rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
8 obserwujących
12 notek
31k odsłon
995 odsłon

Damastes z przydomkiem Prokrustes mówi, czyli kiedy upadnie Unia?

Wykop Skomentuj33


Na tle tychże szarych, nudnych, oderwanych od rzeczywistości i pozbawionych charyzmy polityków, wyraziste postaci takie jak Donald Trump, Marine Le Pen, Viktor Orban, Jarosław Kaczyński, czy Matteo Salvini - wyglądają niemalże jak herosi. Jednakże to nie wyrazistość i barwność stanowi ich największą siłę. To jasno określone stanowisko, przejrzyste i prawdziwe zdiagnozowanie problemu oraz otwarty, zupełnie jasny i czytelny przekaz - my mamy odpowiedź, my mamy receptę, jest przyczyną ich zwycięstw. Czy tak jest w istocie, czy posiadają właściwą receptę?


Wyrokowanie w tej sprawie przypomina raczej wróżenie ze szklanej kuli, aniżeli wiedzę. Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy leczenie, które chcą zaordynować Europie i światu, przyniesie jakikolwiek, nie mówiąc już o pożądanym, skutek. 


Propaganda lewicy mówi - to powrót do faszyzmu, do wzajemnego mordowania się i wojen, konfliktów i niepotrzebnej rywalizacji. Rzecz w tym, że takie stwierdzenia nie trafiają do wyborców, ponieważ są po prostu z gruntu, poza jednym wyjątkiem, nieprawdziwe. Trąci od nich fałszem, podobnym temu jaki prezentuje propaganda prawicowa mówiąca o tym, iż polityka lewicy to komunizm, czy nawet stalinizm. W obu przypadkach niewiele, czy nawet nic, ma to wspólnego z rzeczywistością.


Jest jednakże, bardzo ważna i podstawowa, zasadnicza różnica między stronami konfliktu. O ile lewa ze swojej, nieprawdziwej tezy uczyniła narzędzie realnej polityki i agresywnie biczuje nią swych rywali, o tyle prawa, słusznie, całkowicie zlekceważyła ataki na siebie, nie odpowiadając na nie w żaden sposób. Oni po prostu nie podjęli rzuconej rękawicy. Nie musieli wczoraj, nie muszą dziś, nie podejmą jej też jutro. Nie ma powodu dla którego mieliby to zrobić, nie szukają debaty z konkurencją, ponieważ ta jest im zupełnie niepotrzebna - prawica skupia się dziś na dotarciu do prostych ludzi, nie intelektualistów i profesorów. I wiele wskazuje na słuszność takiej taktyki, dlatego też, to co jeszcze kilka lat temu wydawało się niemożliwe, dziś jest realną perspektywą przyszłości.


Nie mam wątpliwości co do tego iż przy nazwisku Le Pen, lub kogoś z nim związanego, pojawi się niebawem tytuł Prezydenta Francji. Nie jest istotne czy będzie to Marine czy, co bardziej prawdopodobne, Marion. Rok 2022 będzie całkowitym upadkiem dotychczasowych elit Francji. Nie pomoże kolejny, nieznany jeszcze dziś z imienia i nazwiska, Emmanuel Macron. Nie pomogą czcze obietnice, piękne słowa i doskonale skrojony garnitur. 


Zbliżające się wybory europarlamentarne pokazały bowiem, że elity Francji niczego się nie nauczyły i nauczyć nie planują. Podczas kiedy Front Narodowy stawia na świeżą twarz, młodość i przebojowość, porywającego tłumy Jordana Bardella, elity wystawiają Nathalie Loiseau, której charyzmę można by bez mała przyrównać do tejże, którą posiadał Herman van Rompuy. W odpowiedzi na pięknego, zwinnego i silnego geparda, Prezydent Francji wystawia do wyścigu żółwia. Ripostą dla chłopaka z blokowiska, wydającego się znać problemy i troski przeciętnego francuza, jest całkowicie oderwana od rzeczywistości i społeczeństwa nudna polityk, związana i kojarzona od lat z elitami kraju.  

 

W Niemczech do władzy prze, nieustannie poszerzając swój elektorat, Alternatywa dla Niemiec, partia-enigma, niezwykle niebezpieczna dla Polski. Wbrew temu co chciałoby widzieć większość osób związanych z prawicą - bardzo bliska groźnym poglądom. W obliczu nieuchronnego upadku kanclerz Merkel i CDU, wyniesienie do władzy partii skrajnej, może się zakończyć ogólnoeuropejską katastrofą. Z ugrupowania propagującego demokrację bezpośrednią, gospodarkę wolnorynkową i przyjazną, narodową Europę, AfD powoli skręca w stronę prawdziwego radykalizmu. Zamieniając sympatyczną, miłą i uśmiechniętą twarz Frauke Petry na twarz radykalnego Jorga Meuthena oraz nazywającego „Holokaust” detalem Alexandra Gaulanda, Alternatywa jest już lata świetlne od poglądów swojego założyciela Bernda Lucke. W żadnym przypadku, żaden świadomy Polak, nie powinien tej siły popierać, nawet jeżeli częściowo popiera jej przekonania i program, kwestią czasu jest bowiem całkowity zwrot tegoż ugrupowania w poglądy skrajne.


Niestety, dojście do władzy AfD jest już dziś przesądzone. Niemcy są wściekli, obecne ugrupowania, całkowicie sparaliżowane poprawnością polityczną i zaplątane we własne sieci, nie mają prawa już być jakimkolwiek wyborem dla obywateli. Przymykając oczy na gigantyczny problem mniejszości, które nie chcą się integrować, udając iż nie dzieje się nic, władze w Berlinie pchają swoich rodaków wprost w „czułe ramiona” radykałów. I oni tę władze wezmą.


Wybory z Holandii dały nadzieję Unii i zwolennikom pogłębiania integracji nadzieję, jednak zupełnie nie dostrzegają oni iż Wilders przegrał wybory nie przez fakt iż „Holendrzy się nawrócili”, ale ponieważ w szranki z nim stanęła inna, o wiele bardziej umiarkowana, ale wciąż eurosceptyczna partia „Forum dla Wolności”. Przy tym Geert Wilders jest postacią raczej komiczną, aniżeli charyzmatyczną, bliżej mu pod tym względem do wspomnianej Nathalie Loiseau aniżeli Jordana Bardella. Unia świętuje więc zwycięstwo, którego realnie nie było. I którego ani dziś, ani jutro, ani pojutrze, ani nigdy - nie będzie.


Klęska wisi na włosku, unijni urzędnicy nie potrafią bowiem dotrzeć do przeciętnych ludzi, przy czym trudno się temu dziwić - żyjąc przez lata za murem, zwykły świat oglądając jedynie zza okien swych pałaców i apartamentów, nie mogą znać oni trosk zwykłego człowieka. Są tak bardzo oderwani od rzeczywistości iż prawda z którą właśnie się zderzają, wydaje im się jakimś spiskiem wrogich sił, prosto z Kremla, rzecz jasna. Bo przecież niemożliwym jest aby ludzie już ich po prostu NIE CHCIELI. Przypomina to arystokrację, przedstawioną w „Lalce” przez Bolesława Prusa, która nie mogła się pogodzić z upadkiem swojej pozycji i pomstowała na mieszczan, chłopów i parweniuszy, którzy zaczęli burzyć piękny i strojny świat balów i przedstawień, „krainę wiecznej wiosny” jak owy nazwała Izabela Łęcka. 


Obecny porządek rozpada się, tłum wdziera się do Wersalu, a urzędnicy w Brukseli mówią - „spokojnie, to tylko awaria”, choć ich włosy płoną. Co prawda szafotów brak, ale pewnym jest iż głowy, a z nimi korony - spadną na bruk. Próba przycięcia europejczyków na „unijnym łożu”, do idealnych „europejskich” wymiarów, zakończyła się klęską. 


Tylko Tezeusza jeszcze brak. 

Wykop Skomentuj33
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka