122 obserwujących
3611 notek
1699k odsłon
321 odsłon

Michel? Poczułem się staro...

Wykop Skomentuj

To jest bardzo trafny cytat, ale to z kolei zrewanżuję się cytatem z Interii: „Ankara poinstruowała swojego przedstawiciela w NATO, aby nie podpisywał planów dotyczących Polski i krajów bałtyckim”. O co chodzi? 

- Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Oczywiście, możemy być wściekli na Turcję. Ale w ogóle warto sięgnąć do genezy. Przypomnę, że trzy lata temu nastąpiło podpisanie porozumienia między Unią Europejską a Turcją. W tym porozumieniu zawarto obietnice zapłaty 6 miliardów euro dla Turcji za to, że nie wypuszcza uchodźców ze swojego terytorium do Europy. Unia Europejska wywiązała się zaledwie w połowie z obietnicy. Przekazała Ankarze trzy miliardy euro, o reszcie mowy nie ma. Unia natomiast piętrzy trudności. Zamiast dawać pieniądze, atakuje z powodu czy pod pretekstem praw człowieka władze Turcji. Turcja jest w związku z tym zdesperowana. Ale jeżeli już mówimy o tym konflikcie, no, to można powiedzieć, że jednak należy wskazywać na to, co jest źródłem, czyli ten fakt, że Unia Europejska obiecała te pieniądze i zaledwie w połowie je przekazała. 

Ale co innego Unia Europejska, a co innego NATO. Tutaj w grę wchodzi geopolityka, tu  w  grę wchodzi siła militarna i w grę wchodzi bezpieczeństwo krajów bałtyckich i Polski. 

- Pan ma rację w stu procentach w sensie formalnym. Co innego NATO, co innego Unia, ale ta zapowiedź rządu w Ankarze, oczywiście konsultowana z prezydentem Erdoganem jest elementem presji na Zachód jako taki. Ponieważ olbrzymia większość członków Unii Europejskiej należy do NATO, w  związku z tym jest to próba wywierania takiego nacisku, żeby te obiecane przez Unię Europejską pieniądze dotarły na czas. Tak na marginesie powiem, ze bardzo często polityka międzynarodowa jest zakładnikiem polityki krajowej i dlatego przypomnę tylko to, co mało kto pamięta. W jakim momencie podpisywano porozumienie między Unią a Trucją? Jestem zwolennikiem tego porozumienia, ponieważ uważam, że Europa sobie nie poradzi z kolejnymi milionami uchodźców, którzy obecnie są w Turcji, a przybyli tam z terytorium Iraku i Syrii – więc dobrze, że ten „deal” został zawarty, natomiast to, co było wtedy wielkim błędem to to, że Unia Europejska spieszyła się, żeby, olaboga, jak najszybciej podpisać porozumienie z Ankarą. Turcja o tym wiedziała i dyktowała warunki. A czemu Unia Europejska chciała to porozumienia podpisać jak najszybciej? Ponieważ w tym czasie zbliżały się wybory w trzech landach niemieckich – i pani kanclerz Merkel za wszelką cenę chciała je wygrać, dlatego też chciała pokazać wyborcom w tych trzech niemieckich landach że, proszę bardzo, powstrzymuje napływ, inwazję uchodźców spoza Europy, głównie muzułmanów na Stary Kontynent, do Niemiec. I stąd można powiedzieć, że pod naciskiem Niemiec Bruksela zgodziła się na niezbyt dobre warunki dla Unii Europejskiej tego dealu. I taka jest geneza. O czym warto wiedzieć. Możemy teraz tupać nogą, gniewać się na Turcję, oburzać się – jak to? Ale warto zwrócić się w stronę tego, co było źródłem. 

A czy genezą nie jest po prostu porozumienie prezydenta Turcji z prezydentem Rosji, uściskali sobie dłonie, pomagają sobie w Syrii, to może to jest rewanż, kraje bałtyckie, Polska. NATO ma się nie wtrącać. To też jest jedna z możliwych hipotez, ale na zakończenie rozmowy proszę powiedzieć słów parę na temat pana Charlesa Michela – czyli nowego „prezydenta”-elekta Unii Europejskiej. „Prezydent”  był wczoraj w  Warszawie, spotkał się z Mateuszem Morawieckim. Był kiedyś premierem Belgii, a może do tej pory jest – bo w Belgii kto rządzi, tego do końca nie wiemy. Ale jakie są jego poglądy na życie, jakie są jego ideowe deklaracje? 

- Tylko jedno zdanie a propos jednego określenia, które pan przedstawił, że to po prostu Rosja się dogadała z Turcją i teraz jest jak jest. Wie pan są w polskiej historiozofii dwie szkoły: krakowska i warszawska. Ta warszawska mówi, że wszytko jest zawsze winą czynników zewnętrznych – tych obcych, wrogów, okupantów i oczywiście w myśl tej szkoły redaktor Krzysztof Skowroński mówi, że to wina czynników zewnętrznych czyli  Rosji i Turcji. Ja wolę szkołę krakowską, która stara się postrzegać jako przyczyny – grzechy własne i tutaj przedstawiam uczciwie, że jest tutaj dużo winy Unii Europejskiej w tym, co teraz Turcja robi. Natomiast premierem Belgii jest w tej chwili Sofie Vilmee, to jest kobieta, walońska działaczka samorządowa i była minister na szczeblu federalnym. Charles Michel to były premier Belgii, nie będę oceniał jego poglądów, bo nie są to poglądy tożsame z poglądami moimi czy premiera Morawieckiego, poglądami Prawa i Sprawiedliwości - natomiast jedna rzecz jest ważna, o czym się mało się w Polsce mówi :  kiedy na tym długim trzydniowym szczycie Unii Europejskiej w lipcu Frans Timmermans został zablokowany przez Polskę, wówczas jak „wańka-wstańka” podjął walkę o to, żeby zostać nie wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej tylko szefem Rady Europejskiej. I była taka argumentacja, były kraje, które go popierały – zwłaszcza Europy Zachodniej, że to stanowisko należy się Beneluksowi, a więc Belgia-Luksemburg-Holandia – no, bo jak to przez dwie kadencje szefem Rady Europejskiej był belgijski premier van Rompuy, potem przez pięć lat przedstawiciel Luksemburga Jean-Claude Juncker, to teraz kolej na Holandię – w ramach Beneluksu. I wówczas to polski rząd wykonał akcje znowu blokującą, w rezydencji ambasadora Polski przy UE, Andrzeja Sadosia, odbyło się spotkanie-kolacja między premierem Morawieckim a właśnie Charlesem Michelem – i w  wyniku tego Polska i kraje naszego regionu poparły koncepcję, żeby stanowisko szefa Rady Europejskiej było dla Beneluksu – tyle, że nie dla Holandii ,tylko dla Belgii. I znowu Timmermans oblizał się smakiem. Został desygnowany właśnie Charles Michel. Myślę, że będzie on pragmatyczny, bo słowa „wdzięczność” raczej nie ma w języku politycznym. Uważam, że między Radą Europejską a Polską wraca normalność. Będą to wreszcie relacje normalne. Bo do tej pory te dwie kadencje Donalda Tuska to były relacje nacechowanie emocjami negatywnymi dla Tuska, obsesjami wobec Jarosława Kaczyńskiego i w ogóle wobec polskich władz - i to rzutowało na te relacje miedzy Radą Europejską a Polską. Od tej pory zaczyna się czas pragmatyzmu, zdrowego rozsądku i normalności. I wierzę, że Charles Michel będzie wreszcie ojcem tej zmiany. Na koniec jedna uwaga  -  poczułem się staro po usłyszeniu tej nominacji, ponieważ znam ojca Charlesa Michela : jego ojciec to były szef MSZ Królestwa Belgii, a  także komisarz w Komisji Europejskiej – ponad dekadę wstecz, a także mój kolega z europarlamentu, dwukrotny europoseł, przewodniczący Zgromadzenia EU – AKP (czyli Afryka, Karaiby, kraje Pacyfiku). Znam dobrze ojca, nawet pracowałem z nim, a jego syn zostaje szefem Rady Europejskiej. Poczułem się więc jak człowiek leciwy. 

Nie wiem jak można Pana pocieszyć? 

 - Dobrym słowem. 

 Wszystkiego dobrego zatem, europoseł Ryszard Czarnecki, polityk Prawa i Sprawiedliwości był gościem „Poranka Wnet”.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka