rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
25 obserwujących
30 notek
104k odsłony
2098 odsłon

Kaczyński, czyli Wielopolski, czy wyciągniemy wnioski?

Wykop Skomentuj64

Nad Maratonem 

Wzniosło się niebo zarzewiem czerwonem, 

Nad Maratonem przeciągają sępy, 

Siadły na skałach i dziób ostrzą tępy, 

Bijąc skrzydłami niecierpliwie kraczą, 

Rychło też ścierwo na polu obaczą. 

A przeciw Persom stoi garstka ludzi. 

Persom się zdaje, że ich oko łudzi; 

A gdy poznali istotę zjawiska, 

Zagrzmiał w ich szykach śmiech urągowiska 

Med pomrukuje: „Szaleni! Szaleni! 

Jeden na tysiąc! my niezwyciężeni! 


Kornel Ujejski - Maraton (1845)


Emocje powoli opadają, a bitewny kurz zaczyna odsłaniać krajobraz, ukazując naszym oczom skutki wczorajszej rzezi. Na ziemi padłe konie, spóźnionej na bitwę jazdy, przebite włóczniami hoplitów, miażdżą ciała martwych jeźdźców. Mimo dzikich, nieomalże szaleńczych szarż, oraz wsparcia wojsk cudzoziemskich, silniejsza z armii zostaje niemal unicestwiona. Klęska jednej ze stron, spowodowana chaosem, słabym dowództwem i fatalnym przeszkoleniem - jest całkowita, tak jak doszczętne jest zwycięstwo drugiej z sił. Buńczuczne zapowiedzi i groźby - leżą teraz tutaj martwe, brocząc i barwiąc krwią swą morze i ziemię na bordowo.

Zwycięstwo tych, którzy wygrać nie mieli prawa, ocaliło naszą cywilizację, zmieniając bieg historii. Kim byśmy dziś byli, gdyby owego, pamiętnego dnia, najprawdopodobniej 12 września 490 r p.n.e, zwycięstwo odnieśli odmienni kulturowo Persowie? Odpowiedzieć nie sposób.

Przenosząc się już całkowicie naturalnie i płynnie do dnia dzisiejszego - wczorajsze wybory, bardzo niewiele miały wspólnego z wielką, wiekopomną bitwą pod Maratonem. Ot, zwykłe wybory, jakich wiele i tyle. I jedyną rzeczą, która łączy te dwa wydarzenia - jest obraz owej destrukcji, oraz wcześniejsze i obecne zachowanie tych, którzy ponieśli porażkę.

Platforma Obywatelska, czy też Koalicja Europejska, jak zwał tak zwał, przegrała wczoraj jak na Totalną Opozycję przystało - Totalnie. Rozmiar i skala anihilacji tejże formacji jest tak duża, iż wysoce wątpliwym jest aby wszystkie głowy jej przywódców, czy też pośladki na stołkach, pozostały na miejscu. Trudno powiedzieć, czy po takim knockdownie, koalicja ta będzie jeszcze w ogóle istnieć. 

Kabaretowo, komicznie wręcz, wygląda dziś wcześniejsze odgrażanie się i triumfalne zapowiedzi liderów tej formacji, już niemalże uroczystym pochodem wkraczających do miasta z zakutymi w kajdany politykami PiS, prowadzonymi na publiczną chłostę.

Być może byłaby to porażka jakich wiele, gdyby nie ów fakt tego właśnie przekonania wspaniałego, praktycznie już pewnego zwycięstwa. Śmiesznie czyta się dziś, już po wyborach, te radosne okrzyki spowodowane kupionymi przez partię sondażami. "Wygramy!" "To będzie koniec PiSu!", "Szykujcie się na Trybunał Stanu już jesienią", "PiS zostanie zmieciony na śmietnik historii", "Idźmy na wybory, wyrzucić śmieci"(jakaż to mowa miłości, to tak nawiasem) itp itd.

Tymczasem, teraz już jesteśmy świadomi, że mamy sytuację całkowicie odwrotną. Na wysypisko historii wiatr przemian zwiewa raczej niedoszłych zwycięzców, aniżeli prawdziwych wygranych. Platforma jest coraz bliżej przejścia na karty ksiąg o latach minionych i dołączenia do nieboszczki Unii, spoczywającej niedaleko trupa AWS-u.

Całkowicie inna sytuacja panuje w Prawie i Sprawiedliwości. To partia rozwijająca się, krocząca od zwycięstwa do zwycięstwa, ciągle ucząca się i wyciągająca wnioski ze swoich błędów i porażek. Ciężko stwierdzić na ile wynika to ze świetnego przywództwa Jarosława Kaczyńskiego, a na ile z pomocy, bardzo dobrze dobranych, doradców politycznych. Na politycznej szachownicy dziś Prezes PiS nie ma sobie równych w Polsce. Ogromnym plusem i doskonałą zaletą tego polityka jest jego elastyczność, umiejętność dostosowania się do sytuacji, fakt iż potrafi dać jeden krok do tyłu, by później, gdy okoliczności stają się bardziej sprzyjające, pójść dwa kroki do przodu. Że tak nieładnie? Polityka to gra, to mecz o przyszłość całych społeczeństw, ludzi, państw i narodów, w którym nie ma miejsca na sentymenty. 

Polityczni przeciwnicy zarzucają tę grę Prezesowi PiS, ale nie dlatego że sami się nią nie parają. Zarzucają, ponieważ sami nie potrafią w nią grać.

Tymczasem jak pokazuje historia - czasem trzeba się wycofać, ukryć, poczekać. Polska już kiedyś takiego polityka jak Jarosław Kaczyński miała.

Urodzony 13 marca 1803 roku w Sędziejowicach, Aleksander Wielopolski, był w Polsce przez lata postacią znienawidzoną. Powstaniec Listopadowy, członek londyńskiej delegacji, wysłanej w czasie zrywu do Londynu, szybko przekonał się jak dalece i szalenie istotną sprawą dla zachodnich mocarstw jest tzw. "Sprawa Polska". Rozgoryczony, zawiedziony i wściekły, porzucił nadzieję na wywalczenie niepodległości drogą zbrojną, przy pomocy zachodnich imperiów, przynajmniej do czasu gdy te wezmą się za łby. Będąc pod wrażeniem okrucieństwa rabacji galicyjskiej, wystosował anonimowy "List szlachcica polskiego w sprawie rzezi galicyjskiej do księcia Metternicha", zarzucając Austrii inspirację masakry - "Wasza wysokość, pod koniec Waszej wspaniałej kariery pośliznęła się Wam stopa we krwi". Od tego wydarzenia, powoli, polityczna kariera tegoż magnata, zaczynała nabierać rozpędu przy pomocy władz caratu, na którym radził się oprzeć przeciw Austrii i Prusom.

Wykop Skomentuj64
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka