizzy od Charlize Theron, a i tak trzeba się cieszyć, że nie było tam Ewy Kopacz, bo zaraz by latała z meblami i pytała wszystkich "czy smakowało".

Temat, co zrozumiałe, urósł do rangi problemu narodowego, a może nawet międzynarodowego, powtarzany przez główne programy informacyjne globu i zawzięcie dyskutowany przez najtęższe głowy świata. Postanowiłem więc i ja, skromny żuczek, zabrać głos.

Otóż, mówiąc już całkiem (a może nie całkiem) serio - zastanawiam się czasem czy niektórzy ludzie nie są w jakiś sposób wybrakowani umysłowo i moralnie. Miałem to nieszczęście, iż przeczytałem post Kingi Rusin, komentarz pełen zachwytu nad sobą, całą swoją osobą. Oto Pani Rusin wkracza na salony największych (w czym tacy oni wielcy? Może by należało rzec - najbogatszych) gwiazd kuli ziemskiej i pewne zwykłe czynności napawają ją ekstazą. Przypomina mi to historię, którą pamiętam jeszcze ze szkoły - mój kolega był wielce (i nieszczęśliwie) zakochany w jednej z koleżanek, rzucając w pewnym momencie o tym, że kocha ją tak mocno, iż zlizałby deskę klozetową na której obiekt westchnień raczyłby spocząć swoimi szanownymi literami. Marzenie owego szkolnego przyjaciela, niczym natrętna mucha, powraca do mnie i nie chce odejść, gdy obserwuje to z boku. Oczyma wyobraźni widzę zachwyt autorki, która w WC wyczuwa nosem "zapach" jednej z "gwiazd" i napawa się nim niczym najpiękniejszą perfumą. Mmm...Adele...

Wykop Skomentuj90
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura