4 obserwujących
113 notek
216k odsłon
1533 odsłony

Apel polskich twórców o ochronę ich praw autorskich

Wokalistka jazzowa Urszula Dudziak. Czerwiec 2019. Fot. PAP/ Jacek Bednarczyk
Wokalistka jazzowa Urszula Dudziak. Czerwiec 2019. Fot. PAP/ Jacek Bednarczyk
Wykop Skomentuj53

Polscy twórcy i przedstawiciele przemysłu kreatywnego popierają nową wersję unijnej dyrektywy o prawach autorskich. Chcą chronić swoje prawa autorskie przed wykorzystywaniem przez światowe koncerny.

"Stajemy wobec gigantów, najpotężniejszych korporacji świata, dysponujących wielomilionowymi budżetami na działania lobbingowe. Stajemy wobec firm wpływających z ogromną łatwością na polityków, na rządy, wykorzystujących swoje przewagi w sposób bezwzględny" - napisali przedstawiciele inicjatywy Razem dla kultury w manifeście, który podpisali m.in. muzycy Urszula Dudziak, Maria Sadowska, Jan A.P. Kaczmarek i dziennikarze Piotr Metz i Jan Pospieszalski.

- Jest to inicjatywa twórców, youtuberów, przedstawicieli przemysłu kreatywnego. Popierają oni nową wersję dyrektywy o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, która ma na celu zrównoważenie panowania wielkich gigantów ponadnarodowych i przeciwstawienie ich działalności lokalnemu przemysłowi kreatywnemu po to, aby twórcy mogli dostawać godziwe wynagrodzenie za udostępnianie twórczości na YouTube, Facebooku czy innych dużych platformach - mówi Jan Młotkowski, szef wydziału ds. komunikacji ZAiKS, popierający akcję Razem dla kultury.

- Obecnie te firmy chowają się za starą dyrektywą z 2001 roku, która określa je wyłącznie jako firmy hostingowe. W wyniku tego nie odpowiadają one za treści, które są zamieszczane na ich serwerach - tłumaczy Młotkowski. Platformy te powinny ponosić odpowiedzialność za treści, które są zamieszczane w ich serwisach, jeśli na nich zarabiają. - Powinien być obowiązek licencjonowania tych treści - mówi Młotkowski. 

Google powinien przekazywać raport z wykorzystania twórczości, aby twórcy mogli być wynagradzani za ich wykorzystane utwory. Młotkowski uważa, że "wielkie firmy, którym nie jest na korzyść wprowadzenie dyrektywy, robią wiele, aby dyskusja stała się polityczną. - Używają fałszywych haseł, np. ACTA 2, które nie ma nic wspólnego z dyrektywą; straszą podatkami od linków, wyprowadzają na ulicę dzieci, które miały strajkować w obronie wolności w internecie. Wolność w internecie będzie wtedy, kiedy ludzie nie będą okradani - mówi Młotkowski. 


Żadna polska firma, portal, serwis, nie załapuje się w widełki nowej dyrektywy.


Nowa unijna dyrektywa nie dotyczy małych i średnich firm. - Żadna polska firma, portal, serwis, nie załapuje się w widełki obowiązującej dyrektywy. Dotyczy ona wyłącznie największych globalnych graczy, chroni ona nasz wewnętrzny rynek europejski i daje możliwość godziwych wynagrodzeń dla naszych rynków kreatywnych - wyjaśnia Młotkowski. 

Unijna dyrektywa o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Państwa UE mają dwa lata na wdrożenie przepisów. Nowe przepisy wzbudzają emocje w niektórych państwach UE, m.in. w Polsce. W maju rząd polski złożył skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Przeciwnicy tych regulacji mają wątpliwości, czy przepisy nie będą ograniczały wolności słowa w internecie. Nie poparły ich Polska, Holandia, Włochy, Finlandia i Luksemburg.

W marcu 2019 r. odbył się w Warszawie Okrągły Stół z udziałem przedstawicieli rządu, twórców oraz branży internetowej. Więcej na ten temat: Okrągły stół ws. unijnej dyrektywy o prawach autorskich. Twórcy apelują do władzy.


BG


Wykop Skomentuj53
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka