rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
21 obserwujących
25 notek
84k odsłony
2168 odsłon

Ja - CIEMNY CHAM.

Wykop Skomentuj48


Zostali więc Polacy „chamami”, „złym, podłym społeczeństwem”. Jak wiadomo bowiem, tylko „cham” może nie słuchać tych „wybitnych autorytetów”. Niezrozumienie swoich tez i opinii wśród ludzi tłumaczą tym iż są one zbyt skomplikowane dla ogółu. Niemal niczym teorie Hegla!!! I nie chcą oni dostrzec, choć z pewnością mają tego świadomość, że ich wynurzenia i filozofię Hegla dzielą nie miliony, a miliardy lat świetlnych. Nie są zrozumiani, nie dlatego iż ich teksty są zbyt skomplikowane dla społeczeństwa, bo nie są, ale ponieważ dla tego społeczeństwa nie są po prostu nikim ważnym. Przykleili, czy też może inaczej - przybrali maskę z napisem „autorytet” - i dziwią się iż nim nie są. Nie zauważyli prostego faktu. Nie wystarczy ogłosić się autorytetem, by naprawdę nim być. Nie wystarczy bycie majętnym, ani posiadanie wysokiej pozycji społecznej czy tytułu. Być autorytetem oznacza znacznie więcej bowiem niż stan posiadania i zdobycie stopnia  i to jest coś czego nie da się kupić czy wyuczyć.


To nie my! - Zdają się krzyczeć Ci, którzy określają społeczeństwo mianem „chamów” - jesteśmy przeciętni! To społeczeństwo nie dorosło do naszej mądrości! Jak wszem i wobec wiadomo, ludzie wybitni przez tych mniej wybitnych, dostrzegani są dopiero po śmierci. Niestety, dla tychże wybitnych, sedno problemu jest gdzie indziej. Mianowicie - nie są oni po prostu wybitni w żaden sposób.


Ale wróćmy do „chamów”. Otóż w 2015 roku, w maju, „chamy” wybrały na Prezydenta Andrzeja Dudę kandydata PiS. Później „chamy” na dokładkę wybrały na jesieni PiS w wyborach parlamentarnych. Pomimo poparcia całego spektrum profesorów, inteligencji, postaci wybitnych i słynnych, Polacy nie wybrali Bronisława Komorowskiego ani Ewy Kopacz. Gorzej! Oni zagłosowali na Prawo i Sprawiedliwość! Nie posłuchali przy tym całego spektrum profesorów, inteligencji, postaci wybitnych i słynnych którzy nawoływali aby tego nie robić, muszą więc być Ci wyborcy „chamami” niespełna rozumu. Tylko „cham” bowiem nie posłucha mądrzejszych od siebie. Rolą „chama” jest Pana słuchać.


Ale nie tylko w Polsce triumfuje chamstwo. Później, co dramatyczne dla lewicy, w Stanach Zjednoczonych wygrał Donald Trump. Profesor Marcin Król skwitował to stwierdzeniem, iż to triumf chamstwa w Stanach Zjednoczonych, na łamach dziennika „Polska The Times”. Po napomnieniu przez prowadzącego wywiad Agatona Kozińskiego iż takie określenie jest nieeleganckie i on nie zgadza się na używanie takich słów, łaskawie zgodził się zamienić słowo „cham” na „barbarzyńca”. „Barbarzyńcami” dla profesora są wszyscy, którzy mają inne poglądy niż on. W dalszej części wywiadu, na sugestię iż elity oderwały się od rzeczywistości, odpowiedział ż to rzeczywistość oderwała się od elit. Tym gorzej dla rzeczywistości, oczywiście.

Danielowi Olbrychskiemu z kolei nie podoba się już nic. Ani Polska, ani Polacy czy też polskie społeczeństwo. Bo społeczeństwo nie głosuje, a jak już głosuje - to nie tak jakby chciał. Wyborcy PiS Pana Daniela bardzo rozczarowują, a także zdumiewają swoją bezmyślnością, brakiem wiedzy historycznej i wyobraźni. I tak oto 6 milionów Polaków w opinii Pana Daniela Olbrychskiego jest bezmyślne, bez wyobraźni i nie posiada wiedzy historycznej, tylko dlatego iż nie wybiera tak jak „powinno”. Co zrobić więc z takimi jak ja, fanatykami historii?


Nie podoba się także Pani Agacie Młynarskiej. Bo oto pojechała na wakacje i tam zamiast w spokoju móc uprawiać „dżogging”, była narażona na niezwykłe nieprzyjemności i przykrości. Spotkało ją oburzające|(!) zetknięcie ze zwykłym człowiekiem, z „rozwrzeszczanymi bachorami” i tatusiami z piwnym brzuchem. Wiadomo wszakże że „cham”, „patologia z 500+” nie powinna jeździć na wakacje, a bynajmniej nie tam gdzie bywa „elita” i „najwybitniejsze” jednostki naszego kraju. Jeżeli jednak już zdarzy się taka nieprzyjemna sytuacja, „cham” powinien siedzieć w wynajętym pokoju, dzieci nieustannie karcić i uciszać, by Pani Agata mogła w spokoju wypocząć po „ciężkiej pracy” celebrytki. Tymczasem ten przebrzydły dyktator Kaczyński nie tylko wspomógł „chama” finansowo, by „cham” i jego „chamska rodzina” mogli spędzić normalne wakacje i żyć, ale także upodmiotowił ich i uczynił ważnym elementem polityki, dając „chamowi” poczucie że jest on pełnoprawnym członkiem społeczeństwa, równym elitom człowiekiem, który ma takie samo prawo do decydowania o losach kraju i swoich własnych jak przedstawiciele tejże „lepszej części” Polaków. Nawołuje więc „lepsza część” Polaków by „chamowi” głos odebrać , bo „cham” głupi i nie powinien móc głosować. Przy czym dziś chamem nie jest osoba niekulturalna, obrażająca innych. Dziś cham to ten co głosuje na PiS, ten co pobiera 500+, czy wreszcie ten, który głosuje nie tak jak powinien i buntuje się przeciw „elitom”. Gdybyśmy zastosowali inną definicję, tradycyjną, to trzeba by także odebrać głos części zwolenników wyżej wymienionych „elit”. Na przykład osobom, które po wypadku Andrzeja Dudy czy Beaty Szydło pisały „szkoda że nie zdechł”, „przeżyła? Jaka szkoda…”, czy takim ludziom jak osławiony Franciszek Jagielski, który w bardzo „elitarny” sposób obrażał dziennikarkę Telewizji Polskiej. Trzeba by odebrać głos bandytom, którzy podpalili biuro Beaty Kempy, osobom atakującym protestującą młodzież w Białymstoku, albo też tym którzy próbowali pobić na marszu KOD dziennikarzy Telewizji Polskiej, wreszcie znacznej części Obywateli RP, a także osobom które zaatakowały wychodzących z Sejmu posłów Prawa i Sprawiedliwości w grudniu 2016 roku. Mógłby powstać wówczas duży problem bo głos musielibyśmy odebrać także znacznej części przedstawicieli „elit”. Pozostańmy więc przy bezpiecznej definicji „chama” zaprezentowanej przez autorów wyżej wymienionych. „Cham” to zwykły człowiek, buntujący się przeciw bogom Olimpu. „Cham” to zwykły Polak, który rości sobie prawo do posiadania własnego zdania, sprzecznego ze zdaniem profesorów. „Cham” to „katol”, wyborca PiS, Kukiza czy Ruchu Narodowego. 



Ja pozwolę jednak sobie na zachowanie w swojej głowie tradycyjnej wersji i definicji chama, a więc osoby obrażającej innych, niekulturalnej, nietolerancyjnej - między innymi dla odmiennych poglądów. Dla mnie więc, Polacy nie są więc „chamami”, ani społeczeństwem „chamów”. Chamem jest ktoś inny, ale pokazywanie palcem nie przystoi kulturalnej osobie. Zaś Polacy są ludźmi i społeczeństwem, tak jak każde inne społeczeństwo, mającym swoje wady i zalety, słabości i silne strony. To iż redaktor Szubartowicz czy profesor Hartman nie są autorytetami dla naszego narodu, nie oznacza więc bynajmniej że z naszym społeczeństwem jest nie tak. Oznacza tylko tyle iż redaktor Szubartowicz i profesor Hartman nie są dla Polaków autorytetem. Widać musi być ku temu jakiś powód.

Wykop Skomentuj48
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo