rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
26 obserwujących
34 notki
115k odsłon
5344 odsłony

"Książę i Pedofil". Ciemne chmury nad brytyjską monarchią.

Wykop Skomentuj23

Kiedy 10 sierpnia 2019 roku oskarżony o handel nieletnimi prostytutkami, pedofilię i gwałty na nieletnich, miliarder Jeffrey Epstein wyzionął ducha w nowojorskim więzieniu na Manhattanie, w domach wielu powiązanych z nim bogaczy musiało dać się słyszeć donośne westchnienie ulgi. Razem z odciętym ciałem więźnia, na podłogę musiały upaść ciężkie kamienie grzechu zalegające na sercach jego wspólników i partnerów w zbrodni. Łomot owych nie był jednak wystarczająco donośny by szerzej zainteresować, poza nielicznymi wyjątkami, tak zwane mass-media. Lub mogło być wręcz odwrotnie - huk ten przeraził je na tyle iż zamilkły.


W poprzednim artykule rozebraliśmy na części pierwsze szemraną karierę Jeffreya Epsteina. Mimo obszerności tekstu, stanowił on jedynie ogromny skrót "dokonań" naszego bohatera i króciutko opisał jego drogę do zdobycia fortuny, oraz ledwie liznął sprawę kontaktów oszusta z politykami i szeroko pojętym światem elit.


Choć historia mrocznego szulera, zaczynającego karierę dosłownie od zera, jest historią na naprawdę dobry, ciężki i trzymający w napięciu thriller, to jeszcze ciekawszą sprawą byłaby opowieść o szerokiej siatce powiązań tegoż człowieka z czołowymi przedstawicielami świata władzy, pieniędzy i mediów.


Różnorakie czasopisma sugerują nam, iż Epstein był jedynie "wolnym strzelcem", tudzież "samotnym wilkiem", który samodzielnie łowił swe ofiary i jako jedyny z nich korzystał. Twierdzą one, w zaowalowany sposób, że setki wykorzystanych, gwałconych, dziewcząt trafiło do sypialni pedofila przy całkowitej nieświadomości policji, jego przyjaciół, CIA, FBI i innych służb. Nikt nie widział, nikt nie słyszał, a już broń Boże - nikt z usług nieletnich, czy wręcz małoletnich, prostytutek nie korzystał. Wysoce zastanawiające jest jak Jeffrey Epstein, znajomy tak wielu znanych i znamienitych postaci, mógł przez wiele lat gwałcić dzieci przy całkowitej, rzekomej, nieświadomości swego najbliższego otoczenia. Kamuflaż tego człowieka musiał być zaiste doskonały, wręcz snajperski - setki ofiar, sprowadzanych z różnych zakątków globu, przemycanych do Stanów Zjednoczonych na podstawie fałszywych paszportów, w cudowny sposób umknęło uwadze służb specjalnych. Na lotniskach nikt nie zauważył zbyt młodych dziewcząt prowadzonych na pokład prywatnego odrzutowca ochrzczonego mianem"Lolita Expressu" w towarzystwie znanych polityków, biznesmenów, aktorów i samego Epsteina. Cały aparat państwa i media żyły w głębokiej niewiedzy na temat popełnianych przez niego czynów, mimo iż był on znajomym Billa Clintona, księcia Andrzeja, Leslie Wexnera, Petera Mandelsona czy Ghislaine Maxwell.


Nikt nie zastanawiał się nad tym dlaczego tak wielu znanych ludzi lata na wyspę Little St. James, zwaną w kuluarach"Wyspą Pedofili", tudzież"Wyspą Orgii", będącą prywatną własnością miliardera. Normalnie paparazzi, śledzący każdy krok znanych postaci, wystają niemalże zza rogu, ślęcząc za oknem domu celebrytów by trafić dobre ujęcie i napisać swój tandetny artykuł, zyskując popularność na podglądactwie. Tutaj największe tuzy świata, o dziwo, mogły wypoczywać w całkowitym spokoju. Nie zakradł się żaden namolny "pismak", nie puścił pary z ust pracownik wyspy, a nawet gdyby chciał - to nikt go by nie zechciał wysłuchać. Świata mediów zupełnie nie interesowało co się dzieję na owej wysepce. Nikt nie zapytał - "co oni tam do cholery robią, po co tak często w owe miejsce latają na pokładzie dziwacznego samolotu?"


Jeffrey Epstein, pedofil-miliarder, miał niewątpliwie smykałkę do "robienia" pieniędzy. Wychodząc z biednego domu zdołał na przestrzeni lat dorobić się niebagatelnej fortuny o jakiej zdecydowana większość ludzi na świecie może jedynie śnić. Razem z kolejnymi milionami dolarów "zdobywał" także, przy pomocy Ghislaine Maxwell, córki słynnego magnata, kolejne znajomości, które pomagały mu jeszcze mocniej pomnażać zgromadzony majątek. 


Dwójka ta poznała się na początku lat .90 w Nowym Jorku, dokąd dziewiąta córka miliardera Roberta, przeprowadziła się po tajemniczej śmierci ojca. Pomiędzy nimi szybko nawiązała się nić porozumienia, która jeszcze prędzej przekształciła się w płomienny romans. I choć z romantycznej relacji ostatecznie nic nie wyszło, pozostali oni niezwykle bliskimi przyjaciółmi. To właśnie ona miała poznać Jeffreya Epsteina z drugim synem królowej Elżbiety, księciem Andrzejem i byłym prezydentem Stanów Zjednoczonych - Billem Clintonem.


Dalej szło już jak z płatka - wrodzony urok osobisty, niezwykła inteligencja i charyzma, oraz miliony dolarów na koncie, przyciągały różnorakie postaci świata elit do oszusta. Jego notatnik, wciąż zapełniający się numerami telefonów, dosłownie puchł od imion i nazwisk możnych naszego świata - Mick Jagger, Naomi Campbell, Tony Blair, Bill Clinton, książę Andrzej, Peter Mandelson, Alec Baldwin, Kevin Spacey, Courtney Love, Sarah Ferguson i wielu innych. Według FBI, które bada obecnie sekretny notes, w owej "małej czarnej" książeczce znajduje się ponad tysiąc nazwisk. Do niektórych z nich przypisanych jest więcej aniżeli jeden numer telefonu - przykładowo przy wpisie o księciu Andrzeju widnieje ponad 16 numerów, w tym ten do prywatnej rezydencji królowej w szkockim Balmoral, oraz "bezpośredni" do Pałacu Buckingham. Co więcej była żona księcia, Sarah Ferguson, posiada kolejnych 18 numerów, co sugerować może iż Epstein posiadał trzydzieści cztery numery dzięki którym mógł skontaktować się z księciem. Także Peter Mandelson, były minister rządu Tony Blaira, posiada dziesięć numerów, w tym oznaczone jako linia bezpośrednia, dom i dom wiejski. Niejeden numer znajduje się także przy nazwisku Clinton, a sam prezydent, choć przyznaje się do znajomości z miliarderem, to „Prezydent Clinton nie wie nic o strasznych zbrodniach, do których Jeffrey Epstein przyznał się kilka lat temu na Florydzie, ani o tych, za które został niedawno oskarżony w Nowym Jorku. Nie rozmawiał z Epsteinem od ponad dziesięciu lat i nigdy nie był na wyspie Little St. James Island, ranczo Epsteina w Nowym Meksyku ani jego rezydencji na Florydzie”. - twierdzi jego rzecznik prasowy Angel Urena. Co bardzo interesujące, oficjalne oświadczenie rzecznika stoi w sprzeczności z zebranym przez śledczych materiałem dowodowym, który dowodzi, iż Clinton tylko na Little St. James bywał wielokrotnie, będąc także częstym gościem na pokładzie prywatnego samolotu Epsteina, co zostało odnotowane w dzienniku pokładowym "Lolita Express", wykazującym iż Prezydent miał nim odbyć w latach 2001-2006 przynajmniej 26 lotów, często w towarzystwie młodych kobiet mających rzekomo wykonywać na jego pokładzie "usługę masażu". Wysoce sugestywna jest także wypowiedź Donalda Trumpa, z czasów gdy jeszcze pozostawał on w doskonałych kontaktach z byłym gospodarzem "Białego Domu" - otóż swoim zwyczajem, stwierdził iż Bill Clinton to świetny facet, ale będzie miał kiedyś poważne problemy przez wyspę Epsteina.

Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo