rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
39 obserwujących
49 notek
174k odsłony
6506 odsłon

Diabły i Anioły. Prawdziwa historia śledztwa ws. Jeffreya Epsteina.

Wykop Skomentuj21

Zamieszkiwana przez elity, otoczona lazurowym morzem wyspa Palm Beach, usiana tysiącami kokosowych palm jest swoistym rezerwatem przyrody, pełniącym rolę domu dla 9 tysięcy najbogatszych Amerykanów. Bramy łączącego ją z lądem mostu jawić się mogą niby jako wrota raju, ale to tylko pozory. Nie obce są temu „niebu dla krezusów” sprawy nie tylko całkowicie przyziemne, ale często także kryminalne. Mordowano tu dziedziczki i dziedziców fortun, gwałcono kobiety i organizowano imprezy, na których gęsto było od narkotyków - słowem: była to i jest bogata dzielnica, lecz majętność wszakże nie oznacza wolności od przestępstw. Doskonale wiedział o tym młody, lecz już doświadczony 35-letni detektyw Joseph Recarey, od 1991 roku pełniący służbę w miejscowej jednostce policji. Epstein wielokrotnie przechwalał się swoim ofiarom, iż ma „całą policję Palm Beach w kieszeni”. Mylił się, bo co najmniej dwóch funkcjonariuszy tam nie było.

- Tak naprawdę były tylko dwie osoby, które zaryzykowały swoją karierę, by ścigać Epsteina: szef policji w Palm Beach, Michael Reiter i detektyw Joseph Recarey. - pisze Julie K. Brown z poczytnego "Miami Herald"

Prywatnie byli najbliższymi przyjaciółmi, połączonymi prawdziwą i głęboką więzią oraz wyznającymi te same zasady. Spędzali razem święta, zapraszali się wzajemnie na rodzinne uroczystości, grillowali i chodzili wspólnie ze swoimi synami na mecze. Na komisariacie koledzy śmiali się, iż komendant Reiter i detektyw Recarey to prawdziwe „papużki-nierozłączki”, a stworzony przez nich spokojno-szalony duet to prawdziwa mieszanka wybuchowa niebezpieczna dla przestępców. 


Mężczyźni różnili się niemal wszystkim – Reiter był wychowanym w małym miasteczku, starszym, wyważonym i spokojnym policjantem, a do tego raczej typem milczka i zamyślonego samotnika zagłębionego w papierach i materiałach dowodowych. W 1991 roku, gdy Joseph Recarey po raz pierwszy przekroczył próg komisariatu w Palm Beach, Reiter był już doświadczonym gliniarzem z ponad dziesięcioletnim stażem i wieloma sukcesami. Nowy, dużo młodszy kolega początkowo niezbyt przypadł mu do gustu – „świeżak” był wesołą, pełną energii gadułą, której wszędzie było pełno i w dodatku reprezentował typowy dla Nowojorczyka z Queens styl komunikacji z innymi, objawiający się m.in. tym, iż całkowicie spoufalał się z przełożonymi, co formalistycznego weterana wprawiało w osłupienie i konsternację. Dla regulaminowego, ale świetnego policjanta, zachowanie nowoprzybyłego, zaledwie dwudziestojednoletniego współpracownika było czymś wręcz szokującym. Jednakże jako jeden z pierwszych dostrzegł on też, iż za maską żartownisia kryje się wspaniały materiał na detektywa – chłopak był odważny, inteligentny, pracowity i nade wszystko – uczciwy, a sprawom przez siebie prowadzonym poświęcał się całkowicie i bez reszty. 


- Był jednym z najlepszych policjantów, z którymi miałem przyjemność pracować – wspomina jego były przełożony Kirk Blouin, a Dan Szerszewski, dawny szef Recareya z działu przestępczości zorganizowanej dorzuca – Kiedyś, pracując w biurze zgromadził tyle godzin, że inni funkcjonariusze kazali mu wziąć tydzień wolnego. Poszedł. I na następny dzień wrócił do pracy, bo otrzymał telefon od świadka. 


Awans na detektywa w przypadku tego zdolnego oficera był całkowicie naturalną koleją rzeczy. W 1994 roku, mając zaledwie dwadzieścia cztery lata, został on najmłodszym śledczym w historii wydziału antynarkotykowego policji w Palm Beach. Szybko okazał się także jednym z najlepszych oficerów operacyjnych tegoż pionu i w ciągu kilku lat stał się na jego prawdziwą legendą, a jego sława zaczęła znacznie wykraczać poza jednostkę w której służył, siejąc postrach wśród wszelkiego rodzaju kryminalistów Florydy. Zawsze na pierwszej linii frontu wojny z przestępczością, odznaczał się znakomitą kondycją, przenikliwym umysłem i niekonwencjonalnymi metodami działań, co pozwoliło mu w krótkim czasie stać się najczęściej odznaczanym funkcjonariuszem na Florydzie.

 - On był stworzony do tej roboty – mówi jeden z jego kolegów i przeglądając akta spraw, które Recarey doprowadził do końca, trudno mu odmówić racji – znajdujemy tam spektakularne aresztowania bossów mafii, rozbijanie gangów narkotykowych i śledztwa w sprawie najpotężniejszych dilerów stanu. 

Wszystko to nie byłoby jednak możliwe, gdyby nie drugi z funkcjonariuszy – jego przełożony Michael Reiter. Trudno powiedzieć w jaki sposób ta całkiem odmienna dwójka mężczyzn nawiązała bliską przyjaźń, ale faktem jest, iż wzorowa współpraca między nimi zaowocowała ogromnymi sukcesami dochodzeniowymi. Połączenie twardego i bezkompromisowego charakteru temperamentnego Recareya ze spokojem i opanowaniem flegmatycznego Reitera dało w Palm Beach naprawdę piękne plony – miasto pod opieką prowadzonego przez nich zespołu uczciwych gliniarzy stało się miejscem znacznie bardziej bezpiecznym i przyjaznym. Niestety – wkrótce miała też nadejść bardzo gorzka pigułka.

Wykop Skomentuj21
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo