6 obserwujących
231 notek
111k odsłon
  938   0

Powołać Międzynarodową Radę Oświęcimską z Prof. Barbarą Engelking na czele. Od zaraz.

Tym razem deklaratywna wrażliwość i troska o słowo chyba zawiodły.  Nie było odwołania się do wartości, odpowiedzialności, szacunku dla innych, o potrzebie „budowaniu Pamięci” choćby na skalę polską, ponad podziałami.

Kto pamięta jeszcze zachwyty nad wystąpieniem byłego więźnia Auschwitz Pana Mariana Turskiego. Wspomniał on berlińskie osiedle zamieszkałe przez ludzi kultury, intelektualistów. Pojawiły się na nim ławki z napisem „Żydom nie wolno siadać na tych ławkach”. Pan Marian mówił dalej: „Można powiedzieć nieprzyjemne, to jest nie fair, to nie jest ok, ale w końcu jest tyle ławek dookoła, można usiąść gdzie indziej, nie ma nieszczęścia.” 

Skoro nawet w przypadku mniej znaczącej Rady Muzeum, kontestowana jest, w oparciu o mniej lub bardziej zasadne argumenty, suwerenna decyzja ministra, to co wydarzy się w przypadku powołania do nowej MRO np. Pana Profesora Bogdana Musiała, w miejsce Pani Profesor Barbary Engelking (ostatnia Przewodnicząca MRO)? Czy Pan Premier Mateusz Morawiecki może się obawiać, że powołanie MRO w składzie, który będzie odbiegał znacząco od dotychczasowego doprowadzi do kryzysu na miarę sporu o nowelizację Ustawy o IPN? Pewnie tak. Z drugiej strony brak MRO zdaje się być lepszym rozwiązaniem, aniżeli powołanie instytucji o charakterze wcześniejszej Rady, która korzystając z autorytetu jaki daje Auschwitz – symbol Zagłady, zdawała się robić niewiele na rzecz rzeczywistej troski o wolność badań naukowych, a zwłaszcza o szacunek dla prawdy o Zagładzie. Chętnie natomiast zaangażowała się np. w stricte polityczny spór wokół nowelizacji Ustawy o IPN.     

Czy płynąca z wywiadu presja wywierana na Pana Premiera w kwestii powołania MRO – delikatna groźba powstania ciała niezależnego od polskiego Premiera – nie jest próbą zmuszenia Pana Mateusza Morawieckiego do przełamania tego widać dla niektórych niekorzystnego impasu? Wszak, przykładowo, niedziałająca MRO nie była w stanie np. ująć się za „prześladowanymi” przez polskie władze badaczami Holokaustu?

Gdyby Pan Dyrektor był konsekwentny, przypominam jego wypowiedź w sprawie nominacji Pani  Premier Beaty Szydło, to pytany o MRO powinien po prostu przytoczyć 12 paragraf 3 Rozdziału Statutu Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau:

„Organem opiniodawczo-doradczym w zakresie działalności Muzeum jest Międzynarodowa Rada Oświęcimska przy Prezesie Rady Ministrów.”

Skoro tak, to decyzją Premiera jest uznanie czy w danym momencie potrzebuje takiego ciała „opiniodawczo-doradczego”. Pominę już fakt, że stanowisko MRO w sprawie nowelizacji Ustawy o IPN – publiczna krytyka rządu – trudno uznać za formę wypełnienie zapisu statutowego.  

Można odnieść wrażenie, że w swej wieloletnie działalności MRO wyrosła znacząco ponad statutowe określenie „organ opiniodawczo-doradczy”. W dotychczasowych kadencjach jej członkami byli także przedstawiciele (niekiedy szefowie) ważnych Muzeów, Fundacji i innych zagranicznych instytucji zajmujących się upamiętnianiem i badaniem Holokaustu. Członkostwo w MRO dawało im zapewne wpływ na funkcjonowanie nie tylko Muzeum Auschwitz-Birkenau, ale i innych polskich muzeów znajdujących się na terenie dawnych niemieckich obozów koncentracyjnych i zagłady (kompetencje MRO obejmują nie tylko Muzeum Auschwitz-Birkenau). Nie wydaje mi się by polskie instytucje miały podobne możliwości jeśli idzie o funkcjonowanie choćby Instytutu Yad Vashen czy Holokaust Memorial Museum w Nowym Jorku. Brak Rady zapewne nie uniemożliwia współpracy o której wspomniał w wywiadzie Pan Dyrektor. Być może jednak jest boleśnie odczuwany przez tych, którzy do tej pory mogli swobodnie, i to jeszcze w oparciu o autorytet Polskiego Rządu, wpływać na kształt polskiej polityki historycznej. W kierunku raczej nam nieprzychylnym.

Wszak przywołanie w kontekście żalu nad brakiem MRO artykułu w „New Yorkerze” to raczej forma samooskarżenia środowisk, które deklarują troskę o prawdę o Holokauście, a za sukces uważają (przypisując sobie raczej zasługi innych) spadek ilości sformułowań „polskie obozy” w światowych mediach. Proponuję raczej „pracę u podstaw”. Wystarczy zacząć od pilnej kwerendy tekstów zamieszczonych na stronach „Miejsc Pamięci” znajdujących się na terenie Niemiec. Warto sięgnąć i po analizę haseł w Encyklopedii Holokaustu i na stronach pojawiających się niczym grzyby po deszczu „kampanii edukacyjnych” poświęconych Zagładzie . Ale zespół, który nie wykonał tej pracy do tej pory nie rokuje żadnych nadziei na przyszłość.

Dlatego, jeśli już trzeba powołać Międzynarodowa Radę Oświęcimską to w radykalnie zmienionym składzie.

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka