rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
18 obserwujących
23 notki
79k odsłon
2146 odsłon

"Joker", nowe arcydzieło światowego kina.

Wykop Skomentuj11


Muszę szczerze przyznać, iż nigdy nie przepadałem za filmami o superbohaterach. Te bowiem, które miałem wątpliwą przyjemność oglądać, zazwyczaj raziły tanim efekciarstwem, brakiem spójnego scenariusza, czy wreszcie plastikowymi bohaterami - na zasadzie ten dobry a ten zły, ten wygra, a ten przegra. Są to najczęściej pozbawione głębi, sztampowe obrazy o niczym z patetycznymi herosami wygłaszającymi płomienne mowy w obronie dobra i ludzkości - stawia się w nich raczej na cyrkowe widowisko, ucztę dla oczu i uszu, ale już nie dla umysłu i serca. 

Idąc na najnowszego "Jokera" w reżyserii Todda Phillipsa, nie czytając ni recenzji ni opinii, nie spodziewałem się niczego więcej niż zwykle w tego typu "dziełach". Sądziłem, iż będzie to kolejna odsłona "Avengers", gdzie główny popis należeć będzie do specjalistów od "latania", widowiskowych scen akcji, wybuchów, pościgów i szerokopojętego "łubudu" jak osobiście to nazywam. Muszę przyznać, z ogromną przyjemnością, że całkowicie się pomyliłem. 

"Joker" to obraz, który całkowicie zawiedzie spodziewających się "komiksowego" złoczyńcy, miłośników serii o "Batmanie" pragnących obejrzeć przeniesienie opowieści z rysunkowych kart na duży ekran. Jednakże wszyscy Ci, dopuszczający możliwość by artysta mógł mieć odmienną interpretację i wizję swojego bohatera, wyjdą z kina w pełni usatysfakcjonowani, a nawet wiele więcej - wyniosą z kinowej sali pewną refleksję... 

Osobiście nie pamiętam kiedy oglądałem "coś takiego", ciężko to bowiem nazwać filmem, co oszołomiłoby mnie do tego stopnia, iż jeszcze przez wiele godzin "trawiłem" owe dzieło w swojej głowie. W czasach "totalnych gniotów", kretyńskich, odmóżdżających papek dla mas, otrzymaliśmy dzieło wybitne, obraz pełen wartości posiadający niezwykle ważne i piękne przesłanie, którego siła dosłownie bije nas po twarzy, całkowicie wgniatając w fotel. W epoce tandetnego kiczu dostaliśmy prawdziwe, przytłaczająco głębokie arcydzieło o życiu i otaczającym nas świecie.

"Joker" w ujęciu Phillipsa zrywa ze wszystkimi kanonami Hollywood, całkowicie depcze poprawność polityczną ku skrajnemu oburzeniu wielu recenzentów, zarówno tych europejskich jak i tych zza oceanu, którzy obecnie zaatakowali ów film, silnie go krytykując. Obraz nowojorskiego reżysera to film przejmująco smutny, mroczny i bardzo, bardzo trudny w odbiorze - ukazuje on bowiem nam prawdę, której nie chcemy dostrzegać i unikamy, udając że jej nie ma.

Szaleniec wykreowany fenomenalnie przez Joaqin'a Phoenix'a, grającego rolę życia, w istocie szaleńcem wcale nie jest. Miewa on, to prawda, napady niepohamowanego śmiechu w najmniej stosownych, często stresujących sytuacjach, ale tak naprawdę tylko w tym objawia się jego obłęd. W rzeczywistości Arthur Fleck to normalny człowiek, zwyczajny mężczyzna, skrzywdzony przez innych i własną rodzinę. Odrzucony, czuły i wrażliwy, opiekujący się z miłością własną mamą będącą dla niego wszystkim. Wzgardzony, staje się całkowicie przypadkowym bohaterem takich jak on, zupełnie mimowolnie. Jest NASZYM bohaterem, bo owi ONI to jesteśmy MY. 

Oglądając ów film zaczynamy więc zdawać sobie sprawę, że "Joker" wcale nie jest postacią złą, a wręcz przeciwnie - to postać pozytywna. Nie zabija tych, którzy na to nie zasługują. W jednej ze scen nawet "daruje życie" świadkowi morderstwa, wyszydzanemu wcześniej podobnie jak i on, całując go w czoło i przytulając, a następnie puszczając wolno.

Świat Gotham także, tak naprawdę, nie jest światem Gotham - to jest nasz świat, nasze problemy i nasza historia, nasze zakłamanie i nasza naiwność, nasza znieczulica. Film Phillipsa zadaje pytanie - do czego my właściwie doszliśmy, jaką rzeczywistość stworzyliśmy? I nie ma dla nas optymistycznej odpowiedzi - miasto jest brudnym śmietnikiem, zarządzanym przez cynicznych łotrów, z ojcem Batmana - Thomasem - na czele, którzy chciwi mamony i władzy uciekają się do podłych chwytów. Wayne senior w jednym z telewizyjnych wywiadów opowiada jak mocno gardzi tymi, którzy nic nie osiągnęli, stawiając siebie całe piętra wyżej od nich i dodając jednocześnie, iż on ich "uratuje", choć "oni nawet jeszcze nie wiedzą, że to właśnie mnie potrzebują".

Naszym jest także świat rozrywki Gotham - pozbawiony hamulców, szydzący z wartości, łamiący tabu, będący "papką" dla idiotów. Przedstawicielem tegoż elitarnego grona jest wykreowany przez Roberta De Niro Murray Franklin, szyderczy komik brutalnie wyśmiewający w kluczowym momencie głównego bohatera, łamiący tym samym jego marzenia o karierze, czyniąc to zupełnie podle poprzez bezinteresowne ośmieszenie bohatera filmu na oczach całego kraju. 

To też rzeczywistość poprawności politycznej, którą bezlitośnie reżyser w swoim dziele wyśmiał, ukazując w jednej ze scen jej absurdalność, całkowicie obnażając zafałszowane oblicze tegoż terminu. Łamie ją także już w pierwszej scenie filmu - sprawcami brutalnego, bezinteresownego pobicia białego klauna są latynosi i czarnoskórzy, brutalnie pastwiący się nad nim. Warto nadmienić, iż reżyser, zapewne w związku z tym, przez jednego ze współpracowników, który zrezygnował z prac nad filmem, został nazwany homofobem i rasistą. 

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura