224 obserwujących
2246 notek
4016k odsłon
  1350   7

Proszona kolacja u hrabiny Andżeliki ( 1 )

Po ubiegłorocznym pobycie w Pasymiu napisałem dwie notki. Jedna z nich była notką z cyklu " Plenery polskiej kinematografii " W Pasymiu powstał film " Cudownie ocalony " z Marianem Opanią i Ewą Kasprzyk w rolach głównych. Innym miejscem na Mazurach gdzie kręcono ową komedię, było Gospodarstwo Rybackie w Swaderkach. Nie starczyło wówczas czasu na odwiedzenie trzeciego pleneru, czyli pałacu Dönhoffów w Drogoszach k/Barcian.

image

Scena z filmu " Cudownie ocalony " Wyjazd z pałacu Loli Katafalk 

Tym razem czasu starczyło i udało mi się umówić na proszoną kolację u hrabiny Wilhelminy Andżeliki z Dönhoffów, od 1822 - po wyjściu za mąż - dodatkowo zu Dohna - Lauck. Pałac w Drogoszach to miejsce niezwykłe i choć dziś popadające w ruinę to tak bogate w historię, że warto pojechać na koniec Polski, by tego magicznego miejsca dotknąć.

image

Uprzednio wyłączywszy smartfona bowiem Rosjanie mają w zwyczaju nie tylko szabrowanie lodówek, pralek i sedesów ale poprzez swoje anteny potrafią wyczyścić nam kartę prepaid do zera. Najbliższa nam historia pałacu Dönhoffów to PGR Drogosze, mieszalnia pasz i Ośrodek Szkolenia Traktorzystów PGR. Czyż nasz uroczy deda nie ma racji twierdząc, że socjalizm był najlepszym z ustrojów, bowiem w sposób wprost niezwykły realizował ideały tzw. sprawiedliwości społecznej. Pałac o statusie królewskim w Dönhoffstädt rozbrzmiewający gwarem rozmów traktorzystów z PGR - ów. To musiało być cudowne. Już widzimy, że historia pałacu w Drogoszach jest wielce interesująca. 

image

O czym oni rozmawiali w tych amfiladach, przy kominkach, oranżeriach, palarniach i bawialniach ? O sztuce ? ...polityce, filozofii, poezji ? O Kancie ? czy kantach ? Słusznie prawią niektórzy, że socjalizm ofiarował wyższą kulturę klasie robotniczej, chłopom i robotnikom rolnym z sektora państwowego - nadrabiając zaniedbania kilkunastu epok. Wiem co piszę, bo sam byłem " żołnierzem " tego frontu. Do dziś mam w pamięci spektakl mojego macierzystego teatru w kombinacie rolnym tak dużym, że miał swój własny dom kultury. Jakiż tam był odbiór sztuki, jakie święto teatru. Byliśmy z " Emigrantami " Mrożka. Jedna z końcowych scen, kiedy XX drze ciężko zarobione dolary. Reakcja widowni poruszająca, siedzi to we mnie do dziś. 

- Kurwa ! on zgłupiał, prawdziwne dolary poder. A dziś co ? Zawiozą ludzi do teatru, a oni w smarfonach nosy trzymają. Nie ma przeżywania, nie ma rozumienia czegokolwiek. To są dzieci inż. Mamonia, oni naprawdę nie wiedzą o co chodzi. 

Albo " Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna " Ivo Brešana. Gdyby nie wrodzony talent mediacyjny inspicjenta, to oni by tego przewodniczącego Bukarę zlinczowali. Bo to było o nich i dla nich. Sztuka przez duże " S " Bo czymże różniła się jugosłowiańska kooperatywa od naszej spółdzielni produkcyjnej, czy PGR - u. Te same kacyki, takie same nadużywanie władzy, takie same machlojki, drobne kradzieże, kombinacje, nepotyzm. Poniewieranie ludźmi. Socjalizm w pigułce. Zatem odbiór sztuki nie mógł być inny. Dlatego trudno jest mi ustalić o czym ci traktorzyści w Dönhofstädt rozprawiali. Bo mając już jakieś życiowe doświadczenie, będąc weteranem salonu, wiem że w życiu, jak i na salonie równie łatwo spotkać profesora idiotę jak i całkiem łebskiego traktorzystę. No i znowu temat nam uciekł, a ja muszę wyjść i już dziś nie dokończę relacji z proszonej kolacji u hrabiny Andżeliki z Dönhoffów zu Dohna - Lauck. Jednak co się odwlecze to nie uciecze. Dokończę w sobotę. Bo historia pałacu w Drogoszach to nie tylko epizod z PGR - em. Ciąg dalszy nastąpi. 

image


Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości