164 obserwujących
1919 notek
4655k odsłon
1859 odsłon

Jak dotąd, Polska nie miała szczęścia do premierów

Wykop Skomentuj34

W efekcie, zbałamuceni przez Michnika i jego gazetę rodacy, którym pan redaktor zdołał sprytnie wmówić, że stanowią elitę III RP, a więc są obywatelami lepszej kategorii, co im odebrało zdolność obiektywnego postrzegania rzeczywistości, wybrali premierem złotoustego picusia glancusia, niejakiego Donalda Tuska, od dawna szykowanego przez post-komunistów na to stanowisko.   

Krasomówczy Donald miał być premierem silnym, słownym, pracowitym, konsekwentnym i oddanym interesom Polski. W efekcie, jak tylko wybuchała jakaś kolejna afera krył się po kątach jak przedszkolak, nie spełnił praktycznie żadnej z obietnic wyborczych, jak kraj był w potrzebie grał w piłkę bądź jeździł na nartach, po kilka razy z rzędu zmieniał podjęte decyzje i wycofywał się z tego, co wcześniej powiedział, a jak się wydarzyła tragedia smoleńska, oddał bez wahania śledztwo w ręce Rosjan. Zaś sukcesy sondażowe odnosił wyłącznie dzięki straszeniu Polaków ludojadem Jarosławem i umiejętnym podżeganiu wojny polsko polskiej. A jak PIS się odbił stracił kompletnie głowę i popełniał błąd za błędem, a w sytuacji krytycznej uciekł do Brukseli pozostawiając u steru państwa Ewę Kopacz, o której można powiedzieć tylko tyle, że w spektakularnie żałosny sposób pogrzebała ostatecznie Platformę.

Jak widać, Polska nie miała dotąd szczęścia do premierów.

Aż nadszedł sądny dla III RP rok 2015, kiedy Prawo i Sprawiedliwość wygrało najpierw wybory prezydenckie, a zaraz potem parlamentarne z przewagą sejmową, zaś Jarosław Kaczyński zarekomendował na urząd premiera Beatę Szydło.

We wrześniu 2014 w notce pt. „Trzy warunki sine qua non by PIS przejął władzę w Polsce” – vide: http://salonowcy.salon24.pl/604040,trzy-warunki-sine-qua-non-by-pis-przejal-wladze-w-polsce pisałem, cytuję fragmenty:

A więc chcąc wygrać wybory parlamentarne Jarosław Kaczyński musi teraz pokazać konkretny program i rzutem na taśmę wykonać jakiś „rewolucyjny” ruch polityczny o wadze przebijającej ciężar gatunkowy manewru Donalda Tuska z przeniesieniem się do Brukseli. Bo właśnie nadszedł czas, kiedy Polska po raz drugi po roku 1989 znalazła się w kluczowo dla jej losów ważnym momencie (…) Moim zdaniem, takim „rewolucyjnym”, albo lepiej „ewolucyjnym” ruchem powinno być jak najszybsze ogłoszenie przez Jarosława Kaczyńskiego deklaracji, że jeśli PIS wygra wybory parlamentarne on w tym samym dniu usunie się na jakiś czas ze sceny politycznej na rzecz już teraz wyznaczonego przez siebie następcy.  Kogo? Nie wiem. Byle z całym dla pana profesora szacunkiem nie był to kompletnie niemedialny i już nie młody Piotr Gliński. Zaś personalnego wyboru kandydata na swoje miejsce musi dokonać sam prezes Kaczyński choćby nawet wbrew protestom jajogłowych prominentów jego partii. Bo to jest dla PIS-u już ostatnia szansa…”, koniec cytatu.

Życie pokazało, że moja wizja się częściowo sprawdziła, bo Jarosław Kaczyński wtedy zapowiedział, że jak PIS wygra jesienne wybory to on zrezygnuje z kandydowania na stanowisko premiera.

Ale, jak napisałem w rzeczonej notce, we wrześniu 2014 nie byłem jeszcze przekonany, kogo pan prezes Kaczyński powinien na prezesa Rady Ministrów namaścić. Jednakże, ani by mi wtedy do głowy nie przyszło, że mogłaby to być niegdyś wiecznie senna posłanka Beata Szydło.

Dlaczego?

Bo moim zdaniem dobry premier powinien być nie tylko najwyższej rangi urzędnikiem państwowym, lecz także, a może przede wszystkim ważnym jest, by miał charyzmę i osobowość, która jest w stanie w razie potrzeby mobilizować elektorat. Do tego jeszcze utalentowany premier musi być wizjonerem obdarzonym przez Boga niezwyczajną dalekowzrocznością. Ale to jeszcze nie wszystko. Skuteczny premier musi mieć w sobie coś z „komendanta”. W przeciwnym razie nic z tego nie będzie.

Bo czym innym jest walka o władzę, gdzie pani Beata Szydło wręcz fenomenalnie się sprawdziła, - niż tej władzy sprawowanie.

Więc tak sobie myślę, czy nie nadeszła już pora, by w imię stanu wyższej konieczności, kiedy skrajnie nieodpowiedzialna opozycja demoluje państwo hamując rozwój gospodarczy kraju, ster rządu wziął jednak w ręce sam Jarosław Kaczyński, bo choć rozumiem, że można pana Jarosława nie lubić, to jednak, co by o nim nie mówić nie sposób zaprzeczyć, że ten znienawidzony przez nieumiejącą oddać władzy w sposób cywilizowany opozycję totalną „kurdupel z wiecznie rozwiązaną sznurówką”, przy wszystkich jego wadach, posiada ów nadprzyrodzony polityczny instynkt, który go czyni postacią historyczną urodzoną do roli przywódczej.

Krzysztof Pasierbiewicz (Akademicki Klub Obywatelski (AKO) im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie)

 



Wykop Skomentuj34
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka