2 obserwujących
14 notek
12k odsłon
2646 odsłon

MUNDIAL A SPRAWA POLSKA (cz. 4 Czy Lewy jest lewy?)

Wykop Skomentuj58

Miałem na dziś przygotowaną inną notkę (inną część mundialowej „opowieści”), ale… będzie o Robercie Lewandowskim. I od razu zapowiadam, że będę go bronił…


To Lewandowskiego trzeba bronić?


Jurgen Klopp:  "On ma wszystkie umiejętności, jakich oczekujesz od napastnika, szczególnie siłę fizyczną i świetne wykończenie, ale ma też technikę utalentowanego pomocnika, kiedy dostaje piłkę na środku boiska i rozdziela ją na skrzydło, to jest jak oglądanie rozgrywającego, piłka jest jego przyjacielem".


Guardiola: „On ma wszystko. Jest fantastycznym piłkarzem”. „Jest najbardziej profesjonalnym graczem, jakiego kiedykolwiek poznałem”.


Jurgen Kohler: „Ma wszystko”.


FAZ: „Patrząc na jego grę (…) nie można uciekać od porównania go z Messim i Ronaldo”.


Brytyjskie media nazywają Lewego często „Goal Machine”, a The Guardian w 2015 roku umieścił na piątym miejscu wśród najlepszych piłkarzy globu!


To tylko kilka ocen, a było takich bez liku.


Co prawda zaliczył kiedyś spadek formy za Guardioli i usiadł nawet przez chwilę na ławie. W pewnym momencie przestał strzelać dla reprezentacji i zaliczył słabszą końcówkę minionego sezonu oraz – niestety – występ na MŚ… ale to od lat TOP TEN na świecie! Gra w czołowym europejskim klubie (nie schodzącym poniżej ćwierćfinału LM). Lewy to 6-cio krotny mistrz Bundesligi (!) oraz nieprzerwanie od 2011 roku lider strzelców (3-krotny król strzelców oraz 3-krotny wicekról), król strzelców ostatnich eliminacji do ME i MŚ (pokonał m.in. Christiano Ronaldo), lider reprezentacji Polski, która po raz pierwszy pokonała reprezentację Niemiec i dotarła do ćwierćfinału ME etc. etc. etc.


Taak! Ale właśnie „okazuje się”, że to drewno, które może podawać co najwyżej buty Ronaldo. ???  Cóż – „taki mamy klimat” oraz „kamieni kupę” zamiast kraju… Żyjemy w takich, a nie innych realiach i trudno, nie ma co płakać – do pracy.
Tak naprawdę nie jestem więc oczywiście zaskoczony falą hejtu i dezinformacji na temat Roberta. Świadczy to tylko o tym jaką markę sobie wyrobił w świecie (nie tylko zresztą piłkarskim). Martwi mnie natomiast jak wielu moich rodaków daje się tej fali ponieść.


 Oczywiście rozumiem skąd się to bierze – hejterzy znają swój fach i wiedzą dobrze kiedy uderzyć. Roberta przez długi czas było trudno „ugryźć”. Musieli czekać całymi latami. Ich cierpliwość została jednak w końcu „wynagrodzona” – zasłużyli  . Starają się wykorzystać naturalne rozgoryczenie kibiców porażką naszej reprezentacji. Okazja idealna, więc – jak to się  mawia – cisną na maxa!


Ale Drodzy Rodacy nie dokarmiajmy ich i nie zachęcajmy. Bez sensu! Czas ochłonąć i nie dać się zwariować.


Robert Lewandowski wyrobił sobie znakomitą markę w świecie i co może  z pewnego punktu widzenia nawet ważniejsze - w Niemczech… bo ta sztuka nie udała się chyba żadnemu Polakowi na taką skalę. Wielu mówi „to tylko piłka”. Każdy zdrowo myślący wie jednak jaką rolę odgrywa dziś sport zawodowy - w tym właśnie ten najpopularniejszy - co najmniej wśród tzw. zwykłych ludzi. Jakieś wątpliwości? To proszę spojrzeć jakie znaczenie do sukcesów w futbolu przywiązują np. Niemcy. Dlaczego tak promują swoją piłkę i swoich graczy? Generalnie Polakom, dzięki naszym specyficznym stosunkom sąsiedzkim nie jest tam łatwo. Tym cenniejsze to, co zrobił Robert (i może w mniejszym stopniu, ale także m.in. Kuba czy Łukasz Piszczek). Robert przez całe lata świetnie reprezentował nasz kraj i nas samych. Teraz szybciutko o tym zapomnimy?


Zapomnimy jak został jako pierwszy Polak królem strzelców Bundesligi? Jak On i cała nasza „Polonia Dortmund” zadziwiła piłkarski świat detronizując Bayern, a następnie docierając do finału LM? Jak Robert upokorzył Real niemal w pojedynkę – jak nikt wcześniej. Byliśmy z niego (i całej trójki) dumni? Nie fajnie było słuchać w każdym zakątku świata: „Aaa, Polska? Lewandowsky!!!”? Ja nie zapomnę i jak sądzę, nie jestem sam, prawda?


Zadowoleni nie myśleliśmy wtedy o tym, że równolegle rodzi to naturalną złość naszych wrogów. Od zwykłej zazdrości i nienawiści począwszy, po działania „systemowe”.


Już po tamtym pamiętnym meczu BVB z Realem zwróciłem uwagę na wypowiedź Matsa Hummelsa, który pytany czy to Robert pokonał Real, zmarszczył się nieprzyjemnie i odciął: „wygrała cała drużyna!”. Tak – szczególnie on. Oczywiście gra i wygrywa cały zespół, ale zdarzają się wyjątki – tak jak wtedy. Cały świat pisał „Lewandowski 4 – Real 1”. Pan Hummels natomiast nie chciał zauważyć, że Robert wygrał dla BVB ten mecz, mimo jego wysiłków, aby stało się inaczej. To przecież on popełnił (nie pierwszy i nie ostatni w jego karierze) głupi błąd, po którym Ronaldo wyrównał na 1:1. Miał szczęście dupek, bo po jego stronie grał Lewy i spowodował, że to nie on został „gwiazdą” mediów po tym meczu. Dlatego „wyraziłem się” – przepraszam… ale czy Pan Hummels nie powinien być wdzięczny i w podzięce wiązać na przykład Lewemu buty na treningach?


Stało się zupełnie inaczej… i nie zdziwiłem się, że to ten sam Hummels po kilku latach przeżuwania w sobie żółci, dał sygnał wiosną tego roku do ataku na Lewego.


Robert przeszedł do Bayernu i cieszył nas dalej. Czyż nie? A nie było w nas (i mediach!) zawahania, czy da sobie radę, przebije się do pierwszego składu? Pamiętamy to jeszcze? A on nie tylko, że się przebił… ale zaliczył legendarny już wyczyn z Wolfsburgiem, kolejne korony króla strzelców i mistrzostwa Niemiec… Polak stał się liderem Bayernu Monachium! Hej, polscy kibice! Śmieliśmy wcześniej o tym marzyć?


Niestety Bayern nie potrafił podbić LM i ten fakt zaczął zwiastować katastrofę. Odszedł Guardiola. Drużyna zaczęła się szybko starzeć, a jej trzon łapać coraz więcej kontuzji. Nowi gracze często nie potrafili się wpasować, okazywali kompletnymi niewypałami albo także łapali kontuzje.  Bayern tracił styl, a zawodnicy radochę z gry. Robert i tak robił swoje!


Harował za siebie oraz wszystkich wiecznie chorych i kontuzjowanych, za błędne decyzje kadrowe, nieudolnych trenerów i nietrafione nabytki. Nikt nie zauważył, że Bayern ma ogromny problem ze skrzydłami. Na papierze wciąż były nimi dwie gwiazdy RR. Przychodzili do klubu inni i nie wiedzieli, jaka będzie ich rola w drużynie. Starali się, walczyli, gdy nagle cudownie zdrowiał np. Robben i tracili miejsce w składzie… więc odchodzili, a gwiazdorek równie nagle jak ozdrowiał, tak znowu łapał kontuzje i – ważne! – nie wiadomo na jak długo wypadał z gry. Szukać więc następcy, czy tymczasowego zastępcy? A przecież piłki ze skrzydeł, to paliwo dla napastnika. Robert i tak robił swoje!


Strzelał bramki jak na zawołanie w ciągu kolejnych lat, mimo, iż oprócz kłopotów ze skrzydłami, doszedł problem z partnerem w ataku, ponieważ Thomas Muller, król strzelców MŚ 2014 przestał strzelać. Już w sezonie 2016/17 równie ciekawe było to, czy Lewy strzeli 30 goli i zdobędzie kolejną „armatkę”, jak i to, czy Muller strzeli choć jednego gola! Tym czasem wypadł nagle Neuer, a karierę zakończył Philipp Lahm – legenda i dobry duch drużyny. Robert i tak robił swoje!


Tymczasem styl gry Bayernu od czasu odejścia Pepa coraz bardziej się rozmywał. Kolejny trener (Ancelotti), sprawiał wrażenie, jakby mu było wszystko jedno i dorabiał sobie jedynie do emerytury. Na boisku każdy coraz bardziej zaczynał grać pod siebie i piłkę w kierunku Lewego posyłał dopiero wtedy, jak już kompletnie nie wiedział co z nią zrobić. Robert dostał nowy kontrakt i miał być liderem, więc jako lider zwrócił uwagę na powyższy fakt (vide sytuacja z końcówki sezonu 2016/17). Dał sygnał, że  jest problem, że w drużynie dzieje się źle. Wniosków żadnych. Dopiero kilka miesięcy później - klęska z PSG  rozpętała burzę. Ancelotti odszedł. Zastąpił go tymczasowo Heynckes i zaraz znalazł problem: szatnia najlepszego niemieckiego klubu przestała być niemiecka… oraz rozwiązanie: ma znowu niemiecką się stać! Jakżeż to niemieckie  Był tylko jeden mały szkopuł, niepozorny zupełnie… w wyjściowym składzie jeden niemiecki pewniak grający na europejskim poziomie – Joshua Kimmich. Inni Niemcy wciąż łapiący kontuzje albo grający w kratkę, czy też – jak to się określa – grający poniżej oczekiwań. Robert i tak robił swoje!


Zaczął chyba dostrzegać, że FC Bayern zmienia się coraz bardziej w FC Titanic Monachium. Widać było gołym okiem, że klub znowu nie podbije LM, a jedynie siłą rozpędu oraz przy braku konkurencji po raz kolejny Bundesligę. Trzeba przyznać – niby dostrzeżono wreszcie wysiłek Lewego… to, że od lat trzyma grę drużyny pomimo wszelkich zawirowań i kłopotów. Miał dostać wsparcie… ale właśnie – wsparcie, czy niemiecki klub powinien mieć niemieckiego napastnika, dlatego takiego znaleziono? … Zastępcę, czy następcę? Tak czy inaczej Robert zmienił agenta i podjął starania o zmianę pracodawcy. Miał prawo? Jak najbardziej. Dla Bayernu zrobił co mógł. Powtórzę – kolejne mistrzostwa kraju i korony króla strzelców oraz walka o triumf w LM. Zdobycie pucharu nie było możliwe – ot, choćby przez ciągłe absencje podstawowych graczy: Neuera, Boatenga, Riberego czy Robbena.


Wiosną tego roku – tak jak napisałem – było jasne, że podbój LM nie będzie możliwy po raz kolejny. Wyraźnym znakiem dla mnie, że klub powoli, ale systematycznie się sypie, były trudności ze znalezieniem nowego trenera. Teoretycznie – kto nie chciałby trenować takiego klubu? Faktycznie – nikt z czołówki trenerskiej się nie palił. Dlaczego? Mam nadzieję, że odpowiedziałem.


Dla wszystkich było też jasne, że kolejna porażka w LM wywoła ogromną medialną burzę oraz niezadowolenie kibiców. Pozostała kwestia – w kogo burza ma uderzyć? Oczywiście we władze klubu. Pojawił się więc stary jak świat pomysł – znaleźć kozła ofiarnego i to w podwójnej roli! Reszta prosta. Kto się idealnie nadawał? Oczywiście polski lider drużyny. Pozostało tylko wykreować konkretne zarzuty, a następnie je „wypromować”. Co do tego, że jak się chce, to się zawsze znajdzie, nie trzeba nikogo przekonywać.


Zaczął Pan Hummels. Czy ktoś pytał innych zawodników o zdanie, sztab szkoleniowy? Po co? Hummels powiedział i wszystko było jasne – Robert nie przykłada się do treningów. Myśli już tylko o zmianie klubu – to nieprofesjonalne! Ma przecież ważny kontrakt i najwyższą stawkę w drużynie (zarzut drugi)! A potem trzeci – nie strzela w najważniejszych meczach (nihil novi - nikt nie wspomniał, że ten sam zarzut zastosowano kilka lat wcześniej wobec Ronaldo). Aby nie dopuścić do dyskusji, niewygodnych pytań – wymyślano kolejne, np. „aferę” z nie podaniem ręki trenerowi. Nieważne, że pan trener (a zarazem legenda niemieckiej piłki) stał sobie jak pomnik z łapami w kieszeniach. Co by to zmieniło, gdyby Robert doszedł, wyciągnął jego rękę z kieszeni i zaczął nią potrząsać na oczach kamer… a może ucałować przyklękając na prawe kolano? Tyle, że w takim razie zakpił sobie z trenera, klubu, a może i wszystkich Niemców. Oj, żałosne to wszystko… ale oczywiście ważne było tylko jedno, czy skuteczne. Było skuteczne? Było. Niemcom wystarczyło i nie wywieźli zarządu klubu na taczkach, tym bardziej, że mieli jeszcze  MŚ, a włodarze FC Bayern czas na przemyślenie dalszych ruchów. Napisać o grubych niciach, to nic nie napisać. Uszyte to wszystko liną kotwiczną z iście niemieckim polotem. [Są to wszystko moje spostrzeżenia i mogę się mylić… Szczerze? Chciałbym się mylić.]


Dla każdego zdrowo myślącego człowieka wszystko jasne i przejrzyste. Są jeszcze jakieś wątpliwości? To proszę bardzo. Mieczem wojujesz… Skoro Robert nie przykłada się do treningów, nie szanuje trenera i jest za słaby, aby pociągnąć klub do triumfu w LM, a dodatkowo kosztuje krocie… to po co go trzymać? Przypominam, że Lewy przeszedł z BVB za darmo, więc nic, tylko pozbyć się miernoty! Zgadza się? Można byłoby dodać, że za każdą cenę… ale po co? Real łyknąłby Roberta za dajmy na to 60 baniek, jak POlityk ośmiorniczkę.  Odpadają gigantyczne koszty utrzymania Polaczka. Nic, tylko się cieszyć, a czysty zysk inwestować w niemieckie talenty, aby stworzyć prawdziwie aryjską szatnię. Proste?


Dlaczego tak się nie dzieje? Ponieważ „intryganci” wiedzą dobrze, że bez tego drewniaka, FC Titanic w nowym sezonie pójdzie na dno razem z orkiestrą, a czy i szefami interesu? Chłopaki już w wieku głęboko emerytalnym, ale może woleliby odejść w chwale, a co najmniej odpłynąć dyskretnie w solidnej szalupie… Tyle. Może nawet przestaną cisnąć, jeśli Robert będzie grzeczny i dalej będzie robił swoje!

To wszystko ich interes i nie ma się co obrażać. Natomiast jaki jest nasz, Drodzy Rodacy (nawet jeśli jesteśmy trochę źli za te mistrzostwa)? Klakierować bredniom, czy życzyć Robertowi jak najlepiej?

Piszcie, komentujcie… jeśli notka wzbudzi jakieś zainteresowanie, napiszę c.d. (na przykład o Lewym w reprezentacji, czy zestawianiu jego osoby z Ronaldo).

Źródła cytatów na temat Roberta Lewandowskiego:
https://www.theguardian.com/football/ng-interactive/2015/dec/21/the-100-best-footballers-in-the-world-2015-interactive
https://www.bundesliga.com/en/news/Bundesliga/noblmd26-no-pain-no-gain-for-bayern-munich-striker-robert-lewandowski-438221.jsp
https://sport.tvn24.pl/pilka-nozna,105/robert-lewandowski-blyszczy-w-niemieckiej-prasie,580709.html

Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport