Ryszard Surmacz
Nie bądźmy naiwni.
4 obserwujących
66 notek
20k odsłon
187 odsłon

Bo mnie się wydaje

Wykop Skomentuj7

W 1945 r. cała dotychczasowa pojemność pojęcia „mnie się wydaje” została jeszcze wzbogacona o niezwykle traumatyczne doświadczenia okresu II wojny i miała szczególną wartość. Jeżeli można tak powiedzieć - w tym momencie nasz poziom intelektualnego doświadczenia osiągnął standard światowy. Niestety, nie wykorzystaliśmy go z kilku względów: 1. rozpędzenia i wymordowania naszych tradycyjnych elit, 2. postawienia ich w stan konieczności obrony indywidualnego życia, 3. zdławienia kultury duchowej Polaków, 4. narzucenia nam obcych wzorców i obcych elit.

Przez okres PRL nacisk owego kokonu zmian był tak przemożny i totalitarny, że dopiero od kilku lat zaczynamy odwoływać się do prawd szczątkowych, które zdołały się jeszcze uchować. Ale w naszych odwołaniach natrafiamy na kolejny rodzący się totalitaryzm, tym razem, liberalny, który, w swoich żądaniach, zaczyna niewiele różnić się od poprzedniego. Zarówno szkoła, media jak i działania państwa, poprzez swoje przyzwolenie lub bierność, zaczynają coraz bardziej uszczuplać tytułowe pojecie i zaniżać ogólny poziom statystycznego Polaka. Zaczyna wysychać to, co najważniejsze, to, co tworzy podstawy rozumienia świata, własnej kultury, to, co napędza kreację i stanowi o wartości człowieka oraz jego postawy. Ta postępująca indolencja spotkała się z niezwykłą i fantastyczną ofertą – internetem, który dodatkowo wprowadził człowieka w świat wirtualny. Tam zaczął on budować swoje nadzieje i tam realizować swoją wolność. Zachwyt tym narzędziem pracy doprowadził do tego, że podczas podsumowania końcowego na XVI Zjeździe Historyków Polskich we Wrocławiu (1999), jeden z bardzo znanych historyków, stwierdził, że już teraz książki staną się zbyteczne. I stały się. Czy Profesor miał rację?

Nie miał racji, ale przepowiedział prawdę - dlatego, że całe powojenne 70 lat uchroniło nas od nieszczęść wojny, ale ostatnie trzydzieści, raczej zdemoralizowało niż zbudowało – miedzy innymi poprzez kiepskie czytelnictwo i fasadową gloryfikację zwykłego narzędzia, jakim jest internet. W 1989 r. byliśmy moralnie przygotowani do zbudowania nowego państwa. Wprawdzie wisiały nad nami RPL i „demokratyczna” naiwność, ale społeczeństwo nie było rozbite do tego stopnia, jak dziś. Przegraliśmy II wojnę i przegraliśmy III RP, a ich klęska nie została nawet zauważona – wszystko utopiono w wirtualnej Polsce. I ta wirtualna Polska kształci swoje dzieci, a dzieci uciekają do internetu, jako alternatywnej i złudnie lepszej rzeczywistości, znajdują tam wszystko, prócz systematycznej wiedzy, która pozwala oddzielać dobro od zła. Tak więc wspólnie szkoła, media, internet, a ostatnio nawet Kościół zaczynają coraz dokładniej wyczyszczać prawdę o nas samych i pojecie „mnie się wydaje” napełniać coraz większą pustką i bezradnością. Żeby nie pozostać gołosłownym. Idąc kiedyś za grupą młodzieży usłyszałem jakiś dialog, w którym rozmówczyni wymieniła „sześciu królów”. Sądziłem, że to żart, ale wkrótce kolega ją poprawił. Odpowiedzią było zdziwienie i obojętność. Działo się to 8.01.2020 r, w dwa dni po uroczystej procesji ulicami wielu miast. Kościół w Polsce musi zrozumieć, że Biblia, która jest podstawą wiary, ma dziś bardzo wiele atrakcyjniejszych ofert cywilizacyjnych i Jej znajomość posiedli głównie ci, którzy muszą ją znać lub samoucy. Pozostali Biblii nie chcą znać lub udają, że mają wiedzę na jej temat.

Z tą ogólną pustką i bezradnością nowi ludzie zdobywają szlify, tytuły, stanowiska. I na takim właśnie „mnie się wydaje” budujemy dzisiejszy swój świat. A potem dziwimy się, że mamy to, co mamy.


Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo