Gorące tematy:

rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
18 obserwujących
23 notki
79k odsłon
6174 odsłony

Powody, dla których Donald Tusk już nigdy nie wróci.

Wykop Skomentuj69


PiS się nie obawia, a w Platformie nikt nie robi sobie na to złudzeń, nadzieję mają jedynie zwolennicy tejże partii, zupełnie jednak nie biorąc pod uwagę realności takiego powrotu. Wyczekują, wypatrując z nadzieją, jeźdźca na białym koniu, który odwróci losy batalii i poprowadzi ich ku chwalebnemu zwycięstwu, nad przebrzydłymi hordami PiSiej "hołoty" (na potrzeby obecnej kampanii wyborczej, nazywanej zagubionymi owieczkami, które trzeba oświecić i zaprowadzić na właściwą ścieżkę). Liczą iż, co prawda generał Anders nie przybył i Polski nie uratował, to jednakże czarodziej Gandalf, w drugiej części "Władcy Pierścieni", na takim to koniu przybywając, w białych szatach, ocalił "Helmowy Jar" i to właśnie wówczas, gdy klęska wisiała na włosku.


Po wyborach do Europarlamentu:


- Forteca upadła. To koniec. - zasępił się Grzegorz.

- Powiedziałeś, że ta forteca nigdy nie upadnie, gdy twoi ludzie jej bronią. Wciąż jej bronią. Zginęli broniąc! - nie dopuszczał do siebie myśli o klęsce Sławek - Czy nie ma innej drogi by nasi wyborcy i działacze wydostali się z jaskiń? Grzegorz?! Nie ma innej drogi?!

- Jest jedna ścieżka. Prowadzi do Niemiec. Ale nie dotrą daleko. PiSowców jest zbyt wielu.

- Wyślij rozkaz, by się zwijali! I by zabarykadować przejście.

- Taki srogi łomot...Co mogą zrobić rozsądni mężczyźni przeciw tak ogromnej nienawiści - nie zwracał uwagi na słowa Sławomira.

- Wyjedź ze mną - zaproponował niespodziewanie ten.

Grzegorz nie za bardzo załapał.

- Wyjedź ze mną, na spotkanie PiSowcom.

- Po śmierć i chwałę? - oczy przewodniczącego PO zaiskrzyły, płonąc blaskiem.

- Za Platformę. Za naszych działaczy.

- Słońce wstaje - zauważył Stasiek, który dotychczas bez słowa przysłuchiwał się rozmowie.

„Wyczekujcie mego przyjścia w pierwszym świetle, piątego dnia po piątej porażce. O świcie, spójrzcie na zachód - to tam gdzie Niemcy" - Sławek doskonale pamiętał słowa Donalda, gdy ten odchodził. Czyżby to był już czas?

 - Tak! Tak! - zacisnął pięść przewodniczący PO - Głos profesora Bartoszewskiego, zabrzmi w głębinach, ten jeden ostatni raz! - uniósł dłoń - Niech to będzie godzina, w której razem stępimy miecze - położył rękę na ramieniu przyjaciela, po chwili dosiadając konia.

- Obudziły się czyny. Teraz za gniew. Teraz za ruiny PO. I...jazda, za czerwony świt! - skuł zwierzę ostrogami, a z radia popłynęło, puszczone przez Staśka, głośne: "Bydło!" profesora.

Wyjechali za bramę, tnąc PiSowców mieczami jak szaleni, to był już bój ich ostatni.

Walki trwały już długo, gdy wtem nagle i niespodziewanie, na szczycie wzgórza pojawiła się biała postać, na białym koniu.

- Donald - poznał bez ochyby Sławek, otwierając szeroko usta.

- Przewodniczący jest samotny - powiedział ten, gdy zza jego pleców wyłoniła się piękna postać niejakiego Roberta.

- Już nie będzie - uśmiechnął się tajemniczo - Już nie. Lewaki!

- Robert - spojrzał, nie spodziewający się tego co się miało wydarzyć Grzegorz.

- Do Platformy - uniósł swój miecz, upstrzony w tęczową biedronkę wojownik i ruszyli, razem z Donaldem, w dół, prosto na PiSowską hordę.

Ich konie pędziły, niechybnie dążąc do zmiażdżenia ciemnych, brzydkich orków Kaczyńskiego, gdy słońce mądrości Donka wyłoniło się zza jego pleców, rozświetlając ciemność i oświetliwszy ciemnogród, parzyło PiSowskie oczy, zbyt mądrą dla nich, wiedzą, zaślepiając zaślepione nienawiścią postaci jeszcze bardziej. Donek, Robert, Sławek, Grzesiek i Stasiek, oraz ich lemingi - cięli jak szaleni. Dokonało się! On wrócił! Jego twarz jaśniała boskim blaskiem, blaskiem chwały i odrodzenia demokracji. Jesień należy do nich! Przebrzydła armia, wstrętnych wojów Jarosława, służącego większemu złu zza wschodniej granicy, tak zwanemu oku Władimira, doznała druzgocącej klęski. 

------------------------

Tymczasem w Warszawie, po odparciu ataku ciemnogrodzian.

- To jest jak w wielkich historiach, panie Rafale. Tych, które naprawdę się liczą. Pełnych ciemnogrodu, faszystów i katoli. I czasami wolisz nie znać zakończenia, bo lepiej nie wiedzieć jak wielki łomot się dostanie. Bo jak można być szczęśliwym za PiSu, jak nawet kamienicy nie można kupić. Jak świat może sprawić by było tak jak było, skoro wydarzyło się tak wiele zła...Ale w końcu to przemijająca rzecz, ten PiS. Cień, a nawet ciemność i ciemnogród, muszą przeminąć. Nadejdą nowe wybory,  na jesieni, a kiedy wygramy, świat znów będzie dla nas piękny - prorokował ze szklanej kuli Paweł, wierny sługa...


No niestety, dla wyborców PO, ich liderzy przypominają dziś raczej inne filmowe, postaci - takie trzy, komiczne - jeden w meloniku, drugi kapeluszu, a trzeci z nieodłączną torbą lekarską u boku, w kaszkiecie na głowie, a przygrywa im ta sama, durna, wesoła i skoczna melodyjka, znana chyba większości Polaków.

Wykop Skomentuj69
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka