Wyborcza nie zrozumiała Sentino tak samo jak nie rozumie go polski rynek

Instagram
Instagram
Gazeta Wyborcza podjęła próbę "wytłumaczenia" Sentino. „Bywa złodziejem, przemytnikiem narkotyków, bossem i cynglem mafii. Kim jest raper Sentino?” - grzmi tytuł. Do tekstu odniósł się sam Sebastian Enrique Alvarez. I nic dziwnego - trudno nie odnieść wrażenia, że styl ex cathedra artykułu wskazuje na malkontenctwo.

Sentino odnosi się do tekstu Wyborczej

"Poznałem Sentino – jak większość rodaków – pięć lat temu za sprawą piosenki i teledysku »Tatuażyk«. Lato, słońce, morze. Na jachcie kilka pań i jeden pan, w ich dłoniach kieliszki z bąbelkami. Panie wyginają się ponętnie, udając, że nigdy w życiu lepiej się nie bawiły, a pan trochę rapuje, trochę podśpiewuje [...] Nic z tego nie rozumiałem, ale uśmiałem się jak norka, oglądając ten klip pięć, może dziesięć razy z rzędu" - pisze Jarek Szubrycht.

W podobnym tonie - ironiczno uszczypliwym (choć niektórzy znajdą tam także akordy naiwno-filisterskie) zachowany jest cały artykuł.

Autor stawia Sentino obok takich twórców jak Peja czy Kękę, którzy są "w średnim wieku, po przejściach, ale już ustatkowani, ojcowie dzieciom, odpowiedzialni i stateczni" i w związku z tym najbardziej do niego przemawiają.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że Kękę urodził się w tym samym roku co Sebastian Alvarez (Sentino jest z czerwca, a Kękę z września).

Wyborcza zauważa, że Sentino wyróżnia się na tle innych artystów z polskiego podwórka. Fakt ten tłumaczony jest tym, że Sentino wychowywał się na innych ulicach i nasiąkał innymi wpływami, co "daje mu to w Polsce pewną przewagę nad kolegami po fachu".

Zobacz także:

"Nie umie śpiewać, korzysta z autotune'a"!

Artykuł Wyborczej krytykuje również umiejętności wokalne Sentino.

"Głos ma niezły, niski, ciemny – plus. Podśpiewuje, choć nie umie – minus. Już lepiej, kiedy sięga po autotune, wie, jak dobrze wykorzystać to narzędzie".

Sentino przypomniał w swojej relacji, że to, co robi, jest muzycznie przynajmniej pięć lat przed polskim rynkiem:

"Każde flow. Każda zmiana tempa. Każda przerwa. Każde akcentowanie słów z brzmieniem cudzoziemskim jest inspirowane europejskim i amerykańskim rapem. Każda 808. Każdy snare. Każdy hihat. Każdy sample zgrywa się w całość z głosem. Głosem którym nawijam w trzech oktawach a autotune to element stylu a nie konieczność".

image

"Kolega z Gazety Wyborczej pisze, że nie umiem śpiewać, choć cała Polska słucha moich nut. Na podstawie moich melodii i top line’ów Sony ATV mnie podpisało za pół miliona złotych. Złośliwy artykuł. Sprawdź mój profil, to zobaczysz, co jest prawdą" - komentował Sentino.

"Nie chciałem być jak inni, zawsze chciałem być gangsta"

Wyborcza odniosła się również do elementów gangsterskich pojawiających się w twórczości Sento.

"Zanim Netflix nakręci o jego krwawych przygodach serial na miarę "Narcos", Sentino sam musi o tym wszystkim opowiedzieć, żeby coś z jego heroicznych czynów przypadkiem potomnym nie umknęło" - czytamy.

Autor Wyborczej zauważa, że teksty Sentino "wpisują się w coraz popularniejszy nurt światowego hip-hopu zwany drillem", co samo w sobie może stanowić komentarz do całości artykułu i stanu wiedzy na temat sceny hiphopowej.

Sentino zaznacza, że w Polsce nie ma osób, które dysponowałyby dostateczną wiedzą, żeby oceniać jego dorobek artystyczny:

image

O Sentino będzie się jednak jeszcze mówić. Przydałaby się przede wszystkim fachowa opinia o samej jego twórczości a nie tylko wspominanie afer i całego pozamuzycznego kontekstu.

Sebastian stoi murem za swoją twórczością, tysiące komentarzy pod jego utworami zachwalających "melodyjność nieosiągalną dla żadnego innego polskiego rapera" wskazują na bardzo wysoką wartość jego muzyki, która przecież nie musi być przez wszystkich rozumiana.

WP

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura