136 obserwujących
4307 notek
1879k odsłon
  169   0

Wierzę w Biało-Czerwonych ...

W mistrzostwach Europy nasza drużyna narodowa wygląda lepiej niż w Tokio. W meczu z Serbią widzieliśmy innych Biało-Czerwonych niż w Japonii: potrafili wyjść z opresji i wygrać tiebreak. . Zobaczyliśmy charakter zespołu, ale też i trener Vital Heynen inaczej reagował, w kluczowym momencie rywalizacji z Serbami wprowadzając zmiany, które pomogły odwrócić przebieg rywalizacji.

To był być może kluczowy mecz Biało-Czerwonych w kontekście tych mistrzostw Europy. Zwycięstwo nad obrońcami tytułu dało nam duży power. Przede wszystkim zaś - dało luz i podbudowało nasz zespół psychicznie. Dzięki temu reprezentanci mogli się w pełni zresetować. I odegnać koszmary, które pojawiły się po porażce z Francją. W Krakowie bijąc mistrzów Europy nasi siatkarze zrobili wielki krok w kierunku obrony medalu ME.

Patrząc tak z bliska, jak Pan można wyczuć, że inne jest nastawienie mentalne, coś naprawdę drgnęło w dobrym kierunku?

- Nastawienie mentalne nie było złe w Tokio, nie zagrały inne czynniki, ale to jeszcze nie pora na pogłębione analizy. Cieszmy się seria 6 polskich zwycięstw w Krakowie i Gdańsku. Uważam, że dzięki nim siatkarze weszli na wyższe obroty. Wierzę, że będą to obroty medalowe. Miałem okazję porozmawiać po tym triumfie z Serbia z Michałem Kubiakiem, kapitanem naszej drużyny, dłużej, tak od serca. Wiem, że nasi zawodnicy potrzebowali takiego przełamania, potrzebowali punktu zwrotnego. I nie dostali tego w prezencie, tylko wyszarpali to. A dzięki temu – mam nadzieję – mocno się napędzili.

Są zespoły, które prezentują się lepiej od naszych zawodników na tym etapie mistrzostw Europy?

Wbrew pojawiającym się tu i ówdzie opiniom , uważam, że Polacy grają w ME bardzo równo. Ci, którzy dziwili się stratą setów z Grecją i Portugalią najwyraźniej nie wzięli pod uwagę, że poziom siatkówki na świecie bardzo się podniósł i wyrównał. Rosja przegrała przecież na Euro z Turcją, Serbowie stracili dwa sety i – co za tym idzie - punkt w meczu z Grecją. Nasz zespół gra stabilnie , odnosi zwycięstwa i zmierza, mamy nadzieje, w kierunku strefy medalowej. A o to przecież chodziło.

Czy niezależnie od wyniku osiągniętego w mistrzostwach Europy, kontrakt Heynena po ME nie zostanie przedłużony?

- Nie Pan pierwszy mnie o zapytał, nawet nie drugi i nie trzeci; wszyscy mnie ,nas o to pytają. Ale teraz trzeba skupić się na walce o mistrzostwo Europy. Wszelkie dywagacje personalne nie służą budowaniu optymalnej atmosfery do gry i zwyciężania. W sytuacji, gdy czekają nas decydujące mecze wszelkie inne sprawy proponuję przenieść na czas po 20 września.

Jak na polityka przystało, wypowiada się pan bardzo dyplomatycznie. Zapytam jednak wprost: czy zamierza Pan wystartować na prezesa PZPS?

- Myślę, że akurat jest odwrotnie, bo akurat w Polsce wielu polityków wypowiada się mało dyplomatycznie (śmiech). Będę jednak litościwy dla kolegów-polityków i zostawię ten temat. A co do drugiej kwestii – tak, to bardzo prawdopodobne, jestem bliski decyzji wystartowania na prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Wybory zaplanowano na koniec września, więc nie ma sensu, aby dłużej stanowiło to temat domysłów.

Rozumiem, że ma pan już przygotowaną koncepcję rozwoju związku?

- Mój program współtworzyło wielu działaczy i szkoleniowców, także byłych zawodników, ludzi, którzy namawiali mnie do startu w wyborach. Zresztą i teraz zgłaszają się do mnie nie tylko z deklaracjami poparcia – a jest naprawdę szerokie – ale też z różnymi naprawdę ciekawymi, nowatorskimi pomysłami.

Kiedy ogłosi pan program?

- Właśnie to robię... Fragmenty pojawiły się nawet w naszej rozmowie, choćby w kontekście dofinansowania szkolenia młodzieży i ratowania klubów niższych lig. Na Walnym Zgromadzeniu Sprawozdawczo-Wyborczym przedstawię całościową prezentację. Co trzeba zmienić ? Na pewno jesteśmy za słabo reprezentowani w federacji europejskiej i światowej. Jako bardzo silny siatkarsko kraj Polska powinna mieć więcej i to znacznie więcej do powiedzenia . I do tego zamierzam, jako prezes, dążyć. Będę się jednak upierał, że priorytetem powinno być stworzenie optymalnych warunków dla rozwoju Siatkarskich Ośrodkow Szkolnych, w tym zwiększenie ich finansowania, a co zatem liczby ,ale tez rozwój klubów młodzieżowych i kadr wojewódzkich. To samo dotyczy reprezentacji kraju we wszystkich kategoriach wiekowych – zarówno męskich jak i żeńskich. Uważam także, że nadal powinniśmy skutecznie zabiegać o organizowanie w Polsce największych imprez mistrzowskich. A istotnym zadaniem nowego prezesa PZPS będzie pozyskiwanie na te wszystkie cele środków finansowych.

Cieszy się Pan opinią działacza, który jak nikt inny wie, jak te środki pozyskiwać. Zasłużoną?

- Powiem bez fałszywej skromności, że chyba tak - wiem, jak to robić! W ostatnich latach pozyskałem wiele środków, głównie oczywiście dla polskiej siatkówki, ale także dla żużla. Zatem dla naszego narodowego sportu olimpijskiego i naszego drugiego sportu narodowego - tyle, że nieolimpijskiego. Mam w tym duże doświadczenie, rozeznanie i jestem skuteczny.

To na koniec rozmowy poproszę jeszcze o opinię o zmianach, które zaszły w PZPN. Piłkarska reprezentacja Polski we wrześniu wywalczyła 7 punktów w kwalifikacjach MŚ, po dobrej grze zremisowała z Anglią, pokazała „cojones”. Po przejęciu władzy przez Cezarego Kuleszą trochę przewietrzona została atmosfera wokół związku…

- Napoleon powiedział kiedyś, że życzy sobie mieć tylko takich generałów, którzy mają szczęście. I odnoszę wrażenie, że prezes Kulesza jest takim generałem, to znaczy ma farta. Nie jestem zazdrosny o sukcesy piłkarzy – jeśli już, to pewnie jest odwrotnie - więc trzymam kciuki za powodzenie nowych władz PZPN i futbolowej kadry. Naprawdę mocno wierzę w awans do finałów mistrzostw świata w Katarze.

Pierwszą decyzją nowego zarządu PZPN było zlikwidowanie wyników i tabel w rozgrywkach najmłodszych roczników. To sygnał, że kwestie szkoleniowe zaczynają wreszcie nadążać za standardami światowymi?

- Ruch ten oceniam jako bardzo ciekawy. A słyszę też, że był mocno oczekiwany przez środowisko i zwiastujący chęć budowania na „long term”, czyli na dłuższą metę. Uważam, że to dobre założenie, ponieważ tylko w ten sposób można położyć podwaliny pod sukcesy. I tu nasz przykład : polska siatkówka opiera się na zdrowej piramidzie i wielkich inwestycjach w szkolenie najmłodszych i młodzieży – i futbol też nie ma innego wyjścia. Bo nie ma alternatywy, nie ma innej drogi dla żadnego związku sportowego w Polsce. Aż dziwne, że poprzednie władze PZPN nie miały chyba takiej świadomości…

Rozmawiał Adam Godlewski


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport