0 obserwujących
3 notki
9695 odsłon
2549 odsłon

Georgij Gurdżijew- nauczyciel czy szarlatan?

Wykop Skomentuj2

Człowiek taki, jakim go znamy, „człowiek maszyna”, człowiek, który nie może „czynić”, i z którym oraz przez którego wszystko „się zdarza”, taki człowiek nie może mieć stałego i pojedynczego „Ja”. Jego „ja” zmienia się tak szybko, jak jego myśli, uczucia, nastroje; i popełnia on poważny błąd, uważając się zawsze za jedną i tę samą osobę; w rzeczywistości jest on zawsze inną osobą, nigdy tą, którą był jeszcze przed chwilą.

Jeżeli ten cytat wywołuje w nas emocje, sprzeciw i  bunt, to być może dlatego, że od czasów Gurdżijewa ludzkość czegoś się jednak nauczyła nie jako stado automatów,  ale jako zbiór jednostek o różnym poziomie świadomości, z których przynajmniej część wyciąga wnioski i gromadzi materię poznania. Na zachodzie od tamtego czasu pojawiło się wielu nauczycieli duchowości wschodu i nie jesteśmy już tak zupełnie nieświadomi procesów zachodzących w nas samych i na planecie. Co ważniejsze idea mechaniczności człowieka została już oswojona przez kulturę i sztukę  stając się częścią naszej planetarnej świadomości.

Dzięki temu jesteśmy wyczuleni na automatyzm zachowań zbiorowych i indywidualnych, dostrzegamy też gdzie zaczyna się, a gdzie kończy praca mechaniczna i praca twórcza. Nawet jeśli nieświadoma praca milionów maszyn nie potrafi stworzyć prawdziwego postępu i cywilizacji , to jednak dzięki wynalazkom i odkryciom jednostek rozwinęliśmy środki i formy wyrazu, mamy bardziej wyrafinowane narzędzia intelektualne, ogarniamy szerszy horyzont zdarzeń niż było to kiedykolwiek możliwe za czasów G.

 

Droga fakira, mnicha, jogina i... czwarta droga.

Wielu nauczycieli wschodniej duchowości proponuje dziś ludziom zachodu przyjęcie postawy niezgodnej z kulturą w której ich wychowano. Gurdżijew uważał, że dla człowieka zachodu niemożliwy jest rozwój ukrytych właściwości (do których zaliczał także nieśmiertelność) na drodze mnicha, jogina lub fakira. Te trzy drogi wymagają bowiem całkowitej zmiany trybu życia, do odrzucenia wszystkich rzeczy doczesnych włącznie.Człowiek musi porzucić swój dom, rodzinę— jeśli ją ma- musi odrzucić wszystkie przyjemności, przywiązania i życiowe obowiązki i wyruszyć na pustynię, albo do klasztoru, czy też do szkoły jogi.  Czwarta droga- nauczana przez Gurdżijewa nie wymaga porzucenia dotychczasowego trybu życia, może odbywać się w życiu codziennym.

Warunki normalnego życia, w który znajduje się aktualnie człowiek stanowią dla niego najlepszą naukę, ponieważ pokazują mu ograniczenia, które musi przezwyciężyć. Aby jednak podążać czwartą drogą człowieka musi ją odnaleźć, czyli dostać przekaz od mistrza, nauczyciela, przeczytać książkę na ten temat.  

Historia działalności przeróżnych sekt i orientalnych systemów wierzeń w Europie i Ameryce w ciągu ostatnich 30 lat pokazuje słuszność koncepcji czwartej drogi. Człowiek zachodu nie może stać się nagle Buddystą, tak samo jak Chińczyk nie będzie (do końca i naprawdę) Chrześcijaninem. Pewne wzorce i formy duchowości są jakby skrojone do konkretnych nacji i nieporozumieniem jest próba przeszczepiania ich na obcy grunt. Wstąpić na czwartą drogę nie jest łatwo, ponieważ oficjalnie nie istnieje żadna szkoła duchowa, która oferowałaby mechanicznej ludzkości pradawne nauczanie. Zdaniem Gurdżijewa wszystkie tak zwane tajemne bractwa i stowarzyszenia jakie znamy z historii czyli Masoni, Różokrzyżowcy ( a więc także współczesne sekty) są tylko imitacjami. Zostały one kiedyś założone przez ludzi, którzy byli prze jakiś czas zaangażowani w pracę prawdziwych szkół duchowych. Stworzyli oni imitację szkół duchowych jakie znamy, zgodnie z całą przekazaną im wiedzą, żeby kontynuować pracę nad sobą. Wstąpienie na czwartą drogę zaczyna się od zauważanie faktu, że w naszym kręgu (mechanicznej ludzkości) nie istnieje żadna możliwość porozumienia się z drugim człowiekiem w sprawach istotnych, czyli wykraczających poza codzienny byt. W tym kręgu zwanym przez G. Także kręgiem wieży Babel każdy człowiek mówi swoim własnym językiem i nie może ani nawet nie stara się zrozumieć innych. Zauważenie tego faktu już popycha nas ku wewnętrznemu kręgowi ezoterycznemu (czyli szkole duchowej) w której wszyscy się rozumieją i posiadają podobną spójną wiedzę na temat rzeczywistości. W naszym współczesnym, potocznym rozumieniu (w kraju w jakim żyjemy, w kulturze w jakiej nas wychowano) grupa takich ludzi  określana jest mianem sekty i ma to znaczenie pejoratywne. Nie zauważamy przy tym, że w takim razie na miano sekty zasługuje np. każda grupa zawodowa czy społeczna operująca swoim własnym językiem i swoimi schematami pojęciowymi, oraz  mająca swoje własne autorytety wyznaczające zakres rozumienia.  Gurdżijew twierdził, że szkoły czwartej drogi nie podlegają żadnym wymogom formalnym, nie są i nie mogą mieć charakteru instytucjonalnego. Pojawiają się wtedy kiedy zaistnieje taka potrzeba i mają do wykonania zawsze określoną pracę. Na czym polegała sens pracy i cel grupy, którą założył Gurdżijew zapewne nie dowiemy się nigdy, ponieważ on sam (poza oczywistym celem wskazania ludziom środków do przebudzenia i wyjścia z kręgu mechanicznej ludzkości) nie ujawnił tego nawet swojemu najbliższemu uczniowi Uspieńskiemu. 

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale