129 obserwujących
3991 notek
1805k odsłon
  381   0

Polscy architekci – światowa potęga i promocja polskości

Pamiętam swoją dumę, ale też zaskoczenie, gdy jeżdżąc po świecie, spotykałem majestatyczne budowle będące dziełem polskich architektów. Tak było w Ameryce Łacińskiej, tak było na południowym Kaukazie. Polscy architekci byli ambasadorami polskości i Rzeczypospolitej nawet wtedy, a może szczególnie wtedy, gdy państwo polskie nie istniało na mapie Europy.

Ich wielkie sukcesy wynikały nie tylko z profesjonalizmu, lecz także z zakorzenionego w polskiej kulturze szacunku dla innego dziedzictwa historycznego i lokalnych tradycji jako integralnego elementu polskiej tolerancji. Polscy architekci, budując wspaniałe gmachy czy kościoły, jednocześnie wszędzie tam, gdzie byli, angażowali się na rzecz miejscowych Polaków, wspierali naukę języka polskiego, kultywowali narodową tradycję i ochronę polskiego dziedzictwa historycznego. Spacerując ulicami Sankt Petersburga, polscy turyści czy oficjalni goście, którzy chcą odwiedzić słynną Galerię Tretiakowską, często nawet nie wiedzą, że idąc Newskim Prospektem, co chwilę spotykają się z wyjątkowymi budynkami zaprojektowanymi przez Polaków: Mariana Peretiatkowicza i Mariana Lalewicza. W innej stolicy – w Kijowie – i nie tylko tam, spotykamy wyjątkowe dzieła „kijowskiego Gaudiego”, czyli Władysława Horodeckiego. Eksperci przyrównują je do architektonicznych pereł w stolicy Katalonii.

Polscy architekci pod zaborami: od Petersburga przez Kijów po Kaukaz 

Polscy architekci odcisnęli swoje piętno w Odessie nad Morzem Czarnym. Znawcy piszą, że to wielokulturowe miasto ze swoją liczną niegdyś Polonią zawdzięcza naszym rodakom „romantyczny urok i wyrafinowany szyk”. Inne miasto Ukrainy, Charków, to również teren działania polskich architektów, jednocześnie aktywnych w życiu publicznym tej aglomeracji.

Bliska polskim sercom Gruzja, z jej stolicą Tbilisi, to przestrzeń (i kultura) kształtowana przeszło 100 lat temu przez Polaków: Aleksandra Stanisława Rogojskiego, Aleksandra Szymkiewicza, Henryka Hryniewskiego. Ale przecież po sąsiedzku, w Azerbejdżanie, nasi rodacy budowali i szyby naftowe, i do dziś zachwycające budynki. 

Na rosyjskiej Syberii poniosły śmierć dziesiątki tysięcy polskich zesłańców, ale też Polacy zapisali się w tamtych dziejach nie tylko na kartach martyrologii. Polski wynalazca i architekt Klemens Leszewicz starał się wygrać z wieczną zmarzliną, a Włodzimierz Sokołowski w Krasnojarsku wzniósł kilkadziesiąt budynków w stylu secesji i neoklasycyzmu, co mogło szokować gości z Europy Zachodniej, którzy oglądali tam to, co dobrze znali ze swoich metropolii. 

Polscy architekci zdobywali też Europę Zachodnią, co ułatwiał fakt, że kończyli specjalistyczne szkoły w Niemczech i Austro-Węgrzech. Zygmunt Gorgolewski wygrywał prestiżowe konkursy architektoniczne w Berlinie. Lucjan Wyganowski tworzył w Paryżu. Polacy w wielu czeskich miastach pozostawili spuściznę w postaci muzeów, pałaców, kościołów, domów handlowych i mieszkalnych. Przenosząc się z jednych kresów Europy, czyli z Polski, na inne kresy Starego Kontynentu, po drugiej stronie, nad Atlantykiem, do miasta Vigo, warto wspomnieć o działalności architekta Michela Pacewicza, syna powstańca listopadowego i Francuzki. 

Pierwsze centrum handlowe dziełem... Polaka 

Nasi tworzyli też monumentalne budowle w Brazylii (São Paulo) i Peru (Lima), a po dziesiątkach lat, po tragicznym trzęsieniu ziemi, także w innym peruwiańskim mieście Chimbote.

Jedno z pierwszych centrów handlowych na świecie powstało za sprawą polskiego architekta pochodzącego z Warszawy Rudolfa Żelaziewicza. Ten mieszkaniec stolicy był profesorem architektury w Akademii Sztuk Pięknych w Sankt Petersburgu. Ale przede wszystkim był autorem pasażu handlowego Stenbocka–Fermora (zbudowanego w połowie XIX w.). W trójpiętrowym budynku rosyjscy bogacze kupowali biżuterię czy towary luksusowe, ale gościli tam też z koncertami wielcy artyści, jak choćby Stanisław Moniuszko. Było tam też Muzeum Figur Woskowych niczym londyńska kolekcja Madame Tussaud. Ale było również małe zoo, co stało się inspiracją dla Fiodora Dostojewskiego, który swoje opowiadanie „Krokodyl” umieścił właśnie w tym pasażu na Newskim Prospekcie. To zabawne, że pisarz uważany za antypolskiego akcję swego utworu wkomponował w dzieło… polskiego architekta. Tenże nasz rodak projektował w rosyjskiej stolicy także budynki policji i straży pożarnej. Ale również koordynował wszystkie prace budowlane na trasie Petersburg–Moskwa, zbudował także dworzec kolejowy. Zmarł na Wyspach Brytyjskich (jego żona była Angielką), ale zdążył jeszcze otrzymać jedno z najwyższych odznaczeń od królowej Portugalii Marii II – Krzyż Komandorski Orderu Chrystusa za przygotowanie mapy dróg w tym kraju. 

Inny Polak, Karol Majewski, rodem z olbrzymiego skupiska Polaków – Żytomierza – zaprojektował w Petersburgu dwa więzienia, ale też kościoły. 

Zawisza Czarny patrzy na Baku... 

W Baku naczelnym architektem azerskiej stolicy był Kazimierz Skórewicz (zmarł w 1950 r., przeżywszy dwóch synów zabitych przez Niemców w Auschwitz i Palmirach). Po nim naczelnym architektem Baku został urodzony w Petersburgu Polak Józef Płoszko. Jego Pałac Ismaiła w stylu neogotyckim do dziś gości prezydium Akademii Nauk Azerbejdżanu. W jego słynnym Pałacu Szczęścia jest rzeźba rycerza z tarczą i mieczem – jest to… Zawisza Czarny, który do dziś z góry patrzy na azerską stolicę.

W Harbinie (Chiny) dworzec budował Ignacy Cytowicz. Centralny plac miasta w chińskim Dalianie to dzieło Kazimierza Skolimowskiego, zresztą dziadka reżysera Jerzego Skolimowskiego. Świątynię Thế Miếu w Wietnamie poddał renowacji syn Żołnierza Wyklętego (ujawnił się dopiero w 1953 r., po śmierci Stalina) Kazimierz Kwiatkowski, podobnie jak sanktuarium świątynne w Mỹ Sơn. W Singapurze żołnierz AK i więzień niemieckich obozów koncentracyjnych Krystyn Olszewski wymyślił Marina City – jest to miasto-park nad zatoką o tej samej nazwie.

Polscy architekci na sześciu kontynentach 

Jedna z pierwszych kobiet architektów w Europie Środkowej Polka Maria Frommer urodziła się w Warszawie, tworzyła w Czechach, studiowała w Lipsku i Berlinie, a rozprawę doktorską broniła w Dreźnie. Była pierwszą kobietą w Niemczech z doktoratem z architektury.

Zmieniając zupełnie szerokość geograficzną: będąc w Bejrucie, cudownej stolicy Libanu, oglądałem budynki wzniesione przez Karola Schayera. To filmowa postać. Jako osiemnastolatek walczył o polski Lwów, a potem w wojnie polsko-bolszewickiej, by potem pracować w polskich już Katowicach, budując szkoły, banki i kamienice w kilku miastach Górnego Śląska, ale także rozebrane później przez Niemców Muzeum Śląskie. Potem wraz ze współpracownikami stworzył około stu (!) budowli właśnie w Libanie. 

Można jeszcze mówić o Luciano Kulczewskim z Santiago de Chile, Lucjanie Korngoldzie budującym w Brazylii, Jordanie Czesławie Wysockim w Buenos Aires, Brunonie Paprockim – legioniście, podpułkowniku, który potem tworzył budowle Peru i Paragwaju. 

„Cudze chwalimy, swego nie znamy” – warto to motto zadedykować tym wszystkim, który zachwycając się dziełami modnych zagranicznych architektów, nie chcą pamiętać, że nasi architekci odcisnęli swoje piętno na sześciu kontynentach. Dobrze, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych (brawa dla wiceministra Szymona Szynkowskiego vel Sęka) wydało właśnie przy współpracy z Instytutem Łukasiewicza kierowanym przez Macieja Zdziarskiego album „Polscy architekci w świecie”. Można pogratulować jego autorkom, Magdalenie Stokłosie i Aleksandrze Wójcik, że pokazały nam ten fenomenalny polski eksport i promocję Polski na przestrzeni 150 lat, od drugiej połowy XIX w. po czasy współczesne.

*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" (27.07.2020)

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości