36 obserwujących
637 notek
732k odsłony
  4194   0

Solaris

III

Przejdźmy teraz do analizy i wniosków: Mamy wiwisekcję męskiej natury: Kelvin zakochuje się w ufoku, dziwnym innoplanetarnym stworze, o którym nie wiadomo, czy w ogóle istnieje. 

2. Czy twór może być mądrzejszy od swego twórcy? Czy twórca może być głupszy niż twór? Skoro Ocean stworzył tą babkę to musi jednak ją przewyższać? Czy może inteligencja jej (rozum) może być przypadkowym skutkiem nierozumnych procesów oceanicznych? Nie ma tu odpowiedzi, a kwestia jest fundamentalna. Wiadomo, że bohater literacki nie może być mądrzejszy niż autor książki. Ale tam w kosmosie jak jest?

Nic dziwnego, że Solaris jest najbardziej znaną książką Lema. W sposób pełny podjął on temat kontaktu z inną cywilizacją. Niemożności takiego kontaktu. Nie wiadomo, czy ufok jest rozumny czy nie rozumny. Czy żyje czy nie żyje. Jest to temat który można zamknąć w góra trzech odcinkach Star Treka TNG. A w pozostałych 130 co miałoby być? I dlatego mamy tam obcych z którymi się da porozumieć po angielsku, różnią się od nas kropkami na ryju itp. Problematyka została wyczerpana raz a dobrze. Nie ma potrzeby pisania innych książek na ten temat bo co by tam miało być odmiennego? Co byśmy nie robili to i tak nic nie rozumiemy. Taka wizja kontaktu z gwiezdną cywilizacją jest mi najbliższa. Cywilizacja nieczłowiekowata, niezrozumiała.

IV

Lem narzekał, że mu truli wątrobę żeby pisał drugie części swoich powieści, w których wytłumaczy, o co chodzi w pierwszych. Nie ma tu nic do pisania - nie ma bowiem czego wyjaśniać. Nie wiadomo nic, różnice są zbyt duże, porozumienie niemożliwe. Dlatego jego proza jest niefilmowa, ciężko przekładalna na język filmu. W Solaris jest chociaż romans, którego nie ma w Niezwyciężonym np. Amerykanie kręcąc swój film spłycili przesłanie. W zasadzie wykastrowali je. Zostawili romans i Ocean jako dobrego wujka, który pozwoli zabliźnić rany przeszłości. Żony do życia nie przywróci ale da kopię, z którą można być szczęśliwym znowu. Substytut taki. Żenada. Mieli możliwości techniczne i piniondze, żeby pokazać fenomeny solariańskiej natury. I co? Nie chciało im się.

Zauważcie, że aby całą historia miała sens musimy założyć możliwość poruszania się szybciej niż światło: a to napęd WARP, a to hiperprzestrzeń. Lem jako zwolennik tzw. hard Sci-Fi pomija tą problematykę, jako nie mającą uzasadnienia w tzw. nauce. Ale inaczej nie da się dolecieć do gwiazd i wrócić w sensownym czasie. Takie jakieś obejścia tu są i półsłówka.

V

Inni pisarze próbują tu coś swojego wrzucić. Peter Watts spłodził pozycję Ślepowidzenia wraz z drugą częścią, która jest jeszcze gorsza. Echopraksja się nazywa. Umyka mi sens podejmowanych tam działań. Tj w Ślepowidzeniu mamy kosmolot którego nieliczna załoga musi działać samodzielnie bo jest daleko od Ziemi. Tutaj też mamy kosmolot którego załoga działa samodzielnie ale jest blisko Ziemi. I w dodatku konspiruje. Zakon naukowców dwuizbowców w tajemnicy działa. Nie mogli powiedzieć ludzkości, czego się domyślili? Czemu zabrali ze sobą wampirzycę, która jest im zbędna? Kto ich bije? Z tego co zrozumiałem to nie są jedyni dwuizbowcy na Ziemi? Co na to inni? Absolutny brak wewnętrznej logiki świata przedstawionego. O Ślepowidzeniu:

Wampiry postanowiły zjeść ludzi. Taki jest temat tej książki. Na fali zainteresowania wampiryzmem dodali tam wampiry, dając co prawda im naukową genezę. W każdym razie załoga składa się z niestabilnych psychicznie jednostek, żeby była drama. Jej połowa pozostaje w hibernacji, żeby było cybernetycznie to mają pełno jakiegoś żelastwa w głowach, zasilanego nie-wiadomo-jak. Są w stanie leczyć raka ot tak: lecą w promieniotwórcze środowisku na luzie, bo nowotwory se w 2 dni usuną potem. Oczywiście mają replikatory. Rozwiązują one problem wyposażenia, którego nie brakuje. Bo se można stworzyć z niczego praktycznie.

Co do ufoków (o naszemu zwanych nolkami) to ten pomysł, że odbierają sygnały, nie rozumieją i uznają że wojna jest słaby. Atakują w kosmosie na piechotę i nie mają pojazdów. Powinni jakąś technologię mieć. Nie mają.

Ten cały Rorschach (statek obcych) to w zasadzie po co jest? Umknęło mi to. I te świetliki. Ufoki żyją w nim ale po co go rozbudowują? Latanie przez niego w atmosferze karła o masie 10 Jowiszów jest słabe. Takie mamy teraz bestsellery. Intryga polega na tym, że ufoki są rozumne ale czegoś tam nieświadome są. Chyba własnego istnienia są nieświadome.

Po namyśle stwierdzam, że Hyperion jest słaby i nie będę o nim pisał. 


Lubię to! Skomentuj121 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura