16 obserwujących
31 notek
64k odsłony
329 odsłon

Bł. Jerzy Popiełuszko: śmierć "za sprawę" to za mało

Wykop Skomentuj34

Czegoś mi zabrakło w tym mnóstwie informacji poświęconych błogosławionemu Jerzemu Popiełuszce. A mianowicie, mało kto zauważał, że beatyfikacja na placu Piłsudskiego była możliwa tylko dlatego, że ks. Jerzy okazał się męczennikiem za wiarę.  

Sophi School niewiele z pozoru zrobiła: brała udział w produkcji i rozpowszechnianiu ulotek, które miały społeczeństwu niemieckiemu uświadomić, że coś złego dzieje się z tym narodem. Że działania nazistów to ludobójstwo. Proces był błyskawiczny, egzekucja - niezgodnie z prawem - wykonana natychmiast. Sophie School z organizacji Białej Róży została ścięta, podobnie jak jej brat i kolega, na gilotynie. 

Ten niewielki z pozoru czyn, nie mający nic wspólnego z agresją, z przemocą, z ryzykowaniem komuś życia, bardzo szybko został doceniony. Dziś ta młoda Niemka z Monachium jest symbolem niezwykłej odwagi w obronie wartości ludzkich. Dzięki takim ludziom buduje się Europa.

Ks. Jerzy Popiełuszko zginął z pozoru z bardzo podobnych motywów. Zresztą wielu jest ludzi takich jak Sophi, jak ks. Jerzy: często anonimowych, do dziś niedocenionych, którzy nie milczą, gdy dzieje się zło.

A jednak beatyfikacja męczennika nie jest orderem przypinanym przez Kościół za oddanie życia w obronie Ojczyzny.Proces beatyfikacyjny męczennika ma odpowiedzieć na jedno zasadnicze pytanie: czy kandydat na ołtarze zginął za wiarę, czy zginął - naśladując do końca Jezusa Chrystusa. Śmierć za "sprawę" to za mało.

Cały proces beatyfikacyjny zmierza do tego, by potwierdzić świętość. Najpierw czyni to ośmioosobowy kongres konsultorów teologów, potem biskupów i kardynałów z Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, w końcu ostatnie i tak naprawdę jedynie wiążące słowo należy do papieża, który oczywiście korzysta z opinii wyrażonych przez biegłych bądź biskupów.

Biegli pracujący w Kongregacji to ludzie, którzy - jak mówił jeden z postulatorów - zrobiliby niesamowite kariery pracując na uniwersytetach. A jednak całe swoje życie poświęcili właśnie ocenianiu przygotowywanych przez postulatorów (pod kierunkiem promotorów sprawiedliwości) różnych Positio. Myli się ten, kto uważa, że każdy proces beatyfikacyjny czy kanonizacyjny kończy się "sukcesem". Ta świętość, łaska męczeństwa albo łaska heroiczności cnót, musi być za każdym razem udowodniona. Positio musi zawierać nie opinie, ale konkretne fakty, które to weryfikują. To praca naukowa o najwyższych standardach akademickich.

Positio o męczeństwie ks. Popiełuszki trafiło do Kongregacji w czerwcu 2008 roku. Biegli mieli otrzymać wszystko co potrzebne, by wyrobić sobie opinię o męczeństwie ks. Jerzego. Jakikolwiek brak informacji, jakakolwiek wątpliwość czy brak odpowiedzi na jakieś pytanie skutkowałyby koniecznością dopracowania Positio. Nie mówiąc o tym, że każdy z ósemki biegłych może na podstawie pełnej informacji mieć inne przekonanie, czy męczeństwo za Chrystusa faktycznie było, czy nie. W takim wypadku dochodzi do dyskusji. Wszystkie wątpliwości biegłych są potem przekazywane kardynałom i biskupom, a ci - również wyrabiając swoje opinie za i przeciw - całą dokumentację i informację przekazują papieżowi.

Positio nie jest zwykłą pracą naukową zawierającą biografię kandydata na ołtarze. To  opracowanie dość ściśle sformatowana na potrzeby Kongregacji. W przypadku męczennika, kluczowe są trzy rozdziały, które odpowiadają na pytania o męczeństwo materialne (jaki był faktyczny przebieg prześladowania oraz śmierci męczeńskiej oraz czy była między nimi więź przyczynowo-skutkowa), męczeństwo formalne od strony sprawcy (czy prześladowcy działali z nienawiści do wiary; motyw zemsty albo wyeliminowania politycznego przeciwnika nie wystarcza, by mówić o męczeństwie) oraz męczeństwo formalne od strony ofiary: musi przyjąć tę śmierć w imię Chrystusa (nie np. za Ojczyznę, "za sprawę") oraz nie żywić nienawiści do prześladowców. Przypominam, to wszystko musi być poparte faktami, konkretami, świadectwami. Czyjeś opinie, interpretacje, przypuszczenia nie wytrzymają wysokich naukowych kryteriów.  

Mówiło się w Polsce, że proces ks. Jerzego Popiełuszki miałby dostarczyć najwięcej "problemów" w Kongregacji właśnie w ocenie, czy śmierć ta była z motywów politycznych, czy też za wiarę. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że tak nie było. W śmierci ks. Jerzego Popiełuszki biegli jednomyślnie rozeznali męczeństwo za Chrystusa. Podobnie jak biskupi i kardynałowie, podobnie jak papież. Mimo że wiele było podejrzeń, że śmierć Popiełuszki miała charakter polityczny, a on sam "pchał się" do męczeństwa - okazało się, że ks. Jerzy Popiełuszko kierował się tą samą motywacją, która doprowadziła do śmierci pierwszych męczenników za Chrystusa. 

I to było dla mnie najpiękniejsze w niedzielnej beatyfikacji: świadomość, że na ołtarze został wyniesiony ktoś, kto naśladował Chrystusa do końca. Ta jednomyślność bardzo krytycznego gremium watykańskiej kongregacji mówi tu dużo. Mimo prześladowań, ks. Jerzy oddał życie jak Chrystus. 

 

 

Wykop Skomentuj34
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale