164 obserwujących
1721 notek
3754k odsłony
1611 odsłon

Take it easy! – list do red. Michała Szułdrzyńskiego

Wykop Skomentuj60

Powiem więcej, uważny czytelnik z łatwością zauważy, że w tekstach prasowych i wypowiedziach medialnych dziennikarzy zawodowych coraz częściej można znaleźć frazy, ba, wręcz całe akapity zerżnięte żywcem z blogosfery, a jeszcze nigdy nie udało mi się przeczytać, bądź usłyszeć, by jakiś profesjonalny dziennikarz podał źródło skąd tę frazę, bądź akapit splagiatował. A tym, co wielu zawodowych dziennikarzy potrafi naprawdę dobrze robić jest ograbianie blogosfery z intelektualnej myśli, żeby ją potem ogłosić jako swoją. Bo po prawdzie nie znam żadnego przypadku, żeby zawodowy dziennikarz choćby jednym słowem powołał się na to, co wyczytał w blogosferze. Słowem profesjonalni dziennikarze sferę blogosfery z premedytacją ignorują okrywając ją swoistym ostracyzmem i zmową milczenia, co musi Pan Redaktor przyznać stoi w jawnej sprzeczności z dziennikarskim etosem i zawodowym obyczajem. Bo chyba Pan Redaktor nie zaprzeczy, iż ruch blogerski także jest dziennikarstwem tyle, że obywatelskim, albo jak to się teraz mówi społecznościowym. I znowu proszę się na mnie nie obrazić jak Panu powiem, że przykładowo, u śp. blogera Seawolfa i innych tego formatu blogerów Szanowny Pan Redaktor mógłby ewentualnie terminować. To samo się tyczy wielu Pańskich kolegów.

Nasuwa się tedy pytanie, dlaczego tak się dzieje.

Otóż zaryzykuję tezę, iż zawodowi dziennikarze roszczą sobie prawo do wiekuistego monopolu na zbieranie, upublicznianie i komentowanie określonych informacji i opinii, - i nie przebierając w środkach, jak oka w głowie strzegą owej wyłączności traktując z buta każdego, kto w ich mniemaniu mógłby stanowić dla nich konkurencję. Chodzi tu także o aspekt merkantylny, bo zawodowi dziennikarze piszą za pieniądze, zaś blogerzy publikują swoje teksty za darmo. Powiem jeszcze więcej. Siła ruchu blogerskiego polega na tym, że w przeciwieństwie do dziennikarzy zawodowych, blogerzy oraz ich komentatorzy mogą swobodnie wymieniać miedzy sobą poglądy i opinie niejako ponad głowami polityków i służących tym politykom gazet. To jest właśnie ten komfort blogerów, którzy mogą głośno myśleć i odważnie komentować to, na co żaden etatowy dziennikarz się nie odważy. Tego właśnie zazdroszczą blogerom dziennikarze, ba, tego się jak ognia boją.  

Dlatego Szanowny Panie Redaktorze uważam, że Pańskie epitafium dla ruchu blogerskiego wsparte jakże złudnym przeświadczeniem, iż rzekomo „Idea blogowania powoli przechodzi do przeszłości”, - to modelowy przykład myślenia życzeniowego (ang. wishful thinking), a także nieuczciwa próba zdeprecjonowania wagi ruchu blogerskiego w oczach społeczeństwa wynikająca ze strachu przed konkurencją.  

Bo prawda jest taka, Szanowny Panie Redaktorze, że prasę drukowaną czytają, a publicystykę telewizyjną oglądają, - już tylko ludzie starzy i bardzo starzy, którzy w postępie geometrycznym odchodzą, zaś młodzi i bardzo młodzi już dawno się na Was wyznali i dlatego wyłącznie Internet ich interesuje. Pan o tym wie i stąd właśnie Pańska panika. Ale: „Too late honey! Pański artykuł mający na celu zdeprecjonowanie blogosfery to już „podrygi zdychającej ostrygi”, gdyż do przeszłości odchodzi nie idea blogowania, jak Pan Redaktor w swoim artykule sugeruje, lecz anachroniczna formuła uprawiania dziennikarstwa, która się już bezpowrotnie przeżyła.

Z poważaniem,

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)

Post Scriptum

Muszę wszakże ze smutkiem stwierdzić, że redaktor Szułdrzyński w jednej sprawie ma rację. Otóż w blogosferze zanika rzeczowa i merytoryczna dyskusja społeczna. I chyba wiem, co jest tego przyczyną. Otóż moim zdaniem jest to spowodowane podziałam społeczeństwa na dwa nienawidzące się plemiona, którym niewiele już brakuje do przysłowiowych plemion Tutsi oraz Hutu. Ten stan rzeczy spowodował, że znakomita większość osób komentuje tylko po to, żeby dowalić blogerowi, z którego poglądami się nie zgadzają, albo żeby się wzajemnie obelgami obrzucić. Konkretnymi przykładami takich oszołomionych nienawistników w przypadku niniejszej notki są  panowie piszący pod nickami @Edward Zawadzki oraz @Lesnodorski. Są to osobnicy, którzy plują na mnie niezależnie od tego, co napiszę. W moim przypadku ich nienawiść jest spowodowana tym, że wielokrotnie krytykowałem PiS, czego według nich prawdziwemu polskiemu patriocie robić nie wolno. W związku z tym ich komentarze sprowadzają się każdorazowo do prymitywnych obelg, insynuacji i złorzeczeń pod moim adresem, bez żadnej merytorycznej dyskusji. Niestety takich patogennie nienawistnych adwersarzy, którzy rozbijają merytoryczną dyskusję mam dużo więcej. To samo dzieje się na innych blogach i tu ma rację Sułdrzyński, że prawdziwa dyskusja społeczna zanika kosztem nienawistnych i ordynarnych pyskówek. Na szczęście udało mi się chociaż to, że na moim blogu nie ma wulgaryzmów, gdyż od samego początku blokowałem konsekwentnie komentatorów za wulgaryzmy i chamstwo. Dzięki opcji blokowania niemerytorycznych i wulgarnych komentarzy, na Salonie24 bloger ma możliwość zarządzania dyskusją i kontrolowania hejtu. Ale na wielu portalach blogerskich nie ma możliwości blokowania komentatorów i tam, zamiast merytorycznej dyskusji ma miejsce jedna wielka hejterska masakra.

Post Post Scriptum

Notka wisi już ponad trzy godziny, a komentarzy jak kot napłakał. Więc chciałbym nieśmiało spytać słowami piosenki Danuty Rin:

Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,
mmm, orły, sokoły, herosy!?
Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów,
gdzie te chłopy!? - Jeeeee!

Dookoła jeden z drugim jak nie nerwus, to histeryk,
drobny cwaniak, skrzętna mrówa, niepoważne to, nieszczere.
Jak bezwolne manekiny przestawiane i kopane,
gęby pełne wazeliny, oczka stale rozbiegane.
Bez godności, bez honoru, zakłamane swoje racje
wykrzykuje taki w domu śmiesznym szeptem po kolacji,
śmiesznym szeptem po kolacji, śmiesznym szeptem po kolacji...

Gdzie ci mężczyźni …

Bojownicy spraw ogromnych, owładnięci ideami
o znaczeniu wiekopomnym, i wejrzeniu, jak ze stali.
Gdzie umysły epokowe, protoplaści czynów większych,
niż pokątne, zarobkowe kombinacje tuż przed pierwszym.
Nieprzekupni, prości,…

Gdzie ci mężczyźni …


Wykop Skomentuj60
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura