rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
39 obserwujących
49 notek
174k odsłony
1055 odsłon

22 lata po "Epilogu Burzy", czyli podziękowanie dla Zbigniewa Herberta.

Wykop Skomentuj20

Za­pi­su­ję czte­rem ży­wio­łom 

to co mia­łem na nie­dłu­gie wła­da­nie 


ognio­wi - myśl

niech kwit­nie ogień 


zie­mi któ­rą ko­cha­łem za bar­dzo 

cia­ło moje ja­ło­we ziar­no 


a po­wie­trzu sło­wa i ręce 

i tę­sk­no­ty to jest rze­czy zbęd­ne 


to co zo­sta­nie 

kro­pla wody 

niech krą­ży mię­dzy 

zie­mią nie­bem 


niech bę­dzie desz­czem prze­zro­czy­stym 

pa­pro­cią mro­zu płat­kiem śnie­gu 


niech nie do­szedł­szy ni­g­dy nie­ba 

ku łez do­li­nie mo­jej zie­mi 


po­wra­ca wier­nie czy­stą, ro­są, 

cier­pli­wie kru­sząc twar­dą gle­bę 


wkrót­ce zwró­cę czte­rem ży­wio­łom 

to co mia­łem na nie­dłu­gie wła­da­nie 


- nie po­wró­cę do źró­dła spo­ko­ju 


(Zbigniew Herbert - Testament)


No i minęła. Przesmyknęła się bezszelestnie, przemykając cicho gdzieś na ostatnich stronach pomiętych codzienników, umieszczona pomiędzy ogłoszeniem o sprzedaży auta i najnowszymi sensacjami ze świata mody i urody. Tyle to pamięci...

A to życie?...Przeleciało niby błyskawica, grzmotem naznaczając ludzkie dusze i wśród chmur kotłując się gęstych. Narodzone pośród burzy, wśród sztormów przeszło i między błyskawicami się dopełniło. O godzinie czwartej nad ranem, 28 lipca 1998 roku, wśród szalejącej ulewy, silny podmuch boskiego wiatru zamknął tę księgę niespokojną, symbolicznie zwieńczając "Epilog Burzy". Umarł jak żył, oklaskiwany przez anioły i samego Pana Boga. Godne to było zakończenie tejże historii.

Nigdy go nie spotkałem, choć wydaje mi się tak bliski. Moja wędrówka dopiero się rozpoczynała, gdy jego droga dobiegała już kresu. Nie pamiętam w jakich okolicznościach dane mi go było poznać, ale miłość to była zdecydowanie od pierwszego wejrzenia, prawdziwa i szlachetna jak jego słowa. 

Trudno go ująć jednym wyrazem, bo wymykał się wszelkim schematom, własnymi tylko chadzając ścieżkami. Niepodobny do nikogo, unieśmiertelnił się w mojej duszy malując słowem obrazy tak piękne, iż aż nierealne. Podróż przez jego poezję to trudny i wyboisty szlak prowadzący nas w głąb duszy, pozwalający dostrzec to co zakryte dla oczy i niesłyszalne dla uszu. Odnajdujemy w niej siebie, z zaskoczeniem odkrywając jak złożonymi i jednocześnie prostymi istotami jesteśmy. I smutne jest tylko to, iż takich jak on jest tak niewielu i spotyka się ich tak rzadko podczas swej ziemskiej wędrówki. Stoją zazwyczaj pośród szeleszczących drzew na najtrudniejszych drogach, tam gdzie uczęszczają tylko Ci, którzy wykraczają poza utarte schematy i szuflady, poszukujący sensu i odpowiedzi na nieodpowiadalne pytania. Skąd to się bierze, kim oni naprawdę są i jaką spełniają rolę? Czy to drogowskazy,  wskazujące nam właściwy kierunek naszego życia? Duchowi przewodnicy, za rękę prowadzący nas ku boskiemu światłu? A może po prostu ludzkie odłamki duszy Pana Boga, tak normalne i jednocześnie tak piękne? Czy to właśnie te pochodnie wiodą nas do wyjścia z Jaskini Platona, ku Prawdzie i zrozumieniu? Są tak zwykłe i tak proste a jednocześnie czuć w nich niezwykłą wolę życie i nadnaturalne pochodzenie. I przykre jest to, że o nich zapominamy, gubiąc gdzieś po drodze też siebie.

Brak nam dziś kogoś takiego jak "Pan Cogito". Brak jego głosu i słów oraz mądrego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość. I najsmutniejsze jest to, że pozostawione przezeń, 22 lata temu, krzesełko moralisty do dziś stoi puste. Po prostu takich ludzi już nie ma, mimo iż wielu, z napuszonymi minami, próbuje udawać podobnych. Wypływają z ich ust mądre słowa, a przynajmniej oni te wyrazy za takie mają, siebie widząc w roli moralnego autorytetu. Śmieszy to, gdy głupcy sądzą, iż przybierając mądry wyraz twarzy stają się kimś większym. A bawi jeszcze bardziej kiedy dostrzeżemy, że prawdziwy autorytet to niewysoki, skromnie uśmiechnięty facet z papierosem w ustach i ołówkiem w dłoni i z normalnym wyrazem twarzy.

"Autorytet? Ja jestem autorytetem?" - odparł kiedyś zaskoczony Zbigniew Herbert gdy dziennikarz takim określił go mianem. Jakże to uderzający kontrast z tym co dziś możemy zaobserwować w celebrycko-pisarskim środowisku, gdzie puszące się głupawe pawie, obnoszą się ze swoimi sztucznymi ogonami niczym bogowie. Nie dostrzegają jak bardzo żałosny jest los człowieka uzależnionego od blichtru, sławy i pieniędzy, mniemającego, iż ponad śmiertelnikami stoi dzięki posiadaniu.

Ale to nie o nich słowo lecz o Nim. O wędrowcu, który chwyta nas za dłoń i porywa w świat swej wyobraźni, słowem poprzez dzieje ludzkie i mitologię prowadząc, ożywiając ją przed naszymi oczyma. Oto na polu bitwy mitologiczny, słynny Achilles odrzuca hełm i padając na kolana zaklina los nad ciałem pięknej Pentezylei. Heros nad ciałem królowej Amazonek wydaje się niby żywy, a jego łzy i smutek przedstawione przez poetę wydają się niemalże namacalne, dzięki czemu czujemy się nie jako czytelnicy lecz uczestnicy tejże sceny. A oto gabinet genialnego przemądrzalca Marka Aurelego, pochylonego nad swymi pismami i skrzętnie notującego swoje myśli na temat ludzkiej egzystencji i duszy. Unosi się w powietrzu zapach starego papirusu, naznaczonego cesarską mądrością i mamy ochotę przysiąść by móc przyjrzeć się bliżej zapisanym kartkom. A tam dalej? Toż to szalony Kaligula wygłaszający swe obłędne teorie u boku końskiego senatora Incitatusa, o którego dalszych losach milczy Tacyt. Gdzieś obok toczy się legendarny, nierówny i nieuczciwy pojedynek Apollona z Marsjaszem, który to przywiązany do drzewa obdzierany jest ze skóry i fizycznie ową torturę dzięki słowom poety jesteśmy w stanie dostrzec, podobnie jak w przypadku Prokrusta prowadzącego swe chore badania na temat równości i przycinającego ludzkie kończyny na wymiar. Przeskakując w czasie lokujemy się na zamku duńskiego króla by przyglądać się dramatycznej scenie triumfu Fortynbrasa i klęski Hamleta. Za pomocą zdań Herbert przenosi nas z miejsca na miejsce, obrazując sceny tak dokładnie, iż mamy wrażenie, że dzieją się one naprawdę wokół nas. 

Lecz "Pan Cogito" to nie tylko antyk i historia. To także przykład bezkompromisowego człowieka, który swe słowa wcielał w czyn. Pan Cogito i Zbigniew Herbert to jedna i ta sama postać, oni zlewają się ze sobą i para ta jest całkowicie nierozerwalna, niemożliwa do rozróżnienia. Wielu jest "mędrców" pouczających innych jak mają żyć lecz niewielu z nich według swych przykazań żyć potrafi. Herbert czynił to co faktycznie uważał za słuszne, idąc za swoją poezją także we własnym życiu. Dzięki temu brzmi on prawdziwie i wiarygodnie, a jego utwory nie wydają się być słowami rzuconym na wiatr.  To zdumiewające, zwłaszcza zważywszy na to jak trudne narzucił sobie zasady

Jednocześnie Herbert...był taki ludzki i tak bardzo nam bliski. Był człowiekiem z wadami i zaletami, zupełnie tak samo jak i my. Obdarzony ogromnym poczuciem humoru,  czasem potrafił być duszą każdego towarzystwa i miłym kompanem do pogawędki a czasem, zwłaszcza gdy kogoś nie lubił i napił się, być nieprzyjemnym i niemiłym w obyciu. Był po prostu sobą - z całym dobrodziejstwem inwentarza. Miał słabostki i problemy, tak jak każdy zwyczajny człowiek. Bo on zwyczajnym człowiekiem po prostu był i za takiego też się uważał. I ta właśnie skromność, którą zawsze prezentował czy to jako "tekściarz Gintrowskiego" czy to wówczas gdy zarzekał się, iż jego za żaden tam autorytet uważać nie można, bo (i tu następuje cała litania jego wad i słabostek)...to jest właśnie miara prawdziwie wybitnego człowieka.    

Maniakalne ukochanie prawdy, niezłomny i uparty charakter oraz nieprzekupność, pozbawiły go materialnych nagród i finansowego sukcesu. 28 lipca 1998 roku, jeden z największych poetów XX wieku umierał w biedzie i osamotnieniu, ciężką płacąc cenę za pozostanie przy swoich poglądach - za wierność swoim ideałom został przez samozwańcze elity skazany na wymazanie z pamięci Polaków. Wyrok się jednakże nie udał bo ludzi nieśmiertelnych zapomnieć się nie da. 

 


Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura