rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
38 obserwujących
45 notek
210k odsłon
  4097   0

Morderstwo, Mafia i Duchy: 46 lat po masakrze w Amityville.


Pieniądze, jakie zarabiał Ronald Sr oficjalnie, silnie kontrastowały ze stylem życia jaki prowadziła rodzina w związku z czym znalazł się on pod obserwacją policji. Dealer przeciętych aut miał willę z basenem, jeździł drogimi samochodami i jadał w najlepszych restauracjach - i to wszystko z "pensji"? To się nikomu nie zgadzało i słusznie, bo wuj choć postawił dla bratanka tamę na drodze do mafii, to jednocześnie dostarczał mu spore ilości narkotyków, które ten z powodzeniem rozprowadzał na miasteczko i to właśnie w tym tkwiła tajemnica jego "bogactwa". Wbrew radom Petera, by tego świństwa sam nie tykał, mężczyzna brał heroinę, kokainę, amfetaminę, LSD i Bóg wie co tylko jeszcze i - co oczywiste - szybko się od tych substancji uzależnił. Jego syn i młodszy brat Ronalda Jr, Marc zwierzył się niegdyś przyjacielowi, iż "ojciec tak się kiedyś naćpał, że biegał nago po ulicy". Wkrótce narkotyki zaczął brać także Ronald Jr, który w wywiadach przyznawał później, iż początkowo podbierał je ojcu, za co zbierał tęgie lanie. 


Ale nie tylko "kradzione używki" były przyczyną tego, że najstarszy syn rodziny chodził wiecznie posiniaczony. Prawda była o wiele gorsza, gdyż porywczy ojciec znęcał się nad swoim pierworodnym już od drugiego roku życia, przy całkowitej aprobacie matki winiącej "Butcha" za "zrujnowanie kariery modelki". Ronnie był bity za wszystko: za zesikanie się w pieluchę, za zbyt głośny płacz, za to, iż ktoś go pobił w szkole, za niedojedzone resztki na talerzu, za zbyt głośny śmiech, a nawet za to, iż po prostu żył - zdarzało się bowiem, że ojciec tłukł go bez żadnej przyczyny. Michael Brigante Jr zeznawał:


"Wydaje mi się, że siedzieliśmy wszyscy w piwnicy i oglądaliśmy telewizję i nie wiem, chłopiec coś przeskrobał, czy coś i nagle ojciec wstał i po prostu pchnął go w ścianę, a Ronnie trzasnął w nią głową i częścią ramienia".


Nienawiść, jaką żywił do ojca "Butch", rosła wraz z każdym rokiem jego życia, tak jak i złość do matki, a także innych ludzi - jako dziecko Ronald był szykanowany w szkole z powodu nadwagi i wyglądu oraz gnębiony przez pozostałych uczniów. Początkowo tylko płakał, ale z czasem, gdy zaczął wyrastać na mężczyznę, zaczął się też bić. Bił się w szkole i na ulicy, a z czasem bić się zaczął także ze swoim ojcem, od którego był roślejszy i sprawniejszy. Nienawidził wszystkich i wszystkiego, oprócz swojej dziewczyny Mindy i narkotyków, w których znajdował ukojenie bólu i źródło zarobku. Z czasem zaczął planować morderstwo, ale miało dotyczyć tylko ono ojca i matki. Wielokrotnie odkładał plany, bo nie mógł się na to zdecydować, aż pewnego dnia, na niedługo przed zabójstwem, wziął strzelbę i przyłożył ją ojcu do głowy, gdy ten jadł kolację przez telewizorem. Stary DeFeo struchlał ze strachu, a Ronnie właśnie wtedy podjął decyzję, iż wkrótce zabije jego i Louise. Niedługo potem ojciec znów go pobił, tym razem przy użyciu kija do czyszczenia basenu i wówczas Ronald postanowił, że naprawdę nadszedł już czas.


Troskliwy Ronnie. Szalony Ronnie.


Wydarzenia, jakie miały miejsce w nocy na przełomie 12 i 13 listopada 1974 roku, do dziś obarczone są kwestią rozlicznych pytań, na które wciąż nie znaleziono odpowiedzi. Ilu było zabójców? Jak naprawdę spędził dzień Ronald DeFeo? Dlaczego zabił swoje rodzeństwo, skoro nienawidził tylko ojca i matki? Czy mogła mieć z tym związek mafia? A może głosy, o których Ronald DeFeo Jr opowiadał w jednej ze swoich licznych wersji? Wątpliwości jest wiele, a sprawa wciąż pozostaje jedną z największych kryminalnych zagadek XX wieku. To co nie podlega jednakże wątpliwościom to część zeznań innych osób, które są spójne.


Vito D'Aurio był kierownikiem serwisu w Brigante Buck. To lojalny, oddany i odpowiedzialny pracownik, jeden z nielicznych w tej opowieści człowiek trudniący się normalną i uczciwą pracą, choć w salonie gangstera. Mężczyzna zatrudniony został w latach .50 i od tamtej pory jego codzienna rutyna wyglądała niemalże identycznie - każdego dnia budził się wcześnie rano, aby być pierwszym na swoim stanowisku i świecić przykładem dla swoich dwudziestu podwładnych. Tegoż poranka, ku swemu zaskoczeniu, skonstatował, iż nie jest jednak pierwszy. Na podjeździe zauważył bowiem ciemnoniebieskiego sedana Buick Electra, należącego do syna szefa, Ronalda. "Butch" czasem przyjeżdżał wcześniej, ale nigdy aż tak i staremu mechanikowi wydało się to wówczas podejrzane. Ronald z zadowoleniem oznajmił mu, iż zjadł wczesne śniadanie w pobliskiej restauracji i wpadł popracować. Nie zmęczył się zbytnio, bo wkrótce zasnął w samochodzie, a obudzony przez Vito nie przestawał się uśmiechać. D'Aurio zapytał dlaczego nie przyjechał autem ojca, nad którym mieli przecież dziś popracować, a chłopak odparł po prostu, iż zapomniał, a teraz nie będzie budził całej rodziny przecież.

Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo