2 obserwujących
7 notek
20k odsłon
2102 odsłony

Ja - CIEMNY CHAM.

Wykop Skomentuj48

Teksty Przemysława Szubartowicza i Jana Hartmana na łamach prasy, gdzie atakują oni wściekle głosujących inaczej niż powinni - pokazują jak bardzo dalekie umysłem od realiów są ich wyobrażenia na temat prawdziwych problemów społeczeństwa. I ukazują jeszcze jedno - jak samozwańcze elity, samomianującę się inteligencją narodu - dalece pogardzają innymi ludźmi.


Margharet Thatcher mawiała iż „Być potężnym – to tak samo jak być damą. Jeśli musisz zapewniać, że nią jesteś – to nie jesteś.” Wszyscy uważający się dziś za lepszą i inteligentniejszą, tudzież oświeconą, część narodu powinni te słowa wziąć głęboko pod rozwagę. Pozycja społeczna, czy też majątek nie czynią bowiem z nikogo inteligenta, czy też elity narodu. Czyni to umysł, zasługi czy po prostu wybitne zdolności. Zbigniew Herbert, niewątpliwie jeden z najważniejszych i najlepszych poetów w dziejach naszego kraju, nie odznaczał się olbrzymim majątkiem, ani wysoką pozycją społeczną, a jednak nie znajdzie się chyba nikt kto zaprzeczyłby , iż ten człowiek był jednostką absolutnie wybitną i wielką. Z papierosem w ustach, z miną normalnego człowieka, nie wygłaszający patetycznych, płomiennych przemówień, niewątpliwie poeta ten należał do grona elit umysłowych naszego narodu. Odznaczało go coś co trudno przypisać dzisiejszym samozwańczym elitom - tym czymś była skromność. Cecha ta, o dziwo jest częstym przymiotem ludzi wybitnych. Śledząc ich życiorysy, przemówienia, pisma, wypowiedzi, od Sokratesa po Einsteina, zauważymy tę niezwykłą prawidłowość - uderzającą skromność i zwykłość, oraz całkowicie niewymuszony i nieudawany geniusz.


Platon w „Obronie Sokratesa” przytaczał słowa swego mistrza - „Jemu się zdaje, że coś wie, choć nic nie wie, a ja, ja nic nie wiem, tak mi się nawet i nie zdaje”. Einstein z kolei powiedział kiedyś o sobie samym iż nie ma żadnych specjalnych zdolności, "on po prostu dłużej siedzi nad problemem".


Jakże inne są wypowiedzi bywalców przeróżnych telewizji, rozgłośni radiowych, prasy i ogólnie mediów gdzie z marsową miną wygłaszają swoje zdanie, z powagą i absolutną pewnością siebie twierdząc postawą swojego ciała i wyrazem twarzy, a także oczywiście słowami, że są oni autorytetem i winno się ich słuchać bez szemrania i broń Boże, kwestionowania ich zdania. Nie można przecież kwestionować zdania eksperta, nie można bo w końcu to ekspert, a my jesteśmy przeciętnymi, niezbyt mądrymi śmiertelnikami. Na przekór temu, jest we mnie taka niepohamowana chęć kwestionowania wszystkiego co mówią, sprawdzania ich słów, poszukiwania własnej drogi, ścieżki i wyrabiania sobie opinii na podstawie tego co wiem, co widzę i myślę, a nie tego co sądzą inni, czy też  próbują mi wmusić i wtłoczyć do głowy „eksperci”. Jak złośliwy dzieciak, uwielbiam drążyć temat, zastanawiać się dlaczego tak a nie inaczej, kocham sięgać do głębi problemu, sprawy, nie interesując się zupełnie powierzchowną jej warstwą. Interesuje mnie tylko prawdziwy obraz, prawdziwe źródło, a nie to jak owe obrazy i źródło widzą inni. I w przeciwieństwie  do Szubartowicza czy Hartmana, ja wiem iż mogę się mylić.


I nigdy nie będzie we mnie zgody na nazywanie kogoś „chamem” i „prostakiem” tylko dlatego iż owa osoba zagłosowała inaczej niż ja i ma inne zdanie na dany temat. Na Prawo i Sprawiedliwość nie głosowało tak jakby chcieli przedstawiciele tej rzekomej inteligencji narodu - 6 milionów chamów, ale 6 milionów zwykłych, normalnych ludzi, którzy mieli dosyć arogancji, buty i pogardy dla nich prezentowanej przez poprzednie władze, skoligacone z wyżej wymienioną samozwańczą inteligencją. Przy jednoczesnym całkowitym oderwaniu od społeczeństwa i jego problemów, spowodowało to wyborczą klęskę dzisiejszej opozycji i jej klakierów. To co prezentują wyżej wymienieni autorzy, pokazuje iż niczego ich owa druzgocąca porażka nie nauczyła. Teksty Szubartowicza czy Hartmana pokazują także ogromną, trawiącą ich nienawiść i złość, skierowaną na Polaków i polskie społeczeństwo. Od dwóch lat wszem i wobec ogłaszają oni że demokracja jest łamana, że trzeba wyjść na ulicę i przepędzić ten paskudny, zły rząd, chociażby siłą, a społeczeństwo ani drgnie. Co więcej, ku ich całkowitemu zaskoczeniu, sondaże wskazują iż pomimo, a może i dzięki nim, ich krzyków i nawoływań, słupki Prawa i Sprawiedliwości nieustannie idą w górę. Hartman, Szubartowicz, Holland, Janda, Stuhr, Olbrychski nawołują do rewolucji, a Polacy zamiast rzucić się na barykady, szturmem zdobyć Sejm i wynieść przedstawicieli PiS na szafot, jeszcze mocniej ten PiS popierają. Tę nieprawdopodobną złość, tę nienawiść, widać w niemal każdej ich wypowiedzi. Jednocześnie twierdzą oni, przewrotnie, iż sami są jej ofiarami. Ich obecny stan łatwo zdefiniować - są to ludzie których uczucia zostały zranione, bo zrozumieli iż społeczeństwo ich nie słucha i nie poważa, nie są oni dla Polaków autorytetem, a przecież powinni nim być. Oczywiście tylko w swoim własnym mniemaniu. 

Wykop Skomentuj48
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo