16 obserwujących
31 notek
64k odsłony
383 odsłony

Krzyż. Trzy błędy

Wykop Skomentuj74

 To było do przewidzenia. Prawie miesiąc był do dyspozycji, aby sprawę rozwiązać. 

W mojej prywatnej ocenie, ocenie osoby patrzącej na wydarzenia warszawskie z daleka oraz osoby zajmującej się naukowo informacją, popełniono trzy błędy:

- Nikt nie rozmawiał z tymi, którzy czuwali pod krzyżem. Porozumienie z kurią warszawską nie było porozumieniem z ludźmi, którzy bronili krzyża. I nie chodzi tu o debatę, czy mają rację, czy nie. Oni słyszeli wobec siebie określenia, że są fanatykami. Widzieli oddziały policji, straży miejskiej. Czy tak trudno było przewidzieć, że to tak się skończyło? 

Oni poczuli, że krzyż jest ich. Nie przyniesie rozwiązania rozważanie, czy mają rację, czy nie, czy to upolitycznienie, czy nie. Każdy strateg powinien przewidzieć, że pominięcie ich w dialogu doprowadzi do takiego finału.

Fatalny błąd popełnił ktoś, kto nie włączył w proces decyzyjny tych ludzi. Zawiodła polityka informacyjna. Już miesiąc temu powinno się się przygotować serię komunikatów, informacji skierowanych również do tych ludzi (których jest niemało). Jakikolwiek podręcznik omawiający sytuacje kryzysowe - a takie mówią przede wszystkim, jak kryzysów uniknąć - bardzo szybko uświadomi czytelnikowi, że to był krok konieczny. Gdzieś zabrakło profesjonalizmu.

- Rola Kościoła? Umowę z kurią warszawską rozumie się w ten sposób, że Kościół przenosi krzyż do kościoła akademickiego. A przecież stała za tym decyzja gospodarza miejsca, żeby krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego usunąć. Usunięty krzyż przejmują księża i przenoszą do św. Anny. Ale odpowiedzialność za decyzję, za usunięcie spoczywa na gospodarzach, nie na księżach, nie na Kościele. Oczywiście, nie byłoby problemu, gdyby przeniesieniu krzyża towarzyszyła jedność.

W efekcie widzieliśmy kilku księży, którzy w procesji przychodzą po krzyż. Wygwizdani. Wśród nich był kapelan kaplicy prezydenckiej, reprezentujący Pałac Prezydencki. To jemu przypadłaby w udziale rola "przenoszącego" krzyż. Jak to byłoby odebrane w przypadku braku dialogu?... Kto chciał usunąć krzyż?... Bardzo kosztowny medialny błąd...

Stąd wiele osób, widząc w telewizji wydarzenia przed Pałacem Prezydenckim, zrozumiało , że rola Kościoła została upolityczniona, to znaczy wykorzystana do przeniesienia krzyża przez stronę, która powinna wziąć na siebie taką odpowiedzialność.

Trzecia sprawa dotyczy upraszczania, które tutaj też wywołało wiele nieporozumień.Chyba wszyscy wiedzieli, że ten drewniany krzyż w tamtym akurat miejscu pozostać nie może na wieki: słyszałem, że co do tego nikt akurat nie miał wątpliwości: ze względów bezpieczeństwa (chodzi o to, że po obu stronach krzyża znajdują się wjazd i wyjazd do Pałacu Prezydenckiego) oraz z tego powodu, że krzyż jest drewniany. 

Wiadomo więc było, że sprawa toczy się nie o TEN krzyż (który w efekcie i tak trafiłby to któregoś z kościołów, gdzie nie byłby już narażony na deszcze) i nie o TO miejsce, ale o tablicę upamiętniającą tragiczne wydarzenie, usytuowaną gdzieś na skrzydle Pałacu, czyli kilkadziesiąt metrów w lewo bądź w prawo.

Rozmowy z obrońcami krzyża jasno dowodziły, że i oni tak to rozumieją. Wszyscy tak to rozumieli. Ale niestety w świat poszła uproszczona wiadomość, że chodzi o obronę drewnianego krzyża pośrodku placu przed Pałacem Prezydenckim. A tu chodziło o obietnicę upamiętnienia ofiar tragedii pod Smoleńskiem. I o takie zachowanie, by ta obietnica była traktowana z zaufaniem.

 

Wykop Skomentuj74
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale