Rozważania idealisty
"Idealny człowiek miałby serce świętego i umysł sceptyka"
1 obserwujący
8 notek
944 odsłony
  102   0

Fałszerstwa narodowego populizmu

Jak dzisiejsza prawica ma się do ideałów epoki, za którą tęskni?

W dzisiejszej polityce całego świata zachodniego dużą rolę odgrywają formy prawicy różniąca się tak od tradycyjnego konserwatyzmu jak i od „rynkowego fundamentalizmu” lat 90. Nie mamy tu do czynienia ze zwartą ideologią, a raczej z niejasną konstelacją idei. Określam je zbiorowo mianem narodowego populizmu. Są to przykładowo: radykalni brexitowcy w Wielkiej Brytanii, zwolennicy Donalda Trumpa w USA, Lega per Salvini Premier we Włoszech czy Fidesz na Węgrzech. Liczni członkowie tych grup są prorosyjscy, ale nie stanowi to reguły. Polski PiS, choć w zagranicznych mediach często jest określany jako partia narodowo-populistyczna, w gruncie rzeczy kontynuuje linię prawego skrzydła dawnej opozycji antykomunistycznej – można ją określić jako nacjonalizm neokonserwatywny. Na marginesie narodowo-populistycznej sceny istnieją też bardziej marginalne ruchy, aktywne głównie w Internecie. Część ich członków wykazuje wysoki poziom agresji, przez co może stanowić realne zagrożenie. W duchu narodowego populizmu tworzą też popularni intelektualiści tacy jak Jordan Peterson.

Proponuję, by traktować te wszystkie zróżnicowane ruchy jako falsyfikaty konserwatyzmu, zakłamujące to co w prawdziwym konserwatyzmie dobre i prawdziwe. Postanowiłem potraktować je jako jedną całość, kierując się słowami Konfucjusza: Człowiek szlachetny obejmuje wszystko i nie rozdrabnia się.

Nurty narodowo-populistyczne łączy z pewnością podobna grupa sympatyków. To przeważnie słabiej wykształceni mężczyźni w wieku średnim i podeszłym, a także mniejsza grupa mężczyzn bardziej wykształconych i młodszych, jednak z trudem odnajdujących się we współczesnej kulturze zdominowanej przez kulturową inkluzywność oraz media społecznościowe. Myślę, że wiele typowych dla dzisiejszej prawicy wypaczeń ma korzenie właśnie w specyficznych frustracjach tych panów.

Pierwszą wyróżniającą się cechą jest nacjonalizm. Narodowi populiści na pierwszym miejscu stawiają zawsze interes narodowy (Trumpowskie America First) Jest to podobne do koncepcji racjonalnego egoizmu promowanej przez Ayn Rand, tyle że przeniesionego w sferę relacji między państwami. Takie podejście jest w stylu macho, ale trudno pogodzić je z chrześcijaństwem, mimo że zwolennicy tego nurtu prawicy uważają się za jego obrońców. Narodowy egoizm fałszuje też prawdę o przynależności człowieka do wspólnoty ogólnoludzkiej. Przecież codziennie korzystamy z osiągnięć kulturowych całego rodzaju ludzkiego: izraelskiej Biblii, hinduskiej numeracji dziesiętnej, majańskiej czekolady.

Widzimy też zdecydowany sprzeciw wobec napływu imigrantów z Bliskiego Wschodu. Tu akurat narodowi populiści wywarli pozytywny wpływ, zmuszając media głównego nurtu do zajęcia się zagrożeniami związanymi z terroryzmem i przestępczością wśród przybyszów. Te zagrożenia na pewno bardziej dotykają osób biednych, zmuszonych do przebywania w tych samych miejscach co imigranci. Niewykształceni biali mężczyźni czują się też pokrzywdzeni, ponieważ uchodźcy odbierają im (ich zdaniem) miejsca pracy opartej na sile fizycznej, a może także kobiety. To skłania ich, by demonizować każdego przyjeżdżającego do Europy Araba. Społeczeństwa bliskowschodnie, jak wszędzie indziej na świecie, są w rzeczywistości bardzo zróżnicowane. Sympatycy dżihadystów są oczywiście bardzo liczni, ale znajdzie się też wielu Syryjczyków czy Somalijczyków autentycznie spragnionych możliwości jakie daje Zachód. Nie wpuszczenie tych drugich byłoby niesprawiedliwością.

Pomimo słusznych obaw przed islamskim terroryzmem, narodowi populiści niechętnie odnoszą się do interwencji zbrojnych w krajach, w których on się lęgnie. Dziwi mnie to. Nie ma lepszego sposobu na powstrzymanie napływu imigrantów niż likwidacja reżymów uniemożliwiającym im spokojne i satysfakcjonujące życie we własnych krajach. Lepszy standard życia sprawi też, że mniej mieszkańców Bliskiego Wschodu będzie fascynować się mrocznymi stronami Koranu.

Przynajmniej niektórzy dzisiejsi prawicowcy opowiadają się za rygorystycznymi kontrolami na granicach. Kojarzy się to z czasami komunizmu, natomiast przed I wojną światową, za rządów prawdziwych konserwatystów, panowała swoboda podróżowania po całej Europie.

Inny pogląd łączący nurty narodowo-populistyczne to poparcie dla niemal anarchicznej wolności słowa i uznanie politycznej poprawności za główne zagrożenie w tej dziedzinie. Zgadzam się, że napędzana przez powojenną ortodoksję autocenzura w wielu krajach Zachodu zaszła za daleko. Nie można obrażać się o byle co, a ostrzejsze słowa są nieraz niezbędne w debacie publicznej. Mimo wszystko pewne ograniczenia są konieczne. Pełna wulgarności i podłości debata w Internecie sprawiła że większa część młodzieży programowo unika dzisiaj zainteresowania polityką.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale