Blog
Serce ma swoje racje, których rozum nie jest w stanie pojąć
seaman
seaman There`s more to life than books, you know, but not much more.
284 obserwujących 1111 notek 3381182 odsłony
seaman, 6 września 2018 r.

Konstytucja prosta jak konstrukcja cepa

3148 176 1 A A A

Ilekroć słyszę wypowiedzi Małgorzaty Gersdorf, przychodzi mi na myśl słynny bon mot Clemenceau, że konstytucja jest zbyt poważną sprawą, by powierzyć ją sędziom (a może chodziło o wojnę i generałów?...mniejsza z tym). Doskonale natomiast poradzili sobie z tym problemem Holendrzy, którzy po prostu zabronili sędziom wtykać nosy do konstytucji i tam właśnie parlament – czyli politycy - odpowiada za zgodność ustawy z konstytucją. Już słyszę ten lament rodzimych konstytucjonalistów, gdyby w Polsce poniżyć w ten sposób nadzwyczajną kastę.

Tymczasem dla totalnej opozycji konstytucja stała się czymś w rodzaju postawu czerwonego sukna, którym wycierają sobie gęby przy lada okazji. Przekonał się o tym europoseł z partii „Wolność” Dobromir Sośnierz podczas debaty w PE. Człowiek zaklinał się, że nie jest z PiS-u, chciał dyskutować, ale nic to, totalni obrońcy wolności słowa zawrzaskiwali go skandowaniem słowa konstytucja: „Jak oni zaczęli się odwracać z tymi tabliczkami z napisem „Konstytucja” i patrzeć tymi szklanymi oczami, jak jakieś kukły albo roboty zaprogramowane na sztywną reakcję(...)Jakby się mówiło do słupa i zaczynają ni z tego, ni z owego krzyczeć „Konstytucja”. 

Poruta na sali PE była tak ewidentna, że sam naczelnik Obywateli RP poczuł się zobowiązany zwrócić uwagę kukiełkom, iż konstytucja jednak gwarantuje wolność słowa nawet politycznym przeciwnikom. Wszystko na nic, fanatyczni obrońcy wolności słowa nadal ryczeli jak opętani. 

Tak więc konstytucja służy totalnej opozycji jako poręczny cep, niezła jest w roli knebla, przydaje się jako ścierka, ostatecznie można hasło konstytucja użyć zamiast ciepłej wody w kranie. Od początku konfliktu z Trybunałem Konstytucyjnym było jasne, że mamy do czynienia z przedstawieniem. Apolityczny Trybunał Konstytucyjny? Ten sam Trybunał, któremu generał Jaruzelski wpisał w metrykę wybór przez polityków? Andrzej Rzepliński w roli apolitycznego strażnika konstytucji? Ten sam Rzepliński, o którym w dniu wyboru do TK nawet jego serdeczny druh po fachu prof. Filar mówił, iż „słabą stroną tej kandydatury jest wyraźna afiliacja polityczna”? 

Prawo powinno być suwerenem w demokracji, a Konstytucja ostateczną wyrocznią? To samo prawo, które pan Frasyniuk „ma w dupie”? Ta sama konstytucja napisana pod dyktando postkomunistów, za której przyjęciem pofatygowało się głosować niecałe 23 procent upoważnionych obywateli? Ten sam Trybunał Konstytucyjny uznający, że emerytalne składki Polaków to nie są ich pieniądze prywatne, a tak się akurat złożyło, że szefowi rządu (który zresztą rekomendował prezesa do TK), ukazało się dno w państwowej kasie? To mają być fundamenty państwa? Swoją drogą ciekawe, kto wymyślił takie fundamenty, które można zburzyć jedną ustawą, gdy ma się zwyczajną większość w Sejmie.  

Wolne wybory, trójpodział władzy, konstytucja - te hasła można dzisiaj traktować jako politologiczne bon moty, bo nijak się mają do rzeczywistości. Jak bowiem ma się  niezależność władz do faktu, iż można być jednocześnie posłem i ministrem, czyli wpływać na władzę ustawodawczą oraz wykonawczą? Gdzie niezależność władz, nie wspominając o trójpodziale, jeśli jest się jednocześnie premierem rządu i szefem partii mającej większość w parlamencie, a wyznaczony przezeń kandydat zostaje prezesem Trybunału Konstytucyjnego? A tak się dzieje przecież od zawsze w III RP, to jest praktyka wpisana w jej system, trójpodział zaś to jedynie deklaracja. Jak można mówić o wolnych wyborach w systemie demokracji partyjnej, gdy praktycznie kilku - no, w ostateczności kilkunastu liderów ugrupowań - wybiera nam niemal wszystkich parlamentarzystów. Nikt niezależny nie ma szans prześliznąć się przez partyjny kordon.  

Jaki trójpodział, jakie wolne wybory? To jest sytuacja jak z tym Fordem T, który otrzymać można było w każdym kolorze, pod warunkiem, że się wybierze kolor czarny. Za komuny konstytucja była świstkiem niewartym nawet papieru, na którym ją spisano. Dzisiaj jest frazesem wywrzaskiwanym zamiast argumentów. Polityczny sponsor obecnych wielbicieli konstytucji wciskał Polakom ciepłą wodę w kranie zamiast programu reform, dzisiaj z tych samych ust płynie konstytucyjny bełkot. A ludzie-słupy ze szklanym wzrokiem obracają się sztywno z tabliczkami na piersiach... 

Opublikowano: 06.09.2018 17:40.
Autor: seaman
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Critical Voice  Ale tu mowa o sędziach,  nie o procentach pedofilów.
  • @Hades  "Glowny problem to ze w SN okopalo sie wielu smierdzieli ,ktorzy za nic maja narod...
  • @Empereur  "Tymczasem sędziego za taki sam czyn chcielibyście wykluczyć z zawodu, czyli...

Tematy w dziale Polityka