rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
21 obserwujących
25 notek
84k odsłony
5307 odsłon

Góra urodziła mysz, czyli "Polityka" Patryka Vegi.

Wykop Skomentuj55


Najnowszy obraz Patryka Vegi jaki zagościł na ekranach naszych kin w dniu wczorajszy tj. 4 września 2019 roku - miał być dziełem przełomowym, które reżyser szumnie obwieszczał, twierdząc iż zmieni ono wynik wyborów, otwierając Polakom oczy na brudny świat rodzimej polityki. Film zapowiadano jako wysoce kontrowersyjny, który ze względu na jego siłę i moc, miano blokować i próbować przeszkodzić w jego emisji. PiS rzekomo oferował Patrykowi Vedze 70 milionów złotych by ten przełożył datę jego premiery na powyborczą. 

Na powyższe twierdzenia mogą nabrać się jedynie Ci, którzy wczoraj się urodzili lub Ci, którzy o Patryku Vedze i jego metodach nigdy nie słyszeli. Reżyser ten znany jest z doskonałego reklamowania swoich, wysoce wątpliwej jakości, produktów filmowych. Niemalże za każdym razem zapowiada obrazoburstwo, odkrywanie prawdy, strącanie pomników z cokołów i szokującą prawdę. I za każdym kolejnym razem tworzy nieprawdopodobnie słabe, żenujące filmy na które tysiącami walą Polacy, przysparzając mu majątku. Być może w dobie popularności tandetnych instagramowych celebrytów i celebrytek, niezwykłego zasięgu idiotycznych programów reality-show z jeszcze głupszymi niż one same uczestnikami czy bijących rekordy popularności gwiazd muzyki i filmu, które swą sławę zdobywają za pomocą różnorakich części ciała, mając przy tym talentu tyle ile trucizny jest w zapałce a umiejętności, poza pokazywaniem piersi i pośladków, jeszcze mniej -  to jest właśnie skuteczna metoda na zarabianie ogromnych pieniędzy na ludzkiej głupocie. Po cóż tworzyć dzieła ambitne, skoro na nich dorobić się nie można? Lepiej nagrywać "papkę" i pławić się w luksusach dzięki odmóżdżeniu znacznej części społeczeństwa.

Nota bene - są tacy piosenkarze, którzy nagrali jedną piosenkę i przepadli, jak na przykład Alphaville i ich słynne Forever Young czy Frankie Goes to Hollywood i legendarne "Power of Love". Są tacy aktorzy, którzy zagrali tylko jedną rolę życia i zapamiętani na zawsze zostaną tylko z niej. Są tacy reżyserzy, którzy nakręcili jeden dobry film czy serial i już na zawsze pozostanie to ich jedyne wybitne dzieło - do takich właśnie twórców zalicza się Patryk Vega. Dziś ciężko uwierzyć, że mógł on stworzyć jeden z najlepszych w polskiej historii seriali. Niewypał z "Polityką" każe podejrzewać, iż "Pitbull" mógł być jednie "wypadkiem przy pracy", bo pierwszy od lat poważny film jaki usiłował stworzyć Vega, okazał się kompletną klęską a wiele sugeruje także, iż mimo znakomitego PR, będzie on finansową klapą.

"Polityka", film o którym kilka miesięcy temu mówili wszyscy, to kompletnie bezbarwny, zdecydowanie przynudzający i nużący obraz. Za grosz w nim polotu, błyskotliwej gry aktorskiej czy wciągającej historii. Realnie rzecz biorąc "twór" Vegi nie broni się kompletnie niczym, osobiście nie odnajduję w nim żadnych stron pozytywnych, dostrzegając jedynie negatywne - co tym bardziej dziwi, gdyż przy zaangażowaniu całej plejady gwiazd rodzimego kina, powinien on stać na przyzwoitym przynajmniej we względzie aktorskim. A tak nie jest.

Andrzej Grabowski jako Prezes jest całkowicie bezpłciowy i nijaki, tak naprawdę mogłoby tej postaci w gruncie rzeczy nie być, gdyż nie odgrywa ona niemalże żadnej roli. Przy czym zaznaczyć należy, iż Vega wcale nie ocieplił wizerunku Jarosława Kaczyńskiego jako że Prezes w tymże "dziele" jest tępym, samotnym starcem, rechocącym rubasznie przy oglądaniu rodeo. Jego ochrona to grubi, umysłowi troglodyci, którzy nie są w stanie złapać uciekającego kota, choć wiadomo iż w rzeczywistości Prezesa PiS chronią byli żołnierze GROM i ciężko uwierzyć by nie potrafili przeskoczyć płotu.

Zbigniew Zamachowski jako Ojciec Rydzyk wypada komicznie. To chciwy, nieco obleśny ojczulek, który wszystkie swoje działania motywuje Bogiem o którym rozprawia wręcz nieprzerwanie - czy to w rozmowach prywatnych czy publicznych, ręce mając stale złożone jak do modlitwy. Można odnieść wrażenie, iż Ojciec Rydzyk nie ma żadnego celu w życiu oprócz gromadzenia majątku. Niemalże 24 godziny na dobę "knuje" on tylko jak to dostać więcej pieniędzy, wydaje się jakby nawet nie sypiał, gdyż myśli jego zakłóca nieustanne kombinowanie jak to wyłudzić od Prezesa kolejne miliony. Każdy jego dialog dotyczy pieniędzy. Wykreowana przez Zamachowskiego postać jest tak banalnie płaska, pozbawiona charakteru i nudna, iż kolejne jego sceny przyprawiają raczej o ziewanie, aniżeli wstrząs. Z całą pewnością Ojciec Rydzyk jest postacią nietuzinkową, kontrowersyjną, ale nigdy nie powiedziałbym, że to nijaki idiota o miałkim usposobieniu. 

Podobnie jak Grabowski wypada także Stuhr. Niewiarygodne jak nisko musiał upaść ten aktor by przyjąć taką rolę. Pojawia się on jedynie na chwilę, pomagają Prezesowi w rehabilitacji kolana i rzekomo wchodząc z nim w niezwykłą zażyłość. Problem w tym, że owe przywiązanie buduje się w jakieś dwie, może trzy minuty filmu i jest równie niewiarygodne jak cały ten ciężkostrawny "produkt". Ostatnia scena z udziałem rehabilitanta miała zapewne wyjść dramatycznie a wyszła żałośnie komicznie - oto Prezes, przedzierając się przez zgromadzenie KODu, zostaje zaczepiony przez dziennikarkę, która w ułamku sekundy wyprowadza go z równowagi i niby-Kaczyńskiego ponosi, krzyczy on, a Stuhr nagle wypala, że "jak Pan może nie szanować Konstytucji i LGBT", dołączając do  tłumu skandującego "Konstytucja". Wypada to tragicznie, trudno ukryć uśmiech zażenowania.

Wykop Skomentuj55
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura