0 obserwujących
36 notek
10k odsłon
  146   0

Co zrobić z LGBT?

Powiem szczerze: całą walkę polskiego rządu i polskich środowisk konserwatywnych z ciągnącą z Zachodu promocją LGBT to o przysłowiowy kant d..y potłuc. Zachowują się jak ten "Sowiński w okopach Woli" naszego wieszcza Słowackiego, który sam nie był chyba heteronormatywny…

Czy nasi politycy potrafią tylko to? NA BARYKADY! ZA OJCZYZNĘ! ZA ROSÓŁ! (konflikt z europosłanką Spurek też zauważyłem) Kamienie na szaniec? Ależ inni tylko stertę gruzu w tym widzą. Posłuchajcie młodzieży, co myślą o tej walce. Mają wziąć od was wartości i ideały i nieść je dalej, kiedy dla nich śmieszni jesteście? Jeszcze modę napędzacie.

Czemu nikt nie potrafi podejść do tematu na trzeźwo, tylko od razu krew wszystkim zalewa oczy jak bykom na corridzie; tylko te byki nienajlepiej tam kończą.

Więc o co chodzi tak naprawdę? O lenistwo intelektualne i zjednoczenie wyborców przez syndrom oblężonej twierdzy.

Z przekazów medialnych dowiadujemy się, że promotorzy LGBT chcą: ślubów, nauki o LGBT w szkołach i adopcji dzieci. Tym się przynajmniej nas straszy.

Co do ślubów, to już w jednej z wcześniejszych notek wytłumaczyłem, że czemu nie? https://www.salon24.pl/u/seditionis/1093083,o-zwiazkach-partnerskich

W szkole o LGBT uczymy od lat, choć większość ludzi o tym nie wie, bo gros naszych pisarzy i poetów to osoby nieheteronormatywne. Czemu tego zachodowi nie pokazać? Może czas przywrócić do kanonu lektur nadobowiązkowych Trans-Atlantyk? I tak nadobowiązkowych nikt nie czyta, ale by było, że mamy. O XX-leciu międzywojennym lepiej nie wspominać, bo wgłębiając się w temat człowiek się zastanawia, kto tam NIE MIAŁ takich skłonności?

A może pokażemy Zachodowi, że podobno Polska nigdy nie miała (pomijamy czasy zaborów i okupacji) w kodeksie karnym homoseksualizmu?

A co do promocji LGBT to wystarczy zmienić ustawę o szkolnictwie i orzec, że to rodzice decydują, czy dane zajęcia dodatkowe mogą się odbyć w szkole. Jak rodzice się zgodzą, dzieci na takie zajęcia pójdą, jak nie, nie ma szans. Polski rząd by umył ręce (umie to zrobić w innych sprawach, to w tym nie potrafi?) i powiedział: my się zgadzamy, wszystko w rękach rodziców:)

Wyszlibyśmy na postępowych, nowoczesnych i w ogóle super, a przecież nic by się tak naprawdę nie zmieniło.

Dobra, temat najbardziej drażliwy: adopcja dzieci przez pary homoseksualne. Są przeciwnicy? To proszę adoptować dzieci, które na adopcję czekają. Mamy biskupów i innych hierarchów kościelnych, którzy z pewnością pomogą i organizacyjnie, i finansowo rodzinom, które podejmą decyzję o adopcji, zwłaszcza, że walczą oni z antykoncepcją i aborcją. Mamy koła religijne, oazy cokolwiek. Zjednoczcie się i adoptujcie dzieci. Jak nie będzie dzieci czekających na adopcję, to żaden homoseksualista dziecka nie adoptuje. Jak na każde dziecko do adopcji będzie chetna jedna para homoseksualna i 10 heteroseksualnych, to wątpię, czy ta homoseksualna tamtych przebije.

A jak nie chcemy i pozostawiamy w bidulach dzieci, które mogłyby znaleźć dom, to robimy to dla dobra dzieci, czy dla swojej wygody? Jakimi chrześcijanami jesteśmy?

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale