rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
20 obserwujących
25 notek
84k odsłony
717 odsłon

Świat, którego nie ma - wartości, które nie istnieją, czyli głos odmienny.

Wykop Skomentuj48


Zbliżające się "święto demokracji", jakim to mianem określa się nadciągające wybory parlamentarne, mające odbyć się w naszym kraju 13 października, to czas gdy możemy współdecydować o kształcie naszej Ojczyzny i brać jej los w nasze ręce. Zadanie to niezwykle ważne, doniosłe, istotne z punktu widzenia naszego osobistego życia i egzystencji Państwa. Na barki nasze, kolejny już raz, spada los pokoleń - zarówno tych przeszłych, przyszłych jak i teraźniejszych...i mógłbym tak jeszcze długo wymieniać patetyczne zwroty jakimi raczą nas namawiający do "głosowania na nich" politycy. Piramidalna bzdura, patetyczny bełkot bez znaczenia na który wielu daje się nabierać. Setki wszechobecnych głosów - aktorzy, muzycy, naukowcy, wykładowcy, politycy i tylko sam dobry Pan Bóg wie kto jeszcze - wokół naszych głów trują idiotycznymi frazesami, których sami nie rozumieją. Idź - baranie, czy tam wariacie, jak kto woli - na wybory! Głosuj! Głosuj! Głosuj do, a może na, diabła! Najlepiej na samego Belzebuba! Nie bądź głupi, Ty tumanie, bądź posłuszną owieczką i nigdy nie kwestionuj możliwości wyboru. 

Patrzę na komiczne te krzyki, owe zagrzewanie się do walki, okiem chłodnego obserwatora stojącego z boku, wzrokiem człowieka usiłującego zrozumieć dokąd ten bieg i skąd te wrzaski. Zdziwieniem napawa mnie fakt od jak wielu lat ludzie wciąż dają się na nowo nabierać na puste slogany, nic nie warte hasła, które niczego w ich życiu nie zmienią - ponieważ nic się za nimi nie kryje, to bezwartościowe słowa i tylko słowa. 

Tłum pędzi, tratują się wzajemnie ludzie, niemalże bijąc za "swoich" - do głów żadnego z nich nie dotrze, iż zarówno ten uderzający, jak i również ten uderzony - obaj są ofiarami tegoż samego kłamstwa. Dotarliśmy, a raczej nasi władcy dotarli, do takiego momentu, iż ich władza nigdy nie będzie zakwestionowana. Przestaliśmy bowiem myśleć, zastępczo za nas robi to prasa, telewizja i oczywiście "nasi królowie", którym legitymacje do tegoż "zastępstwa" dajemy my sami.

Niezależnie od tego kto wygra - ludzie nigdy nie będą zwycięzcami, zawsze są pokonanymi. A przynajmniej do czasu gdy zrozumieją istotę największego z kłamstw jakimi są mamieni - lecz czy kiedykolwiek to nastąpi?

Znaleźliśmy się oto więc przy ścianie, a na jej murach napisane jest wielkimi literami: "DEMOKRACJA TO JEDYNY USTRÓJ, DEMOKRACJA TO JEDYNA PRAWDA, NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW INNYCH OPRÓCZ MNIE, BO JA JESTEM PAN, BÓG TWÓJ, BÓG ZAZDROSNY". I stoimy oto przed owym zbiorem cegieł, zastanawiając się co jest po drugiej stronie, lecz gdy próbujemy zerknąć rozbrzmiewać zaczyna wokół nas gniewny głos - "HERETYKU, CZYŻ NIE WIDZISZ NAPISU?!". Strapieni szybko odsuwamy się z przestrachem, padając na plecy i wycofując się niezbornie, a wówczas ów groźny pomruk zmienia się w czuły, aksamitny niemalże, miły dla ucha śpiew, kołyszący nas do snu. Śpij dziecinko, śpij...główkę złóż do snu...nie trap się, my zajmiemy Tobą się, a Ty tylko śpij.

Zapadasz w sen...

Zapadasz w sen i widzisz w nim obdartusa w postrzępionych szmatach, siwa jego brew i skroń, nawołuje ludzi! Dokąd biegniecie?! Stójcie! Zatrzymajcie się! Czy nie widzicie, że to wszystko kłamstwo?! Patrzą na niego, odsuwając się z miną pełną odrazy - wstrętny im jest on i jego plugawe słowa. Tfu! Spluwają na widok dziada! Szalony, ślepy starzec! Wariat! Głupi Wariat! - krzyczą. Nie chcesz być taki jak on, więc w owczy pęd tłumu rzucasz się, biegnąc nie wiadomo dokąd, nie wiadomo gdzie. Odwracasz oczy jeszcze na chwilę - i dostrzegasz, na sobie jego wzrok. Wzdrygasz się, a ciarki przebiegają Ci po plecach, Mój Boże oby nikt nie pomyślał że ja z nim się znam, dreszcz przeszywa aż do kości.  

 Biegnij! Biegnij! Napiera tłum, biegnij! Nie oglądaj się! Już! JUŻ! A dziad ciągle przygląda Ci się pełnym nadziei wzrokiem. Ziarno zostało zasiane. Zacząłeś myśleć. I wtedy dopiero zaczynasz dostrzegać, że obdartus ma twarz Platona, a jego szaty to podarte przez tratujący go tłum, odzienie mędrca. Patrzycie na siebie, gdy tłum coraz mocniej naciera, rzucają się na niego, kopią i drą jego ubranie, miażdżąc twarz kamieniami. Zdechnij! Zdechnij! Wstrętny, zły dziadzie, ludzi podburzycielu! Zdychaj! ZDYCHAJ! Próbujesz przedrzeć się przez będących w amoku ludzi, dobiegasz do lumpa, ale jest już zbyt późno - umarł. Jego twarz jest dziwna - widzisz tu raz Platona, raz Kanta, a innym razem Sokratesa. Nie ważne. Macasz po zakrwawionej szacie, trzeba przecież rodzinę powiadomić. I znajdujesz ten skrawek - Imię: Samodzielne, nazwisko: Myślenie. Zdziwiony mrużysz oczy, by po chwili spostrzec nad sobą czyjś ogromny cień. Spoglądasz na stojącego przed Tobą, przerażającego człowieka z batem, który z pełną niewypowiedzianej groźby miną wrzeszczy Ci prosto w twarz: "NIE MASZ BOGA NAD DEMOKRACJE! RUSZAJ PRECZ! WYNOŚ SIĘ!". Więc uciekasz...ale zerkasz jeszcze raz i widzisz jak truchło dziada znika tam gdzie jego miejsce - w śmietniku. Tam kończą tacy jak on, zapamiętaj! - zdaje się mówić wyraz twarzy wciąż patrzącego za Tobą mężczyzny z biczem. 

Wykop Skomentuj48
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka