0 obserwujących
328 notek
300k odsłon
  731   0

O wyroku ws. antykomor.pl i o prowokacji GPC

Ogłoszenie wyroku jest publiczne, każdy mógł więc pojawić się w sądzie i wysłuchać uzasadnienia sądu. Ponieważ było ono dosyć obszerne można z niego wnioskować o jakie publikacje chodziło i jakie materiały. Zapewne wersja pisemna wyroku wraz z uzasadnieniem zaraz po publikacji pojawi się w sieci. Z kolei dziennikarze, zainteresowani sprawą, już na etapie wniesienia aktu oskarżenia do sądu mogli zwrócić się do Prezesa Sądu o dostęp do akt sprawy. Oczywiście decyzja o udostępnieniu akt pozostaje w gestii sądu.

Inną sprawą jest ocena czy wyłączenie jawności w tej sprawie rzeczywiście było uzasadnione ochroną dobrych obyczajów, czy też ważnego interesu prywatnego Prezydenta. Myślę, że ze względu na specyfikę art. 135 par. 2 k.k. i na ochronę symboliki narodowej jaką on wprowadza, procesy tego rodzaju powinny być publiczne. Przecież przepis niejako chroni wartości narodowych, czyli nas wszystkich.

Chciałem zapytać też o opinię w sprawie prowokacji „Gazety Polskiej Codziennie” wobec szefa gdańskiego sądu…

Nie chcę odnosić się do sprawy GPC, posiadamy wszyscy za mało informacji w tej sprawie, żeby się do niej kompetentnie odnosić.

Mogę jednak wskazać na pewne aspekty zagadnienia „prowokacji dziennikarskiej". W tym zakresie polecam opracowanie dr. Marka Palczewskiego „Journalistic provocation. Definition - legal and ethics aspects - typology". Dr Palczewski w ślad za prof. Lechem Gardockim czy też prof. Markiem Safjanem stara się wytyczyć granicę prawne i etyczne prowokacji dziennikarskiej. Wskazują oni, że prowokacja dziennikarska powinna być elementem dziennikarstwa śledczego i musi mieć na celu potwierdzenie pewnej wcześniej opracowanej tezy. Rzetelny dziennikarz nigdy nie powinien zaczynać swojego „śledztwa" od prowokacji, prowokacja powinna być jego zwieńczeniem.

Jaka więc prowokacje jest dopuszczalna?

W świetle kodeksów etycznych BBC, CBS, NBC, czy też SDP możemy wnioskować pewne zasady, jakimi powinna się rządzić prowokacja. Musi ona przede wszystkim być uzasadniona ważnym interesem społecznym, dotyczyć poważnych kwestii społecznych (a nie mieć na celu wywołanie sensacji), powinna mieć na celu wyjaśnienie jakiejś prawdy, a nie wytworzenie zdarzenia do opisania, lub pewnych faktów. Ponadto, uciekanie się do prowokacji przez dziennikarza może mieć miejsce tylko, gdy nie można potwierdzić czy uzyskać informacji w inny, tradycyjny sposób. Prowokacja musi służyć szeroko pojętemu interesowi społecznemu, a nie określonej partii czy opcji politycznej, ani żadnej grupie interesu. Najlepiej jeżeli jest ona uzgodniona z przełożonym dziennikarza oraz jak właściwe organy ścigania są o niej poinformowane. W tym samym kierunku idzie polskie orzecznictwo. I tak np. za społecznie uzasadnione możemy uznać śledztwo prowadzone przez dziennikarzy Polsatu i Wprost w głośnej sprawie gangu pedofilii, w tej sprawie nagrania pozyskane przez dziennikarzy posłużyły prokuraturze i doprowadziły do skazań członków gangu.

Premier komentując sprawę stwierdził, że w postępowaniu dziennikarzy „być może mamy do czynienia z przekroczeniem granic” i złamaniem prawa (powoływanie się na urząd i powoływaniem się na wpływy). Czy to nie są próby może miękkiego, ale jednak zastraszania dziennikarzy?

Niestety dosyć powszechne jest odwoływanie się do sankcji karnych w stosunku do dziennikarzy przez naszych polityków. Tu najlepszym przykładem jest częste straszenie „słynnym" art. 212 k.k. Świeży przykład z ostatniego tygodnia to straszenie tymże artykułem dziennikarzy „Kuriera Słupeckiego" przez Eugeniusza Grzeszczaka, wicemarszałka Sejmu. Przypomnieć należy, że w trakcie kampanii wyborczej PSL opowiedział się za zniesieniem tego artykułu. To tylko obrazuje podejście polityków do wolności słowa i postrzeganie dziennikarzy jako pewne zagrożenie.

 

 

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale